W 8 miastach Polski przystanki pachną świętami, a dokładniej mówiąc goździkami, jak z piernika :) Taką niestandardową kampanię reklamową wykorzystuje portal Allegro do promocji świątecznych zakupów.
– Już po raz drugi realizujemy niestandardową kampanię z wykorzystaniem aromamarketingu – mówi Małgorzata Augustyniak, wiceprezes AMS. – Miesiąc temu na naszych nośnikach, po raz pierwszy w Polsce, unosił się zapach ciasta, który promował poznańskie rogale. Kampania okazała się wielkim sukcesem czego dowodem jest kolejne "pachnące" zlecenie.
Kampania z użyciem pachnących plakatów potrwa do połowy grudnia i jest częścią ogólnopolskiej kampanii reklamowej klienta.
Niestety, w informacji prasowej, jaka przyszła dziś do redakcji, nie ma podanych konkretnych adresów, przystanków, gdzie można poczuć goździki z piernika, więc trzeba chyba wytężyć węch i kierować się nosem.
Jeśli wiecie, gdzie w Krakowie przystanki pachną świętami, piszcie, bo chętnie pójdę je powąchać ;)
Plakaty pachnące Świętami - niestandardowa kampania na przystankach [zdjęcia]
Aleksandra Parz...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 743
- Wpisów na blogu: 85
- Komentarzy: 400
- Miejsc na mapie: 207


Mój artykuł o kolejnej "aferze" w bonarce został ocenzurowany przez panią Parzyszek. Że jest rzekomo "reklamowy".
Informacje o zagrożeniu katastrofą budowlaną w Bonarce też "znikają" z tego portalu...
Kto tu ma powiązania z bonarką i jakiego rodzaju?? Bo chyba nie ja????
Jak widzisz, ten tekst (reklamowy) znalazł się na blogu, a nie w newsach.
Polecam uważniej czytać komentarze moderatora pod tekstem, a w nich wyjaśnienia powodów odrzucenia tekstu.
A ja polecam uważniej czytać artykuły które się moderuje - proszę o wskazanie GDZIE jest reklama, i czego?
Bo to jest raczej antyreklama - Bonarki, Sephory (tamtejszej), nie mówiąc o tym, że ja nie kupiłbym w takim sklepie perfum - z obawy że są równie "oryginalne" co testery.
Szanowna Pani potrafi to zrozumieć? "Powody" odrzucenia mojego artykułu zaytowałem na blogu - gdzie SAM GO ZAMIEŚCIŁEM. Więc pisanie "jak widzisz, ten tekst znalazł się na blogu" - zakłada przypisywanie sobie zasługi przez autorkę (że jest na blogu). Myślę że całkowicie bezzasadnie...
Ogólnie - żenada.
Moje stwierdzenie "jak widzisz, ten tekst znalazł się na blogu", dotyczy MOJEGO wpisu, pod którym (nie na temat zresztą) raczył Pan zabrać głos.
Tylko CO mój wpis reklamuje? Mogę się w końcu dowiedzieć?
Może czytelnicy znajdą i wskażą - CO mój tekst konkretnie reklamuje. I za co powinien był zostać ocenzurowany.
Jeśli ostrzegam Krakowian, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że testery w danej perfumerii zawierają nieoryginalne perfumy - to są to fakty (na których potwierdzenie podaje szczegóły).
Pare miesięcy temu - jak rozumiem, mój artykuł o grożącej katastrofie budowlanej - któego bohaterem była Bonarka (nadal tam grozi katastrofa) - też był "reklamowy"???
Kto tu dba o dobre imię Bonarki? Bo zdecydowanie nie ja.... :-D
Napisałam Panu wszystko w mailu, ale zacytuję jego fragment tu, dla wyjaśnienia: Zasada publikacji newsów na stronie mmkraków jest jasna i od lat niezmienna - tekst musi być obiektywny i nie-reklamowy.
Pana tekst jest o KONKRETNYCH perfumach w KONKRETNEJ sieci sklepów.
Nie widzę potrzeby korespondencji mailowej - skoro sprawa dotyczy publicznego wpisu.
Prowadzi Pani praktycznie WYŁĄCZNIE reklamowy blog - działając jako agencja PR dla paru firm/marek.
I oto zarzuca Pani komuś - że to robi w ramach newsów.
Jeszcze raz zachęcam - do popracowania nad czytaniem ze zrozumieniem. I zarzucanie komuś braku "dziennikarskiego warsztatu" przez osobę, która jak widać nienajlepiej spełnia swoje obowiązki redaktora/moderatora - jest komiczne :).
Rozumiem, że zgodnie z Pani "wiedzą dziennikarską" tekst spełniający PANI wymogi to taki:
W pewnej galerii handlowej (niestety nazwy nie możemy wymienić) w perfumerii (czy to już reklama?) prawdopodobnie klienci mają do czynienia z podróbkami perfum zamiast oryginalnymi testerami. Niestety nie możemy zdradzić, jakie konkretnie perfumy sprawdzaliśmy, bo byłaby to reklama :-D.
Producenci perfum z oburzeniem reagują na pytanie o możliwość podróbki. Podobnie jedna z pracownic (ta z rozbieganymi oczami) - powiedziała, że to niemożliwe.
Takie teksty pani "Redaktor" puszcza? :-DDD
Różnica polega na tym, że wpisy na temat akcji reklamowych w Krakowie publikuję w blogu, a nie dodaję ich na stronę główną serwisu. Dziękuję za uwagi (życzliwe) na temat mojej pracy i zapewniam Pana, że każdy z redaktorów/moderatorów w tym serwisie również odrzuciłby Pana wpis.
Oczywiście czytelników interesują wyłącznie takie newsy, z których żadna sensowna przydatność i możliwość skorzystania z takiej wiedzy - NIE ISTNIEJE ;) (to jest ironia).
To po co w ogóle pisać?
Poddaję pod rozwagę :-D.
Polecam uważnie zapoznać się z komentarzem szefa redakcji (vide Pański wpis na blogu)
Skoro "standardy" tego typu są powszechne na tym portalu - to najwidoczniej to nie jest miejsce dla dziennikarza, który ma pojęcie o pisaniu artykułów :-D.
- blog Oli Parzyszek jest jej prywatnym blogiem, jak dziesiątki innych w MM Kraków. w blogu każdy ma prawo pisać, o czym chce, oczywiście w granicach prawa. w mojej opinii blog Oli Parzyszek nie jest "wyłączenie reklamowym blogiem działającym jako agencja PR dla pary firm/marek"
(przy okazji, agencje PR nie zajmuje się reklamą - zajmują się, jak sama nazwa wskazuje, działalnością public relations, a to, wbrew powszechnie panującemu przekonaniu, nie to samo),
- http://www.mmkrakow.pl/blog/entry/280449/Cenzura+na+MMKrakow+a+dziwy+w+Bonarce+%28tym+razem+Sephora%29.html?commentsPage=0#240016 - ten wpis nie jest artykułem, a powody wymieniłem pod komentarzem. dodam tylko, że nie jest to artykuł, bo, jak powszechnie wiadomo, artykuł jest obiektywny i przedstawia obie strony przedstawianej sprawy. w powyższym wpisie, który nadaje się jak najbardziej do bloga, mamy wyrażenie własnej opinii na temat danego sklepu w centrum handlowym. a to za mało do artykułu,
- to oczywiście jedna z cech artykułu, szalenie podstawowa, której brakuje.
- można publikować nazwy sklepów czy centrów handlowych w momencie, gdy o nich piszemy, nawet źle. musi być jednak zachowany OBIEKTYWIZM (vide: wyżej).
Pana opinia na temat bloga "Oli" jest Pana opinią.
NAtomiast zachęcam do unikania WYBIÓRCZEGO cytowania moich wypowiedzi. Zapomniał Pan o słowie "praktycznie", które znacząco zmienia wydźwięk zdania.
No ale to są pewne standardy, których mnie tutaj się uczy :-D.
Zabawne jest to, że również próbuje mnie Pan uczyć, czym są agencje PR-owe :-D. Nie mając najwidoczniej o tym pojęcia - bo właśnie takie teksty reklamowe, jak u Pani Aleksandry Parzyszek - to ich domena (przynajmniej w Internecie).
I proszę o wskazanie - GDZIE w moim tekście zaczyna i kończy się MOJA OPINIA :-D.
Bo Pani Aleksandra najwidoczniej nie ma kompetencji, żeby określić CO konkretnie mój wpis REKLAMOWAŁ :-D.
Może pomogę - jedynym miejscem, gdzie wyrażam w tekście swoją opinię jest słowo w nawiasie: "raczej".
Reszta to suche fakty i detale.
Ale podsumowując: pisanie o konkretach (jaki sklep, jakie perfumy) - to reklama.
NIE PISANIE O KONKRETACH (bez nazwy sklepu, bez twardych faktów) - to opinia.
Czyli jeśli napiszę konkrety - to odrzucacie, bo reklamowy. Jeśli napiszę ogólnie - odrzucacie, bo wyraża opinię (bez potwierdzających ją faktów).
No i co się dziwić, że tak biednie macie z artykułami :-D.
moje nazwisko pisze się przez "L", nie "Ł".
co do wybiórczego cytowania, powtórzę mój cytat, który Pan pominął:
"(...) nie jest to artykuł, bo, jak powszechnie wiadomo, artykuł jest obiektywny i przedstawia obie strony przedstawianej sprawy. w powyższym wpisie, który nadaje się jak najbardziej do bloga, mamy wyrażenie własnej opinii na temat danego sklepu w centrum handlowym. a to za mało do artykułu,
- to oczywiście jedna z cech artykułu, szalenie podstawowa, której brakuje."
jeśli słowo opinia nie jest Pana zdaniem trafne, ujmę to inaczej - to Pański pogląd, Pańskie spojrzenie na sprawę, Pańskie fakty, Pańskie wnioski. w artykule prawo do przedstawienia swojego punktu widzenia miałaby Sephora.
Po co cytować zasady, do których sam Pan się nie stosuje - przykład artykuł o PKP i nowym rozkładzie (ktoś przede mną już skrytykował brak wypowiedzi "drugiej strony").
Po co więc cytować wypowiedzi zawierające zasady, które nie są przestrzegane przez wypowiadających je :-D.
Tak więc może "powszechnie wiadomo", ale się nie stosuje :-D.
Ja na tym pożal się Boże portalu wielokrotnie widzę takie opinie przez pomyłkę najwidoczniej zamieszczone w dziale "artykuły". Nie stanowisko tworzy dziennikarza :).
I jeśli komuś brakuje warsztatu, to zarzucanie mi jego brak - jest prześmieszne :-D.
proszę nie odwracać sprawy - Pana wpis nie posiadał nawet próby zdobycia opinii drugiej strony.
co do PKP - wyjaśniłem wszystko w komentarzu pod tamtym tekstem.
Otóż właśnie - NIE ODWRACAM :). Skoro dla Pana miarą rzetelności dziennikarskiej jest, że gdybym napisał: "dzwoniłem w tej sprawie do Sephory, jednak nikt nie odebrał", to artykuł mógłby zostać opublikowany (bo spełnia kryteria) - to ja przepraszam.
Już sobie wyobrażam reportaż Kapuścińskiego z Afryki: "Niestety spóźniłem się na samolot, więc napiszę coś o wyglądzie lotniska na Okęciu" :-D.
Ja również wyjaśniałem szeroko pod moimi wpisami (i nadal wyjaśniam) - jednak to również cudu nie spowodowało i mój artykuł nie powrócił na stronę MMKraków :-D.
0 strona