*

20.08.2011 r. IV liga (Kraków): Borek Kraków – Garbarz Zembrzyce 2:0 (2:0)

Sezon 2011/2012 postanowiłem rozpocząć w krakowskim Borku Fałęckim. Przede wszystkim dlatego, iż w poprzednim się nie udało mi się tam dotrzeć, z różnych powodów. Co ciekawe stadion Borku jest tym obiektem, na który mam najbliżej. No ale w zeszłym sezonie stara zasada mówiąca o tym, że najciemniej pod latarnią, znalazła zastosowanie. Tym bardziej zmobilizowało mnie to, aby po długiej przerwie odwiedzić stadion w Borku. Nie był to mój debiut na tym obiekcie. Ze względu na bliską odległość, w przeszłości parokrotnie bywałem na meczach tej drużyny. Jednak należy wspomnieć, iż był to w zasadzie jedyny powód moich wcześniejszych kontaktów z tym klubem, ponieważ futbol w ich wykonaniu nigdy specjalnie mnie nie przyciągał, atmosfera stadionu zresztą też. W tym sezonie realia się nieco zmieniły. Zarówno gospodarze jak i goście, awansowali do nowej IV ligi, głównie dzięki reorganizacji lig. Byłem ciekawy jak obie drużyny będą sobie radzić w nowej, wyższej lidze więc zdecydowałem się wybrać ten mecz.
Na stadion dotarłem po 20 minutowym spacerze przez osiedla domków jednorodzinnych. Sprzyjało temu upalne popołudnie, które w takich dzielnicach upływa spokojnie i sennie. Bilet w cenie 8 zł nie zachwyca szatą graficzną. Zwykłe czarno-białe ksero z informacją o klubie i ceną. Standardowy blankiet na każdy mecz. Na pierwszy rzut oka, nic na obiektach Borku się nie zmieniło od mojej ostatniej wizyty parę lat temu. Od bramy wejściowej prowadzi szeroka aleja. Po lewej stronie nowy, ładny budynek klubowy, hala balonowa oraz niewielkie boiska ze sztuczną nawierzchnią. Wszystko to zostało wybudowane kilka lat temu. Dzięki temu, klub ma całkiem ładne i porządne zaplecze. Pamiętam jeszcze stare czasy, gdy budynek klubowy znajdował się po drugiej stronie ulicy, poza terenem obiektów. Była to sytuacja dość groteskowa. Jedyna zmiana którą zauważyłem, to coś w rodzaju wieżyczki, naprzeciwko trybuny głównej, która służy jako punkt do filmowania meczu. Wspomniana już trybuna to trzy rzędy krzesełek, w miarę dobrym stanie na około 300 osób. Po przeciwległej stronie boiska jest jeszcze kilka starych ławek na lekko pochylonym stoku. Ta część stadionu służy jako druga trybuna. Jej przewaga polega na tym, iż znajduję się w cieniu, co w sierpniowym słońcu ma znaczenie. Dodatkowo za jedną z bramek znajduję się boczne boisko. Na tym w skrócie można zakończyć opis obiektów Borku.
Ten mecz był inauguracyjnym występem gospodarzy. W pierwszej kolejce pauzowali. Tak więc był to ich debiut w wyższej lidze. Tym bardziej dziwi słaba frekwencja na stadionie. Co prawda były jeszcze wakacje, ale mimo wszystko spodziewałem się większego zainteresowania. Liczba widzów na stadionie zdecydowanie dwucyfrowa, w tym pojedynczy fani gości. Jestem pewien, że w przeszłości gdy Borek grał w niższej lidze przeciętne mecze, na stadionie bywało więcej ludzi. Natomiast dla Garbarza była to druga kolejka. Pierwszy mecz w sezonie przegrali na własnym stadionie. Należy wspomnieć że zarówno gospodarze jak i goście to kluby z tradycjami, powstałe jeszcze przed wojną, ale żaden z nich nie wybił się nigdy powyżej lig regionalnych.
Spotkanie rozpoczęło się od hymnu gospodarzy, który wybrzmiał z głośników. Następnie spiker podał składy i na tym zakończyła się jego praca w pierwszej części meczu. Nie ma co ukrywać że pozostawia to wiele do życzenia. W niższych ligach miałem okazje posłuchać o niebo lepszego i bogatszego spikerowania na meczu. Tutaj wyglądało to na odbębnienie roboty.
Od pierwszych minut meczu gospodarze mieli wyraźną przewagę. Już na początku mogli pokusić się o zdobycie gola, ale pierwszy strzał wybił bramkarz, a drugi minął bramkę. Do trzech razy sztuka i około 10 minuty meczu Borek wyszedł na prowadzenie. Nieudolne wybicie piłki spowodowało, że trafiła ona do napastnika gospodarzy, który w sytuacji sam na sam, zdobył bramkę. Niedługo po tym, Garbarz miał jedną z nielicznych szans za zdobycie gola, ale strzał zawodnika gości, obronił miejscowy bramkarz. Po pół godzinie gry Borek podwyższył prowadzenie. Gol padł po strzale głową z dobrego dośrodkowania. Minutę później mogło być już 3:0, ale bramkarz gości wygrał pojedynek z zawodnikiem gospodarzy. Przewaga Borku była miażdżąca i tylko brak dobrego wykończenia akcji uratował Garbarza od stracenia kolejnych bramek w tej części gry. Goście grali nieudolnie i chaotycznie. Mieli problemy z wyprowadzaniem składnych akcji. W wielu sytuacjach głupio tracili piłki. Prowadzeniem gospodarzy 2:0 skończyła się pierwsza połowa meczu.
Niestety z powodów osobistych, musiałem opuścić stadion w przerwie. Nie dane mi było zobaczyć drugiej połowy. Jednak wiele nie straciłem, gdyż wynik nie uległ zmianie, a i tempo gry podobno spadło i niewiele na boisku się działo. Do domu docieram również na piechotę. Inauguracja zaliczona, sezon oficjalnie otwarty!

zgłoś nadużycie
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował
Dodaj swój komentarz:

krakowski_sport

krakowski_sport

X Miejsce w rankingu

Interesuje się krakowskim sportem. Zwłaszcza tym z niższych lig, który zazwyczaj nie gości na czołówkach gazet, nie interesują się nim kamery ani błyskające flesze. Dzięki temu jest bardziej prawdziwy, nie zepsuty przez komercje i pieniądze. Prawdziwy sport.