Od kiedy Polska zmieniła swój ustrój, nic tylko słyszymy o zaciskaniu pasa. Zabieg miał być przejściowy i miało być coraz lepiej. Niestety jest coraz gorzej. Problem w tym, że jedni zarabiają rocznie miliony,
Źródło; http://www.strefabiznesu.pomorska.pl/artykul/ile-zarabiaja-prezesi-bankow-grube-miliony-zobacz-53952.html
a inni muszą żyć za przysłowiową jałmużnę. Kto wyznacza takie horrendalne kwoty za zwykłą pracę. Czym różni się zwykły zjadacz chleba od innego zjadacza chleba? Przecież wszyscy mają takie same żołądki. Kto w końcu ukróci kominy płacowe, jakie mają miejsce w naszym kraju? Kiedy życie w Polsce stanie się normalne, a wynagrodzenia za pracę adekwatne do wykonywanej pracy? Politycy znów zapowiadają zaciskanie pasa. A może by tak politycy zaczęli od siebie? Od nowego roku znów dostaniemy od państwa nóż w plecy, bo wiele opłat pójdzie w górę. Zapowiada się podwyżka energii elektrycznej, paliw, gazu, a dziś wspomniano o jajkach, które mają podrożeć o 30%. Oczywiście w górę pójdzie również wszystko, co zawiera w sobie ten kurzy produkt. Jak długo jeszcze będziemy pomiatani przez nasz rząd? Nikt natomiast nie wspomina o podwyżkach pensji zwykłych ludzi.
Ja w sprawie zaciskania pasa
obserwator51
72 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 185
- Wpisów na blogu: 322
- Komentarzy: 1709
- Miejsc na mapie: 134


W 1970 gdy Gomułka podniósł ceny żywności ludzie tłumnie wyszli na ulice.Tak samo ludzie protestowali w późniejszych latach i mimo prób stłumienia protestów,krwawych prób,Naród pokazał że jest silny,zjednoczony i należy się z nim liczyć.
Obecnie możemy sobie ponarzekać w zaciszu domowym,w internecie...Na ulicę nikt nie wyjdzie większość będzie przyglądać się biernie powiększającej się biedzie wynosząc do lombardu dorobek życia i tłumacząc sobie że jeszcze kiedyś będzie normalnie.