Kolejny plener już za nami. Tym razem łapaliśmy niebieską godzinę na Kopcu Kraka. Pogoda jak zwykle nam sprzyjała nie skąpiąc mrozu i wiatru (choć niektórym pokazywało w samochodzie "jedynie" -2). Gdy już złapaliśmy niebieskość, a zwłaszcza siność rąk a pustki w żołądku dudniły na całego - udaliśmy się na zasłużony posiłek. Złapaliśmy tam dobre humory, pizze z szarlotką a nawet trochę pianki. Tak przygotowani ruszyliśmy na .... Straszewskiego. W sumie do dzisiaj zachodzę w głowę po co ... no ale przynajmniej był czas pogadać :) Odwiedziliśmy też nowe centrum informacji turystycznej pod Wawelem gdzie po kolejnej dawce wilgotnego i zimnego powietrza, per pedes udaliśmy się do rodzinnych pieleszy bo żony, matki i kochanki stęsknione kwiliły do telefonów.
Aha i zapomniałbym - od czasu do czasu robiliśmy zdjęcia :) Kilka w załączeniu


jakiż nam talent krasomówczy wyrósł... fajny tekst Kolego skrobnąłeś :)
Ze zdjęć wg mnie najciekawsze masz schodki przed Centrum Informacji...Wawel w lekkim HDR na zielono też mi się podoba... ja do swoich nie usiadłem, zbyt mało czasu... :(
A mnie się Wawel w hdr nie podoba. Po pierwsze Wawel, po drugie hdr i jak by było mało - zielony. Dziękuję postoję.
Bardzo ładne zdjęcia, choć ja wolę mniej PSuja a więcej fotografowania.
Feria barw na dziewiątce mnie urzekła,schody też świetne !
to nie HDR ... na tej 7-ce ... (trzeba autora spytać) dla mnie jest ciekawe bo takie trochę nie sztampowe...poza tym odcień zielonkawy to tam jest trochę naturalnie...
ale to nie ma znaczenia. Sam sie czesto krzywie na bardzo przerobione szopowo fotki i rozumiem @bes i @autora. Jednym się te zabawy z szopem podobaja innym nie. Czasami chyba jednak warto poeksperymentować :)