*

Niespodziewane spotkanie ze św. Mikołajem

Dodane 2011-12-06 19.11, komentarzy 6 - dodaj komentarz Miejsce: Podgórze Duchackie, Podgórze, Bieżanów, Prokocim Tagi: św. mikołaj

Dzisiaj po drodze z pracy przechodziłam przez Rynek i zupełnie niespodziewanie zobaczyłam zbliżającego się w dorożce św. Mikołaja oraz podążający za nim orszak.
Udało mi się pstryknąć kilka zdjęć, chociaż wcale nie było czasu, aby dobrze ustawić aparat…… Do zdjęć św. Mikołaja dorzucam jeszcze zdjęcie zaczarowanej dorożki stojącej przy Sukiennicach i romantycznego księżyca wyłaniającego się dzisiaj zza chmur nad wieżami kościoła Mariackiego….
Wszystkim użytkownikom mmki życzę wspaniałych prezentów mikołajowych:)

zgłoś nadużycie
Komentarze
Adam Adam
Ech, Dodane

jak ja bym chciał tak "focić" nawet po dłuższych ustawieniach !
Mikołaj też napadł na mnie dziś o 6.00 rano,dał mi 100zł w prezencie.
Czasy się jednak zmieniają,odkąd J.P.został posłem,nawet Mikołaj się konspiruje.Ten ,który mnie zaczepił był przebrany w mundur strażnika miejskiego :(

Wojtek z Krakowa Wojtek z Krakowa
Ja w sprawie dorożki... Dodane

Co do samych, zdjęć z Mikołajem to pięknie udało Ci się "zatrzymać w kadrze" świętego... który jest chyba jednak tak samo "oryginalny" jak i współczesne "zaczarowane dorożki"
Bo ja mam uwagę w sprawie dorożki... To nie jest zaczarowana dorożka!

Dorożka jako pojazd była to typowa dziewiętnastowieczna dorożka z jedną kanapą większą zasłanianą w razie potrzeby budą i z jedną mniejszą. Nie miała żadnych drzwi. Dziś producenci powozów dość często określają ten typ jako Victoria (z tym że dorożki nie miały skrzyni podróżnej montowanej z tyłu Victorii). Krakowskie dorożki były dwu dyszlowe z jednym koniem (ot taka krakowska oszczędność). Numer tej słynnej to "6". Numerek był malowany z tyłu oraz dwóch stron kozła, a także w postaci małej metalowej tabliczki umieszczany na plecach dorożkarza. Potem po śmierci Jana Kaczary - woźnicy mówiącego wierszem, będącego pierwowzorem dla dorożkarza Gałczyńskiego, nie wiadomo z jakich powodów legenda się trochę zmieniła i w niektórych publikacjach można było przeczytać że miał on numer "13". Mój ojciec w latach 60 ub.w. przeprowadzał wywiady z Kaczarą dla Dziennika. Kaczara zmarł w 1980 roku.
W internecie można wyczytać, że później tą słynną "zaczarowaną" powoził syn Kaczary aż do 1985 roku, kiedy to po zderzeniu z wartburgiem, nie nadawała się już do eksploatacji.

Te powozy, które dziś widujemy na Rynku, niestety, mimo że piękne, mało mają z historią naszego miasta wspólnego. To w większości karety typu "Landau" (jak na Twym zdjęciu) lub "Vis a vis" i "Caratella" (jest ich mniej, są bardziej reprezentacyjne, idealne np. do ślubu).

Czasy się zmieniają, powozy są coraz ładniejsze, mnie jednak brak tych dawnych dorożek... jak i "Baru na Stawach", gdzie poeci i dorożkarze wspólnie raczyli się spirytualiami.

Maryla Maryla
Św. Mikołaj i dorożka Dodane

Wojtku, jeśli chodzi o św. Mikołaja, to nie jest źle, bo jest on dość bliski pierwowzoru. Na pierwszym zdjęciu widać, że jego strój przypomina ubiór biskupi, a w ręce trzyma pastorał. Poza tym w powozie siedzi aniołek i diabełek i wszystko to trzyma się raczej polskiej tradycji.
Sympatyczny amerykański krasnal jako św. Mikołaj raczej przynosi prezenty dopiero pod choinkę. Nawiasem mówiąc jesteśmy chyba jednym z nielicznych krajów (o ile nie jedynym), w którym Św. Mikołaj rozdaje prezenty 2 razy tj. 6 i 24 grudnia. Przejęliśmy tradycję amerykańską pozostając równocześnie przy swojej i korzystamy podwójnie:)

Co do dorożek, to dzięki za cenne informacje. Każda z dorożek ma w sobie coś magicznego, niezwykłego, zwłaszcza że przestała pełnić funkcję transportową i jest używana głównie na zasadzie atrakcji. Ta sfotografowana przy Sukiennicach rzeczywiście nie ma nic wspólnego z prawdziwą zaczarowaną dorożką Kaczary i przypomina bardziej karocę z disnejowskiej produkcji „Kopciuszka”….

Wojtek z Krakowa Wojtek z Krakowa
AD: Maryla Dodane

Marylo, z powozami, nie jest tak źle... bo mimo że te, które stoją w Rynku nie są osadzone w historii transportu krakowskiego, to przynajmniej są czyste, zadbane i naprawdę ładne. Choć na pewno bardziej by pasowały w kolorach drewna lub czarne, tak jak kiedyś podobne bywały. Biały kolor pewnie ma zapewnić dodatkowe możliwości zarobienia jako pojazdy ślubne.

Ale przypominam, że była taka jedna, już jej na szczęście nie ma, która przypominała swą udziwnioną formą dynię zaczarowaną w powóz z Disnejowskiego Kopciuszka... to był. prawdziwy, cyrk na kółkach, może pasujący do jakiegoś parku z atrakcjami dla dzieci a nie do Krakowa.

A co do Mikołajów, to masz rację z tym że np. w Wielkopolsce ten Mikołaj z 24 grudnia jest nazywany Gwiazdorem. Tak czy siak, niestety, więcej jest tych przypominających "czerwonego krasnala" niźli Świętego Mikołaja Cudotwórcę, biskupa Miry.
Ja będąc na północy odwiedziłem, tego mniej lubianego przez Ciebie i mnie, czyli typowego Santa Clausa... co to wg. złośliwych ożenił się z Merry Christamas.

victorcharlie victorcharlie
Gratulacje Dodane

Gratuluje za zwycięstwo za cykl fotograficznych wpisów do bloga o tematyce bardzo krakowskiej :)
Pozdrawiam
Victor Charlie

Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni
http://foto-weekend.blogspot.com/

victorcharlie victorcharlie
Dodane

Oczywiście - Gratuluje zwycięstwa :D

Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni

Dodaj swój komentarz: