Savoir – vivre, to zwrot pochodzący z jezyka francuskiego. Składa się z dwóch czasowników w formie bezokolicznika. Według słownika savoir znaczy wiedzieć. Natomiast vivre oznacza, po prostu – żyć. Krótko mówiąc savoir – vivre, to sztuka życia. Stąd kilka słów o tym, jak przetrwać w, autobusach, tramwajach i... wsiąść i wyjść cało z opresji. Polecam nie tylko pasażerom.
Nie jest to łatwe zadanie. Miasto jest jak dżungla. Każdy chce dostać swój „kawałek podłogi (gdy miejsc siedzących brak). Codzienna walka to istny wrestling – wszystkie chwyty dozwolone. Kopanie, popychanie, uderzenia torebką, deptanie po palcach etc.
Najbardziej mnie mrozi kiedy muszę wysiąść. Trochę jak w skeczu Ani Mru Mru z otwarcia supermarketu. Na przystanku rozentuzjazmowany tłum. Rozlany aż do krawędzi peronu (open the door, open the door... Tak na marginesie stanie zbyt blisko torów czy jezdni grozi potrąceniem). .
Najpierw mała zabawa z przyciskami. Pani w środku swój guziczek. Pan na zewnątrz swój. Jedno otwiera drugie zamyka. Do czasu, aż ktoś ustąpi... Uuuf. Udało się - otwarte. Ale jak wyjść? Kiedy tłum stoi przy samym wejściu. Można przefrunąć, albo zdeptać. Jestem gentelmanem, ale zawsze wybieram drugą opcję. Okrutna to kara, a nauka prosta:
Zanim wsiądziesz pozwól wyjść.
Z drugiej strony wsiadający, też nie ma łatwego życia. Tu drobnymi złośliwościami wykazują się prowadzący. Najczęściej nie chcąc otworzyć drzwi, blokując, albo czekając , aż biedak (jedyny na przystanku) znajdzie przycisk. Trwa to dłłługo...
Kiedy jesteś w środku nie stój w drzwiach (o ile to możliwe).
Nie odpychaj innych w trakcie jazdy. Nikt nie zawiśnie w próżni, a przy hamowaniu ciężko utrzymać równowagę.
Uważaj na współpasażerów.
Zwłaszcza kiedy masz plecak. Nie zbyt przyjemne jest wąchanie twojego śniadania. Zwłaszcza oscypków. Było by miło, gdybyśmy zdejmowali z ramienia wszelkie torby. Uderzenia bywają bolesne.
Fama głosi, że tylko młodzież jest niewychowana. Nic bardziej błędnego. Wśród emerytów bywają ludzie nie mający nic wspólnego z dobrym wychowaniem.
Jeden Mości Pan przegonił osobę niepełnosprawną po czym rozsiadł się a właściwie położył, tak że stojący obok, w formie, przypominali rosyjski paragraf.
Żyj i pozwól żyć. Czasem skasuj komuś bilet i odpowiedź na pytanie. Nie udawaj Greka
S z e r o k o ś c i:)
P.S. Polecam zdjęcie poniżej. Kącik Palacza na przystanku Nowosądecka, przy ul. Lużyckiej. Ciekawy patent... Może przyjmie się na wszystkich krakowskich przystankach;)
(niedopałek papierosa wrzuć do kosza)
Savoir - vivre w komunikacji miejskiej
Ariel Zdżyłowsk...
157 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 11
- Wpisów na blogu: 19
- Komentarzy: 92
- Miejsc na mapie: 5


Stosowanie zwrotu "Savoir - vivre " jest w obecnych czasach tak samo trudne, jak jego napisanie, czy wymowa. W dawnych czasach ludzie wsiadali tylko tylnym wyjściem, a wysiadali przednim,przesuwając się wewnątrz pojazdu.
Ludzie młodzi w 99% ustępowali osobom starszym i osobom z dziećmi. Porządku w pojeździe pilnował konduktor.
Trzeba przyznać, że kultura pasażerów była wtedy o wiele wyższa, mimo, że komfort podróżowania o wiele niższy.
Jedno się nie zmieniło: złe maniery osób starszych. Nie bronię młodzieży, bo ta jest źle wychowana w dużej części, ale osoby starsze często zachowują niekulturalnie również.
Jeśli stoisz w drzwiach, autobus się zatrzymuje na przystanku, ale to nie Twój przystanek- WYSIĄDŹ, żeby przepuścić wychodzących!!!!
Nic mnie bardziej nie irytuje niż stojące w drzwiach "słupy", które ani w lewo, ani w prawo się nie przesunął, tylko trzeba je omijać i jeszcze "przepraszam" mówić...
to takie zachęcanie do palenia w miejscu, gdzie palić nie wolno. Na przystankach jest zakaz palenia, a stawiając w tym miejscu kosze, zachęca się do popełnienia wykroczenia. Być może właściciel kiosku, który wystawił wiadra na pety, ma podpisany kontrakt ze strażą miejską? :))
wole takie wiadro na pety niż rzucanie ich na chodnik czy też byle gdzie jak popadnie. Z drugiej strony większość naszego społeczeństwa pali i palący decyduje o swoim zdrowiu zapalając papierosa. U nas następuje totalna dyskryminacja palących. Wprowadza się zakazy palenia gdzie popadnie nie zważając na tych co palili, palą i palić będą. Bodajże teraz w listopadzie wchodzi kompletny zakaz palenia w knajpach restauracjach, kawiarniach itp. Czyli chcąc wypić grzane piwo w mroźny dzień i zapalić, musisz robić wypad z przytulnego pomieszczenia na zewnątrz zabierając ze sobą kufelek. By można było palić, właściciel kawiarni musi udostępnić lub dobudować pomieszczenie, osobne z odciągami i klimatyzacją. Nie wszystkich właścicieli małych knajpek na to stać, choćby z powodu metrażu lub lokalizacji.
Jeśli jest zakaz palenia to zróbmy też całkowity zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych i sprawa sama się rozwiąże.
Ja jako nie palący popieram zakaz palenia na przystankach... ale, no właśnie jest jedno "ale", gdzie dokładnie gdzie kończy się przystanek, a gdzie jest chodnik obok przystanku?
To nie jest głupie pytanie tylko jak najbardziej konkretne. Jak daleko sięga administracyjnie przystanek MPK? Powiedzmy że sprawa jest jasna gdy ktoś siedzi pod zadaszeniem i pali, ale gdy np. palący stoi w pewnej odległości od zadaszenia... jaka to duża musi być odległość by palił legalnie, a jak mała by można było go ukarać grzywną?
Czy ktoś z Was zna odpowiedź, zwłaszcza popartą literą prawa?
ale nie można palić na przystanku (czyli przy słupku lub pod wiatą), w odległości 15 metrów od słupka/wiaty lub na całej wysepce, jeśli przystanek jest wydzieloną wysepką.
przystankowe śmietniki wyposażono w popielniczki ?
Wydaje mi się że pan Andrzej ma racje, czyli 15 metrów ale ta odległość liczy się dokładnie od słupka przystankowego nie wiaty czy zadaszenia które może być zbudowane nawet 5 metrów od owego słupka.
@Adam
Przystankowe śmietniczki są wyposażone w popielniczki i to w bardzo wielu przypadkach. Nie przewidziano wcześniej zakazu palenia na przystankach.
Właściciel kiosku ustawił tam wiadra ponieważ miał dość codziennego zbierania petów rzucanych przed kiosk znajdujący się za przystankową wiatą.