*

To się nadaje do prasy?

Dodane 2011-11-03 08.33, komentarzy 4 - dodaj komentarz Miejsce: Podgórze Duchackie, Podgórze, Bieżanów, Prokocim Tagi: dziennikarstwo reportaż relacja wywiad nauka konferencja porady tematy

O czym pisać? Czy to się nadaje do prasy? Czy ktoś będzie chciał to przeczytać? To chyba największe dylematy przed jakimi stają początkujący dziennikarze. I mimo różnych sytuacji w jakich są zadawane jest na te pytania jedna odpowiedź: Wszystko nadaje się do prasy, jeśli tylko będzie ciekawie, „wciągająco” opisane.
Pamiętam, jak stawiając pierwsze kroki w dziennikarstwie odbywałem praktyki studencki. Nikt nie prowadził mnie za rączkę, nie zasypywał gotowymi tematami. Najczęściej słyszałem: „Idź na miasto, rozejrzyj się, tematy leżą na ulicy”. Początkowo ich nie widziałem, potem zacząłem je dostrzegać. Nauczyłem się, że nie zawsze można spotkać gotowy temat, że czasem trzeba zbierać różne drobne okruchy, może nawet niezbyt „apetyczne”, aby potem ulepić z nich „smakowity” materiał. Patrząc z perspektywy lat jestem wdzięczny tym, którzy wprowadzali mnie w dziennikarstwo, że przekonywali mnie do triady: patrz, obserwuj (lub słuchaj), myśl, której konsekwencją są zebrane fakty, wyciągnięte wnioski, tekst.
Znalezienie tematu to jedna kwestia, a atrakcyjne opisanie go to druga rzecz. Pewne rzeczy same się „piszą” – reportaż z egzotycznej wyprawy, relacja z miejsca wypadku, informacja o ciągnącym się remoncie ulicy. Ale jak opisać ciekawie długą sesję rady gminy, na której nie poruszano drażliwych tematów, zrelacjonować podniosłą uroczystość ważną dla wąskiego grona osób lub specjalistyczną konferencję? Cóż, nie jest to łatwe, ale możliwe. W każdej z tych sytuacji trzeba znaleźć coś, co zaciekawi szerszy krąg odbiorców. Podczas sesji rady gminy mogła paść informacja o remoncie ważnej ulicy, może wywiązała się wymiana zdań zakończona zaskakującą puentą. Na uroczystości warto zapytać o przeżycia, przemyślenia jej uczestników (nie oficjeli, ale przeciętnych ludzi). Podczas specjalistyczny konferencji można próbować znaleźć ciekawostki naukowe, odniesienia do sytuacji w danym mieście lub regionie albo zapytać uczestników spotkania o wrażenia z pobytu.
Ważne, by w tekście znalazły się ciekawe fakty, gorące sformułowania („ripostował” a nie „odpowiedział”, „spuentował” a nie „zakończył”), „magnesy” (celny tytuł, dobry lead, intrygujące śródtytuły). W gazetach lokalnych liczą się liczne nazwiska (zawsze z pełnym imieniem a nie tylko pierwszą literą!) i zdjęcia, na których ludzie mogą się rozpoznać.

zgłoś nadużycie
Komentarze
bd bd
pisanie Dodane

Tak, tematy leżą na ulicy, inne trzeba pozbierać - zgadzam się z Autorem. Dodałbym bym jednak jeszcze jedno: dziennikarz, który pracuje w jakiejś redakcji jest niejako skazany na "linię" tejże redakcji, czyli opisywanie tematu zawsze od strony z której patrzy redaktor naczelny. Po części dziennikarz zawodowy jest ubezwłasnowolniony. Tu dziennikarze obywatelscy mają przewagę - nie są uzależnieni od nikogo.

Skład_Faktów Skład_Faktów
pisanie "po linii" Dodane

Pełna zgoda. Etat w redakcji wiąże się z koniecznością przestrzegania linii programowej redakcji, czyli de facto wydawcy, który daje kasę. W gazetach samorządowych lub firmowych przybiera to formę uzależnienia od gospodarza gminy (nie można krytykować działań samorządu, wypada chwalić gospodarza gminy :) ) lub prezesa firmy. Na swobodne, wolne dziennikarstwo, z którego można czerpać dochody jest dziś chyba coraz mniej miejsca. Bo nawet jak się załozy własną gazetę, to nie sposób jej utrzymać z samej sprzedaży. Trzeba mieć reklamy. A jak tu pisać źle o dużym, często jednym z nielicznych w okolicy, reklamodawcy?
Ot, dylemat powołania dziennikarskiego

Wojtek z Krakowa Wojtek z Krakowa
Macie rację... Dodane

Ale mam jedną drobną uwagę do komentarza Kolegi "bd". Otóż dziennikarze piszą nie "po linii" redaktora naczelnego lecz wydawcy. Funkcja redaktora naczelnego w dzisiejszych czasach sprowadza się do roli policjanta pilnującego wytyczonej przez wydawcę "linii".

Skład_Faktów Skład_Faktów
ładne porównanie Dodane

Porównanie roli redaktora naczelnego do funkcji policjanta wydaje mi się bardzo coś celne. Łatwo znaleźć przykłady, że ktoś objął tę funkcję nie ze względu na najwyższe kwalifikacje, ale przez wzgląd na zaufanie jakim jest darzony przez wydawcę. Nawet przy odwołaniach mówi się, że to z powodu utraty zaufania :)

Dodaj swój komentarz:

Skład_Faktów

Skład_Faktów

X Miejsce w rankingu

brak opisu