Jadąc tramwajem Nr 13 we wtorek, do ostatniego, trzeciego wagonu na przystanku ulicy Starowiślnej przy Miodowej w kierunku mostu, wsiadła pani z lodem. Tramwaj stał przez chwilę na przystanku i zastanawiałem się dlaczego nie jedzie. Po chwili do wagonu wsiadł motorniczy i wyprosił panią z lodem z tramwaju. Pani była mocno zbulwersowana mówiąc, coś podobnego, pierwsze słyszę, żeby nie można było jechać w tramwaju z lodem. Motorniczy grzecznie pokazał pani naklejkę nad drzwiami, gdzie na rysunku zaznaczony był przekreślony lód. Zdziwiona i zawstydzona dama, musiała opuścić wagon i dopiero wtedy tramwaj ruszył.
To pierwszy taki przypadek, kiedy motorniczy w ten sposób zareagował. Pomyślałem, moja krew, bo ja zrobiłem podobnie, kiedy jeszcze byłem kierowcą w MPK Kraków. Na Matecznym miałem podobny przypadek, kiedy do prowadzonego przez mnie autobusu wsiadła pani z lodem. Zażądałem by opuściła pojazd. Pani zamiast wysiąść, cisnęła lodem przez otwarte przednie drzwi, trafiając osobę stojącą na przystanku. Tak się wtedy wkurzyłem, że zablokowałem autobus ręcznym hamulcem, zamknąłem drzwi i z nerwów wyszedłem ochłonąć. Zdenerwowany kierowca nie może prowadzić pojazdu z uwagi na bezpieczeństwo pasażerów. Część ludzi opuściła pojazd, przesiadając się do innego autobusu lecz kilka osób pozostało w nadziei, że pojadą dalej. Kiedy wróciłem za kierownicę, uruchomiłem autobus i zjechałem do zajezdni.
Rozgoryczeni pasażerowie musieli opuścić autobus, gdyż ja z nerwów nie byłem zdolny do prowadzenia pojazdu. Ten fakt zgłosiłem na dyżurce i tak się wtedy skończył mój dzień pracy. Podczas jazdy miałem różne przypadki z pasażerami, ale ten był wyjątkowo szczególny. Niestety wiele osób pozbawionych jest kultury i robią w środkach komunikacji przeróżne rzeczy, niezgodne z regulaminem przewozowym. Sądzę, że mało kto zapoznał się z regulaminem, który dostępny jest w każdym pojeździe.
Sami sprawdźcie, ile z tych punktów jest przestrzegane?
Nie wierzyłem własnym oczom
obserwator51
66 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 185
- Wpisów na blogu: 322
- Komentarzy: 1709
- Miejsc na mapie: 134


W tramwajach i autobusach mlodzieńcy popijają piwo z otwartych puszek i jeszcze mi sie nie zdarzylo, aby jakis kierowca lub motorniczy zareagował, ale wobec kobiety z lodami, to czemu nie?
kobiet z lodami się nie wyrzuca!
kamerki w tramwajach są, a motorniczy nigdy nie reaguje na piwo, wódkę, czy groźbę nożem (nie zmyślam).
Od loda gorszy smród hambura z Macksyfa.
czy pijąc wodę z butelki, też łamię zasady :) aczkolwiek w autobusach bez klimatyzacji, wytrzymać się nie da...
Oczywiście, że kobieta złamała przepisy, ale jestem ciekaw, czy ten sam kierowca byłby tak samo odważny gdyby np. kilku młodych "gostków" żłopało piwo... wątpię. Myślę że wtedy by nie zauważył. To jest podobnie jak z niektórymi bohaterskimi SM... którzy, łagodnym łukiem ominą wesołą młodzież pijącą piwo... by podążyć za właścicielem "kupkającego" psa lub handlarką oscypków.
Jaka odwaga taka interwencja... koniecznie należy wnioskować o przyznanie "Medalu za Ofiarność i Odwagę".
Nie ryzykuj, bo jeśli trafisz na takiego bohatera jak opisany kierowca to może wyjąć z kieszeni płaszcza*... a potem będziemy na forum zbierać na wieniec.
* ) młodszemu pokoleniu należy wyjaśnić że kiedyś były popularne "Bajeczki o Leninie" i każda ukazująca wielkoduszność i dobre serce wodza rewolucji kończyła się słowami "a mógł wyjąć z kieszeni płaszcza", a wcześniej było wspomniane że nosił zawsze naładowanego naganta wz. 1895 kal. 7,62 mm
o czym napisaliście. Odwaga uzależniona jest od popełnianego czynu. Nie raz byłem świadkiem, jak rozkoszowano się w tramwaju alkoholem i to z tej wyższej półki, lub paliło ostentacyjnie papierosy i nikt temu nie starał się zapobiec. Napisałem już kiedyś o kamerach, a raczej o ich bezużyteczności, ponieważ monitoring używany przez motorniczego jest tylko wówczas, kiedy tramwaj się zatrzymuje. Podczas jazdy nie ma on nadzoru nad tym, co dzieje się w pojeździe.
Wracałem kiedyś autobusem linii 502 z Nowej Huty i w autobusie wywiązała się bójka pomiędzy pijanym, a pasażerami. Pijany i rozjuszony, kopał drugiego pasażera, a wystraszeni podróżni wciskali się w kąty siedzeń, by przy okazji nie oberwać. Kierowca zareagował dopiero wtedy, kiedy cały tłum krzyknął na cały głos, by się zatrzymał i wezwał policję. Zanim zareagował, upłynęło sporo czasu. Autobus się zatrzymał na wysokości, wtedy jeszcze Géant-a. Przyjechała policja, która siłą wyciągnęła pijanego z autobusu. W sumie dziś dużo się dzieje w środkach komunikacji miejskiej, ale społeczeństwo nie reaguje i wcale się temu nie dziwię. Przyszły niebezpieczne czasy. Przypadkowy pasażer może stać się świadkiem i będzie ciągany po sądach, lub wcześniej czy później ofiarą. Jak mówi stare polskie porzekadło, świadek dostaje w zadek i ludzie nie są chętni do składania zeznań. :)
Ważne, że w statystykach odnotują ten męski i odważny czyn pana na służbie.
"Pomyślałem, moja krew, bo ja zrobiłem podobnie (...), kiedy (...) o prowadzonego przez mnie autobusu wsiadła pani z lodem. Zażądałem by opuściła pojazd". Szczyt odwagi! Bardzo obywatelska postawa! Szkoda, że na odwagę bierze niektórych tylko do kobiet, bo ze znanych mi historii pamiętam, że nawet w przypadku 12-latków nie starczyło muczącym męskiego morale, by im zwrócić uwagę w autobusie. Order MOO się im należy.