*

Dolina Prądnika

Dodane 2011-04-21 15.54, komentarzy 0 - dodaj komentarz Miejsce: Kraków Tagi: dolina prądnika ojców pieskowa skała maczuga herkules...

Jest wiele pięknych miejsc, miejsc ulubionych przez każdego z nas, miejsc które zna
się doskonale, a jednak z przyjemnością się do nich wraca.
Dla mnie jednym z takich ulubionych miejsc jest dolina Prądnika od Bramy Krakowskiej do Pieskowej Skały.
Ile razy tamtędy jadę samochodem, to moja prędkość spada do 40 km/h, mimo, że znam tą drogę na pamięć(skąd – o tym za chwilę). Lubię tamtędy jeździć na rowerze, bo wtedy można stanąć, popatrzyć lub zrobić zdjęcie.
Najładniej jest wiosną i latem, za to jesienią kolorowo. To niezapomniany widok, gdy
zbocza mienią się różnymi kolorami: od zieleni(iglaki) poprzez barwę żółtą, brunatną do czerwonej.
W dolinie jest sporo atrakcji, co czyni to miejsce jeszcze bardziej ciekawym. Wspomnę o Bramie Krakowskiej, czyli o dwóch skałach u wejścia do wąwozu. Przy bramie jest źródełko, w którym woda nie tyle lecznicza, co czyściutka i zimniutka, co zwłaszcza w upały jest nie do przecenienia.
Dalej jest kościółek nad wodami Prądnika. Aż dziw bierze, że go jeszcze woda podczas wezbrań nie przeniosła do Krakowa.
Ruiny zamku w Ojcowie górują nad parkingiem i domem noclegowym. Warto się tam
wdrapać, tym bardziej, że to nie więcej niż 200m od parkingu.
Można się też wybrać – i polecam, kto nie był – ze wspomnianego parkingu do Groty Łokietka. Spacerek zajmie nam chwilę, ale nie jest to wspinaczka ekstremalna, jak choćby na Sokolicę od strony Krościenka. Do samej Groty nie wejdziemy bez przewodnika, ale warto tam wejść; koniecznie w kurtce, bo ogrzewania tam brak.
Sam odcinek drogi ze skrzyżowania Skałę – Olkusz jest wart podziwiania. Droga jest kręta, ale co chwilę obok niej widzimy skały wapienne, z których składa się ta dolina.
Droga ta była jednym z plenerów dla filmu „Nie kłam kochanie” z Piotrem Adamczykiem i Martą Żmudą – Trzebiatowską. Wprawdzie nie koniecznie to była droga z Warszawy do Krakowa, ale nie chodzi o detale.
Przed Pieskową Skałą jest oczywiście Maczuga Herkulesa. Jest kilka legend o tej samotnej skale, ale fakt, jest faktem, że skała robi wrażenie, zwłaszcza na tle zamku. Na zamek też się warto wdrapać (schodkami), napić się czegoś orzeźwiającego i wrócić spokojnie w dolinę.
Zamek „zagrał” w kilku filmach, np. w „Janosiku”-Perepeczce, w „Podróży za jeden
uśmiech”, w „Stawce większej niż życie”.
Dalej w kierunku Olkusza jest jedna z najdłuższych wsi w Polsce – Sułoszowa. Przez dwa lata mieszkałem w tej wsi (braki mieszkaniowe) i codziennie dojeżdżałem do pracy. Stąd właśnie znam drogę do Krakowa na pamięć. Pamiętam jedną „ciekawostkę” z tamtego okresu. Otóż we wsi nie było śmietnika, ani służb sprzątających. Mimo, że część wsi leży w obrębie Ojcowskiego Parku Narodowego – to jej mieszkańcy wrzucali śmieci do…..
Prądnika. Pilnowano tylko, aby śmieci spłynęły poniżej gospodarstwa, a co dalej się z nimi działo, to już niekoniecznie było ważne. Ale tak w ogóle, to było „wsi spokojna, wsi wesoła”.
Ci co znają opisaną dolinę, niech nie dziwią się, że opisałem ją mniej więcej dokładnie.
To nie dlatego, że uważam iż tylko ja znam te rejony. Pisząc, miałem obraz Doliny przed oczyma i czułem się tak, jakbym tam był. Kto jeszcze tam nie dotarł – polecam; nie będziecie żałować. Osobiście wolę być tam, niż w Dolinie Będkowskiej i jej pobliskich, choć są niewątpliwie ładne i ciekawe.
Dodam, że kiedyś do Doliny Prądnika można było zjechać piękną i krętą drogą, która
zaczynała się w miejscowości Murownia. Teraz ta droga istnieje, ale jest zamknięta dla ruchu samochodowego.

zgłoś nadużycie
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował
Dodaj swój komentarz: