*

FUJ! FUJ! FUJ! Czyli kilka słów o gołębiach... [felieton]

Dodane 2011-05-17 13.15, komentarzy 8 - dodaj komentarz Miejsce: Kraków Tagi: gołębie kraków łap w lot gołębie kręcą fi...

Kraków to jedno z najpiękniejszych miast Polski, żeby nie powiedzieć- najpiękniejsze. Wielopokoleniowa tradycja, wspaniałe zabytki, historyczne miejsca to wszystko składa się na wizerunek stolicy Małopolski. Co bardziej wrażliwi powiedzą, że tu każdy budynek ma duszę. Panuje tu dziwny średniowieczny klimat. Idąc krakowską ulicą, każdy słyszy znajome dźwięki, jakby to Grechuta albo Turnau grał, albo Czesław śpiewał… O atrakcyjności tego miasta może świadczyć coroczna wielka liczba odwiedzin turystów z całego globu. Ale Kraków pociąga nie tylko turystów, również studentów i światowej sławy filmowców. Każdy chce zobaczyć Lajkonika, pospacerować po Plantach, kupić pamiątkę w Sukiennicach czy zjeść świeżego obwarzanka, który tylko tutaj smakuje najlepiej. Tu wszędzie, w każdym zakątku, nawet najdalszym jest pięknie. Choć koleżanka z Ciechanowa, której serce drży na myśl o Warszawce, mówi, że w Krakowie śmierdzi czymś starym i w głowie się jej nie mieści, że tu nikt nie wychodzi na dwór…

Ile to radochy mają dzieci, które pierwszy raz w życiu widzą zionącego ogniem smoka. Jak to bardzo podnieceni są ci, którzy pierwszy raz wpatrują się w Wieżę Mariacką i do tego jeszcze słyszą hejnał grany tak naprawdę, nie w radiu, tylko w realu. Jak to błyskają miliony fleszy, kiedy przez Rynek Główny przechodzi wycieczka z Japonii. Ile to złośliwości mają w sobie tacy jak ja, którzy lubią rozpędzić się, ile sił w nogach, i wbiec z impetem w gromadę gołębi. A niech się boją, niech uciekają! Dobrze im tak! Tak naprawdę krajobraz wspaniałego Krakowa psuty jest tylko przez te wstrętne ptaszyska, które nie patrzą gdzie, co robią. Jak dla mnie to te opierzone bestie powinny zostać zutylizowane. Raz na zawsze! Wszędzie zostawiają po sobie ślady… I tak Adaś, nasz wieszcz wspaniały, jest cały okupkany (rym specjalnie dla niego). Dom Jana Matejki, Barbakan w biało-czarnych plamach, i każda kamienica naznaczona. Te potwory są wszędzie- na Wawelu, na Kopcu Kościuszki, w Bramie Floriańskiej też stoją. Są wszędzie! Niektórzy próbują bronić się przed tymi paskudnymi gołębiami, montując, gdzie się tylko da, różne szpile, ostre igły, żeby to ptasie dziadostwo nie siadało. Ale nie zawsze zdaje to egzamin, poza tym można się porządnie narazić żołnierzom walczącym o zielony pokój na świecie (przyznam szczerze, że do Greenpeace’u mam jeszcze większą awersję niż do gołębi). Ciągle trzeba po tych ptakach sprzątać, te pióra latają wszędzie, ale to wszystko można by było jeszcze znieść, gdyby te stworzenia miały choć trochę pokory, ale one są bezczelne. Latają tuż nad głowami, niekiedy nawet dobijają do człowieka. Fuj! Fuj! Fuj! A do tego nigdzie nie spotka się tak grubych, po prostu spasionych, gołębi jak w Krakowie. Ale cóż się dziwić, jak tu i tam spadnie okruszek bułeczki, obwarzanka czy drożdżówki. Nawet się już im latać nie chce, tylko chodzą tak powoli, drepcą tymi obleśnymi łapami, a biedni ludzie muszą je omijać. Szok! Niektórzy próbują mnie przekonać, że te ptaki to już tradycja Krakowa, a dokarmianie ich jest atrakcją dla przyjezdnych. Dziękuję bardzo za taką śmierdzącą tradycję…

Znaleźli się jednak tacy, którzy wymyślili jak wykorzystać to ohydne ptactwo. Pomysł, przyznam, dość oryginalny. Rozbawił mnie, ale gdyby się nad tym lepiej zastanowić… Krakowskie gołębie promują miasto, a dokładniej- kręcą filmy. Tak, wstrętne, paskudne, brudne ptaki są filmowcami. Do ich łap przymocowane zostały mikro-kamery, gołębie nagrywały widoki dawnej stolicy Polski podczas lotu. Potem z tych nagrań montowano krótkie filmiki, które można oglądać m.in. na stronach internetowych. Z najciekawszych ujęć powstał film "Dokument", do którego ścieżkę dźwiękową skomponował krakowski zespół Kroke. W promocję zaangażowany jest Jerzy Stuhr, reżyser i odtwórca krótkiego spotu reklamowego "Ikar", emitowanego w kinach i TVP. Gołąb jest obecny również na facebooku, gdzie ma swój profil, a także w grupie interaktywnej "Łap w lot". Tak… gołębie odniosły sukces, ale mam jednak nadzieję, że te ptaki nie będą miały w tym mieście jeszcze więcej, niż do tej pory, przywilejów. To mnie przeraża… Głęboko wierzę w to, że jeśli nawet okaże się, że gołębie filmy zdobywają Oscary, nie będziemy musieli traktować ich jak święte krowy. Tego to już bym nie przeżyła… Fuj!

zgłoś nadużycie
Komentarze
Adam Adam
A ja nie wyobrażam sobie krakowskiego rynku bez tych ptaków Dodane

Fakt że brudzą,bywają nachalne ale to my jesteśmy temu winni ,nie gołębie.Każde zwierze w tym człowiek osiedla się tam ,gdzie jest mu dobrze a skoro my przed wiekami zaakceptowaliśmy gołębie w naszym otoczeniu,dokarmiali,hodowali to ich nadmiar w śródmieściu jest tylko naszą wina.
Niemożna dokarmiać zwierząt dot.wszystkich,psów,kotów,ptaków a gdy się przyzwyczają i ich liczba stanie się zbyt duża zażądać eutanazji-to barbarzyństwo !

Wojtek z Krakowa Wojtek z Krakowa
Moje siedem groszy w tej sprawie... Dodane

Ja podobnie jak Adam nie wyobrażam sobie Krakowa, a zwłaszcza Rynku i jego okolic bez gołębi.

Na pewno są one częściowo odpowiedzialne za część zniszczeń bo ich łajno zawiera substancje żrące pochodne od wapna.
Ale jak chodzi o zabytki jest wiele sposobów by przynajmniej częściowo wyeliminować problem. Są różne siatki ornitologiczne, łaty z kolcami a i nawet emitery dźwięku polującego drapieżnika. Środki takie są w przypadku obiektów zabytkowych powszechnie stosowane w Krakowie.

Ja mieszkam 10 metrów od Rynku i od ponad 40 lat przechodzę nim co dziennie po wielokroć. Jak na razie miałem raz "szczęście" być oznakowanym przez gołębia. Natomiast też tylko raz zostałem muśnięty skrzydłem, a to tylko dlatego że jakiś wesołek wbiegł w stado gołębi i je spłoszył.

Co do roznoszenia chorób to prawda... ale dużo większym zagrożeniem dla przeciętnego Krakowianina jest nieumycie rąk po powrocie do domu. Co innego gdy mamy rzeczywisty kontakt z ptakiem, na przykład głaszczemy go lub karmimy na ręce, wtedy ryzyko zarażenia wzrasta. Taki rodzaj propagandy strachu przed zarażeniem się chorobom od gołębi,jaki prezentuje autorka, nie jest zdrowy i przypomina mi panikę przed "ptasią grypą" na którą sumarycznie umarło na świecie drobny promil ludzi w stosunku do ilości zmarłych na zwykłą.

Gołębi jest coraz mniej i chyba największy na spadek populacji ma zagospodarowywanie i zabezpieczanie strychów w okolicy Śródmieścia. Dawniej (20-30 lat temu) większość strychowych otworów była otwarta dla gołębi. Teraz są osiatkowane a wiele strychów zostało zaadaptowanych na biura i mieszkania. Także same gzymsy parapety coraz częściej są osłonięte kolcami. Takie działania są naturalnym ogranicznikiem miejsc lęgowych co skutkuje zmniejszeniem populacji.

Samo karmienie gołębi na płycie Rynku jest już tradycją i dla wielu przyjezdnych to rytuał tak samo ważny jak wysłuchanie Hejnału, czy pochłonięcie obwarzanka.

Dużo większym i zdecydowanie bardziej śmierdzącym problemem są ptaki gnieżdżące się na Plantach, teraz zwłaszcza w okolicy ulicy Olszewskiego i Collegium Novum. Lecz to nie są gołębie tylko gawrony, wrony, kawki. Również wkurzające jest nagminne dokarmianie ich na różnych skwerach i podwórkach resztkami pokarmów nie przeznaczonych dla ptactwa, które rozkładając się śmierdzą i powodują widoki dalekie od przyjemnych.

Wydaje mi się że autorka ma jakąś fobię i nie lubi gołębi niczym ptaków z filmu Hitchcocka.
Powiedzmy że ma prawo się nie lubić gołębi, i oczywiście myśli swe ma również prawo publikować.
Pisanie natomiast w felietonie: "Ile to złośliwości mają w sobie tacy jak ja, którzy lubią rozpędzić się, ile sił w nogach, i wbiec z impetem w gromadę gołębi. A niech się boją, niech uciekają! Dobrze im tak!", a zwłaszcza słowa "A niech się boją, niech uciekają! Dobrze im tak!" stawia autorkę w niezręcznej sytuacji, albowiem dręczenie zwierząt, a straszenie to jeden z rodzajów dręczenia, w Polsce jest karalne.

Katarzyna Kobiela Katarzyna Kobiela
Panie Wojtku z Krakowa! Dodane

Nie lubię ptaków, to fakt, ale wolałabym jednak, aby ten tekst czytany był z przymrużeniem oka - tak samo, jak był pisany. No lżej i mniej poważniej to już tego się chyba nie dało napisać. ;) Pozdrawiam!

Wojtek z Krakowa Wojtek z Krakowa
Pani Katarzyno... Dodane

Gdybym oka nie przymrużał to musiałbym powiadomić TOZ....

Adam Adam
@Katarzyna Kobiela Dodane

Jak można napisać "Nie lubię ptaków"?A kto nam zaśpiewa przed oknem rano i o zmierzchu ?Ja nie lubię pszczół więc co,należy je unicestwić ? W tedy również zginiemy !Powinniśmy żyć w symbiozie a nie zwalczać się wzajemnie,to że człowiek jest teoretycznie silniejszy,nie znaczy że bitwę wygra-bakterie są silniejsze.
Traktuję ten tekst z przymrużeniem oka,w innym wypadku ostrzej bym zareagował.

Wojtek z Krakowa Wojtek z Krakowa
AD: Adam Dodane

Jeśli już tak wszyscy "przymrużamy oczy" to muszę Ci powiedzieć, że w centrum to częściej budzi mnie śpiew ludzi wracających z knajp niż ptaki.

obserwator51 obserwator51
Gołębie są na całym świecie Dodane

Równie duża ich liczba jest w Wenecji i w innych dużych miastach świata. Niestety wszystkie stworzenia wydalają z siebie przetworzony pokarm. Można by również powiedzieć, że się nie lubi wron, bo one też zanieczyszczają ławki na Plantach. W sumie można by się przyczepić także do psów, które nie latają, a też zanieczyszczają miasto. Oczywiście tu winę ponoszą właściciele czworonogów, ponieważ nie sprzątają po swoich pupilach. Kiedyś na krakowskich Błoniach pasły się krowy i one też zostawiały krowie placki. Nikt jednak wtedy nie myślał o tym problemie. W przypadku gołębi, to winę powinien ponosić ten, kto dokarmia te ptaki, bo jak ukarać gołębia za paskudzenie otoczenia. Gdyby nie miały pożywienia, to pewnie zmieniłyby miejsce na przyjazne dla siebie. Gołąb jednak to taka bestia, że cały dzień musi jeść. Przemieli wszystko, co tylko nadaje się do jedzenia.

Ktoś zaraz po świętach na moim osiedlu wysypał rano pod drzewem kosz bułek, a wieczorem nie było już po nich ani śladu. Z jednej strony to bardzo przydatne stworzenie, a z drugiej ma się do niego pretensje. Niestety musimy nauczyć się z tym żyć, lub nauczyć się fruwać, by móc się im zrewanżować w ten sam sposób. :))

ukib ukib
Dodane

Gołębie to piękne zwierzęta porównując do szczurów które nocami panoszą się w różnych podwórkach, zakamarkach i ciemniejszych uliczkach. Na szczęście te wyłaniają się po zmroku i nie musimy na nie zwracać uwagi ale to jest dopiero problem dużych i starych miast, uwierzcie mi pokochalibyście gołębie jakbyście widzieli ile szczurów zamieszkuje obok nas w tym pięknym miescie...

Dodaj swój komentarz: