Osiedle Kurdwanów, które jak dotąd uchodziło za osiedle przewiewne o względnie czystym powietrzu od pewnego czasu ma klimat nie do zniesienia. Nie ma tu czym oddychać, zwłaszcza wieczorem. Nie wiem, jaki to ma związek z porą dnia, ale szczególnie wieczory są uciążliwe. Chciałby człowiek zaczerpnąć powietrza pełnymi płucami, ale już pierwszy wdech zatyka. Zanim jeszcze wyjdzie się na zewnątrz bloku, już na klatce schodowej oddzielonej przecież od otwartej przestrzeni drzwiami, czuć już smród spalin z okolicznych kominów, niskiej zabudowy domków prywatnych. Mieszkałem kiedyś w kamienicy w centrum miasta, gdzie były piece kaflowe. Taki smród unosił się zawsze podczas spalania węgla, nie tylko w mieszkaniu, ale i w wąskich ulicach miasta.
Nie wiem, czy Wy, mieszkańcy Kurdwanowa też zauważyliście brak świeżego powietrza i to, że jest tu prawie jak w centrum miasta. Kiedyś pod Wawelem królował smok, a teraz jego miejsce zajął smog. Nie pali ogniem i nie połyka, ale swym smrodem oddech zatyka. W dzień może tego nie widać, ale osiedlowe powietrze nawet zmieniło swój kolor na brunatny. Widać to właśnie wieczorem, dokładnie pod ulicznymi latarniami. I ktoś by powiedział, że powietrza nie da się sfotografować. Zdjęcie wykonane telefonem komórkowym i to, co na nim widać, to nie jest mgła, to jest smog.
Czyste powietrze pilnie poszukiwane
obserwator51
72 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 185
- Wpisów na blogu: 322
- Komentarzy: 1709
- Miejsc na mapie: 134


moje osiedle jest położone na wzgórzu i co za tym idzie,smog jest mniej dokuczliwy lecz odczuwalny. Najgorzej jest w dni bezwietrzne,wtedy nawet pies na bieganie traci ochotę.
Może za czyste powietrze niedługo każą nam płacić jak w Portugalii :))) ?
http://www.tvn24.pl/0,1728429,0,1,sprzedaja-powietrze-w-sloikach-po-5-euro-za-sztuke,wiadomosc.html
Przypominam kolegom, że w Krakowie nie tak dawno bo od lipca 2004 do stycznia 2008 roku była pobierana taksa klimatyczna od osób spędzających noclegi w hotelach i tym podobnych przybytkach. Dawało to miastu niebagatelną kwotę w wysokości 2 mln rocznie. Co jakiś czas podnoszą się głosy by znów ja wprowadzić... zastawiam się jak to jest prawnie możliwe skoro same normy pyłów w powietrzu są wielokrotnie w ciągu roku przekraczane.
Chociaż w Zakopanem zimą powietrze jest dużo gorsze niż w Krakowie... a tam jednak taka opłata jest pobierana cały rok.
Z drugiej jednak strony uważam, że jest trochę lepiej niż było powiedzmy 20 lat temu. Np. w śródmieściu wiele domów podpięto pod miejskie ogrzewanie a tysiące lokalnych kotłowni koksowych przebudowano na gazowe.
Są jednak w Krakowie takie miejsca, że nie dość że w wielu domach opala się dalej węglem i to tej najniższej jakości, to oprócz tego spalane są śmieci... co już podlega karze.
Niektóre śmieci, to pół bidy, jak to mówią. Jak ktoś spali tekturowe opakowanie po jajkach, czy papier, to nic groźnego się nie stanie. Najgorsze są butelki PET, które ludzie spalają w domowych piecach, co jest zabronione. Ze względu na zbyt niską temperaturę spalania, emitowane są do atmosfery silnie trujące związki, toksyny, dioksyny, powodujące między innymi raka. Niestety świadomość ludzi w tym zakresie jest dość niska. :(
Nic bardziej błędnego. Nie ma już właściwie w użyciu papieru, który znasz z dzieciństwa... który był produkowany ze szmat (ten leszy, albumowy) lub masy drzewnej (książkowy, gazetowy, opakowaniowy).
Teraz właśnie spalając takie jak to piszesz opakowanie po jajkach, papier (zwłaszcza różny opakowaniowy), nie ma większej różnicy niźli spalanie plastikowych butelek. Każda współczesna masa używana do produkcji papieru ma tyle syntetycznych wybielaczy, klejów, środków antypleśniowych, uzupełniaczy, polimerów... i innego badziewia, że jest to produkt nie nadający się do domowej utylizacji... i mimo, że może mniej szkodliwy niźli palone butelki, to i tak niebezpieczny. Także wiele papierów wykorzystywanych jako opakowania ma wklejoną cieniutką warstwę plastiku... w składzie taką samą jak butelka.
Należy tu oczywiście rozróżnić stopień użycia papieru przy spalaniu bo i zwariować się nie dajmy. Co innego gdy ktoś wrzuci kilka stron z gazety by ułatwić rozpalenie się drewnianych szczap... a zupełnie co innego gdy ktoś spala wszelakie papierowe opakowania w piecu myśląc że to nie jest szkodliwe.
Ja uważam, spalanie śmieci, celem ich utylizacji, w piecach służących celom grzewczym, powinno być obłożone bardzo wysokimi karami... bo obecne są śmieszne, a karanie najczęściej kończy się na ostrzeżeniu lub, bardzo rzadko, na niewielkim mandacie. Kara powinna być na tyle dotkliwa, by na przyszłość, ukaranej osobie, bardziej się opłacało zebrać śmieci i oddać na właściwe miejsce utylizacji.