Wycieczka do Stonehenge, to kolejny etap cypryjskiej przygody, czyli w sumie całych tegorocznych wakacji. Nasz urlop zakończył się tygodniowym pobytem w Anglii, gdzie po Cassiobury Parku odwiedziliśmy jeszcze sławny na cały świat, krąg kamienny w Stonehenge. Dojechaliśmy tam samochodem z londyńskiej dzielnicy Watford, czyli około 120 kilometrów od miejsca zamieszkania. Po drodze odwiedziliśmy kilka pomniejszych miejscowości, lecz głównym celem było Stonehenge. Centralny punkt tego zabytkowego kompleksu, jest nastawiony na turystykę pod każdym względem. Zjeżdżają tam samochody oraz autobusy turystyczne z różnych stron świata, by zobaczyć prehistoryczne klocki „Lego”. Ich ułożeniem zajęli się…? I tu właśnie powstaje pytanie, kto? To podobna zagadka do tej z piramidami egipskimi. Nikt tak do końca nie ma na to potwierdzonej teorii, kto ustawił te ciężkie, kamienne bloki w takiej konfiguracji? Dodatkową zagadką jest miejsce, gdzie zostały ułożone, gdyż w promieniu wielu kilometrów nie występują takie skały, z jakich Stonehenge zostało ułożone. To kolejna zagwozdka historyczna, na którą tak naprawdę nie ma logicznego wytłumaczenia. Kamienny krąg powstał w latach około 2950 – 2900 p.n.e., czyli prawie trzy tysiące lat przed naszą erą. Kto, skąd i jakimi metodami sprowadził te kamienne bloki w to miejsce i ułożył je tak, jak przetrwały przez tysiąclecia do dziś, nikt, tak dokładnie nie zna odpowiedzi? Wszystkie teorie na ten temat, to jedynie spekulacje i domysły współczesnych uczonych. Więcej o Stonehenge znajduje się w Wikipedii na stronie: TU OPIS
Całe Stonehenge jest ułożone na płaskowyżu, z którego rozpościera się piękny widok na bezkresną okolicę. Okolica jest bardzo wietrzna i widać jak chmury z dużą szybkością wędrują po niebie. Gdy tam byliśmy, można było zaobserwować jak zbliża się do nas deszcz, który bardzo intensywnie zacinał, lecz już po chwili ukazało się słońce. Pogoda byłą w kratkę. Raz chmury i deszcz, a po krótkich opadach, wychodziło na niebo słoneczko. By nie psuć widoku całości zabytkowej budowli, cała okoliczna infrastruktura została schowana pod ziemią. Jedynie na powierzchni pozostał sam parking, z którego wszystkie ścieżki prowadzą do podziemnego kompleksu gastronomiczno – handlowego. W kompleksie znajduje się bar ze stolikami, sklepy z pamiątkami, WC oraz bramki biletowe. Cały obręb gastronomiczny okupowany jest przez bardzo liczne ptaki. Zauważyłem tam dwa gatunki mniejszych braci, czyli szpaki oraz kruki, które oswoiły się już z ludźmi i jedzą prawie z ręki. Widziałem jak jedna pani karmiła kruka, który niczym mewa nad naszym morzem, łapał pokarm w locie. Tak jak w Krakowie dominują gołębie, tak tam dominują szpaki, które wydają się wiecznie nienasycone i zjadają każdy pokarm, jaki tylko spadnie na ziemię. Do kamiennych kręgów od kompleksu handlowego idzie się ścieżką, która przechodzi korytarzem pod jezdnią. Później już wytyczoną trasą, można zwiedzać to, co tysiące lat temu, powstało w tym miejscu. Cały teren jest otoczony linami i oznakowany znakami zakazu wstępu na teren kamiennych kręgów. Można oglądać z daleka, lecz wchodzić na teren kamiennych bloków nie wolno. Obiekt od 1986 jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO oraz znajduje się pod nadzorem angielskiego Scheduled Ancient Monument. Gdyby tam wchodzili turyści, to z pewnością pozostawiliby w tym miejscu wątpliwą pamiątkę, w postaci Jaś kocha Małgosię i podobne. Poza tym kamienny krąg niczym szczególnym się nie wyróżnia, a przynajmniej ja nie zaobserwowałem. Ot, takie kamienne obeliski, które kojarzą się jedynie z ułożonymi blokami skalnymi.
W drodze powrotnej zwiedziliśmy kilka miejscowości, ale w większości jedynie z pozycji fotela samochodowego. Malownicze uliczki, małe domy, kryte gontem dachy, to tylko niektóre z atrakcji całej wycieczki. Uporządkowane ogródki przydomowe z angielskimi trawnikami, dawały jedynie świadectwo dbałości o własne gospodarstwa. Przejeżdżając przez miejscowość Devizes, można było oglądnąć zabytkowe budynki wraz z miejscowym browarem, o nazwie Wadworth Brewer. Jadąc dalej drogą w kierunku Londynu, natrafiliśmy na kopiec, usypany na wzór naszego kopca Kościuszki o nazwie Silbury Hill. Jest on znacznie mniejszy i też posiada swoją historię, której tu nie opiszę. Nie sposób zapoznać się z każdym odwiedzanym miejscem i nawet rodowici Anglicy mają z tym problemy. Wysiedliśmy z samochodu na krótki spacer oraz zrobienie kilku zdjęć przy kopcu, po czym pojechaliśmy do miejscowości Marlborough na posiłek. W drodze powrotnej do Londynu kilka postojów dla wyprostowania kości i zrobienie zdjęć, po czym powrót do domu autostradą. Kolejny dzień minął szybko, a co udało się zaobserwować, ująłem na zdjęciach. Samo zwiedzanie Stonehenge, zarejestrowałem na krótkim filmie z małą dygresją w stronę fantazji o UFO.
Czy to tylko kamienne klocki Lego pierwotnych sprzed tysięcy lat, czy tajemnicza baza UFO?
Kamienny krąg w Stonehenge
- Nikt jeszcze nie skomentował
obserwator51
66 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 185
- Wpisów na blogu: 322
- Komentarzy: 1709
- Miejsc na mapie: 134

