Teraz kilka dni w Londynie i powrót na własne podwórko. Najwspanialsze wakacje życia już za nami. W niedzielę pożegnaliśmy Cypr i wróciliśmy do Londynu jeszcze na tydzień. W przyszłą niedzielę powrót do własnego domu i polskich absurdów, o których głośno w świecie. Nawet w odległym od Polski kraju, telewizja pokazuje nasze absurdy. O krzyżu głośno wszędzie, a miałem cichą nadzieję, że dwa tygodnie wakacji, rozwiążą ten problem do końca i wrócimy już do normalności. Gdy zobaczyłem w cypryjskiej telewizji naszą władzę w czarnych sukienkach i fioletowych berecikach, natychmiast wyłączyłem telewizor i poszedłem na basen. Dzieliły mnie od niego trzy piętra i 20 metrów. Niestety wkrótce wracamy do kraju, w którym najważniejszym tematem tego półrocza, są zbite dwie deski, stojące pod pałacem prezydenckim. Więcej po powrocie.
Patelnię mamy już za sobą
obserwator51
66 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 185
- Wpisów na blogu: 322
- Komentarzy: 1709
- Miejsc na mapie: 134


Nawet w Londynie i na Cyprze :) Dzięki i czekamy na więcej zdjęć!
jak byłam na Syberii i tez Rosjanie pytali " O co chodzi z tym krzyżem? ".
jak byłam na Syberii i tez Rosjanie pytali " O co chodzi z tym krzyżem? ".
Jedno jest pewne, nienawidzę notebooków bez zwykłej myszki. Na dodatek brak normalnego programu do obróbki zdjęć zniechęca do zabawy. Nie ma to jak własny sprzęt, wygodny fotel, kawa i można się bawić. Tu co prawda też mi niczego nie brakuje, ale co własny dom, to własny dom i wygnieciony w fotelu profil własnego zadka. :)))
Dla po powrocie z wojazy najwieksza frajda do kapiel we własnej wannie.
No to czekamy na fotki :)
może też się doczekam :)
Wracajcie cali i zdrowi . Pozdrawiam
Jak na 60 lat życia jeden taki wyjazd, to chyba nie tak dobrze powodzi się emerytom. Ci z zachodu jeżdżą co roku na takie wakacje i jest to u nich normalne. U nas niejednego emeryta niestać na wakacje w Polsce, a co dopiero za granicą. :))
Jak na 60 lat życia jeden taki wyjazd, to chyba nie tak dobrze powodzi się emerytom. Ci z zachodu jeżdżą co roku na takie wakacje i jest to u nich normalne. U nas niejednego emeryta niestać na wakacje w Polsce, a co dopiero za granicą. :))
Co to było w zeszłym roku? Hmm...Hiszpania! :) Nikomu nie wymawiając i nie wyliczając, ale całkiem ładny bilansik...mam nadzieję, że na moją emeryturkę ZUSowi to chociaż starczy pieniążków :D
Hiszpania była w 2008 roku, ale nie był to taki wypoczynek, jak na Cyprze. Poniesione wydatki na Hiszpanię, to jedynie koszt przejazdu autokarem, którym tłukliśmy się dwa dni. Resztę, czyli nocleg i wyżywienie zapewniali przyjaciele, na których zaproszenie pojechaliśmy. Cypr to jednak ostatnie wakacje naszego życia. Niestety brak już sił i kasy na takie wyjazdy. :))
nalezy zyczyc nam wszystkich, aby wreszcie pensje i emerytury były normalnie i kazdy miał szanse na wyjazd na urlop chociaz raz do roku.
Ciekawe gdzie Zołza wypoczywała w tym roku ? ;-)
Jeden zazdrości drugiemu, bo taka jest nasza mentalność, faktów nikt nie zna, a komentujemy bo akurat ten czy tamten wyjechał na "Marsa" za uciułane swoje trzy grosze i chce się podzielić wrażeniami. Ja nie mam emerytury i łatam koniec z końcem ....ledwo. Na wyjazd mnie nie stać i spędzam wakacje w mieście....ale nigdy nie zazdroszczę innym chodź czasem różnice są diametralne.
Pozdrawiam.
Ja chciałem z rodzinką wyjechać nad nasze ,polskie morze.
Pomijając fakt że nie otrzymałem urlopu w dogodnym terminie,to i tak tydzień pobytu na Helu czteroosobowej rodziny przewyższałby moje finansowe możliwości.
Takie mamy czasy,że często zagraniczne wojaże są tańsze niż te nasze,krajowe.
Obserwatorowi nie zazdroszczę,wręcz się cieszę że po tylu latach harówy może wreszcie odpocząć wraz z małżonką i cieszyć się życiem.
Cóż zresztą znaczą te dwa tygodnie urlopu w stosunku do przepracowanych trzydziestu lat ?!
Zołza podkreśliła, że nikomu nie wylicza, ani nie wymawia (czytamy ze zrozumieniem). z wakacji zarówno swoich jak i szanownego Obserwatora się cieszy, bo każdemu się należy :) I czeka na zdjęcia i więcej opisów wrażeń, bo teksty Obserwatora ceni, lubi i czeka na kolejne.
A Adam ma niestety rację, często taniej uciec na zagraniczne wczasy niż krajowe, a szkoda, bo Polska też jest niezwykle piękna, tylko Bałtyk lodowaty.
Cieszy mnie Twój wpis, a szczególnie fakt, że cenisz moje teksty. Jestem w szoku. Myślałem, że nikt nie lubi tego o czym piszę. To miło, że ktoś chce czytać to, co spłodzę, choć czasem moje wpisy są kontrowersyjne. Tak to już jest, że każdy z nas ma inny charakter i to, co podoba się jednemu nie koniecznie musi drugiemu. Jak wrócę, to po chwili aklimatyzacji w domowym zaciszu, postaram się znów coś spłodzić. Wracam w niedzielę przed południem, więc reszta niedzieli zapewne zostanie strawiona przez rozpakowywanie i spędzenie czasu z najbliższymi. W poniedziałek, jak już kiedyś zapowiadałem, jedziemy z żoną do schroniska dla zwierząt w celu adopcji pieska. Nie chcieliśmy zabierać zwierzaczka ze schroniska przed wakacjami, bo znów na długie dwa tygodnie zostałby sierotą. Teraz będzie czas, by w pełni mu się poświęcić i przynajmniej jednej sierotce dać miłość i spokojny dom. Zapewne wkrótce napiszę i o tym. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
obserwator51
Życzę koledze Obserwatorowi żeby to nie były jego ostatnie wakacje, jak pisze, a wręcz przeciwnie by jeszcze poszalał... Jest nam on znany jest jako "pesymista", więc musi trochę ponarzekać.
Równocześnie wszystkim zazdrośnikom chciałbym uzmysłowić to co napisał Adam... że wczasy w wielu egzotycznych zakątkach Europy często są tańsze niż pobyt w hotelu podobnej klasy w Polsce.
Dodatkowym atutem jest to że pogoda, może tam nie jest gwarantowana, ale przynajmniej bardziej pewna.
Na Cyprze pogoda jest gwarantowana. Tam deszcz pada może raz do roku. Jeśli chodzi o pesymizm, to wbrew temu co napisał kolega, jestem wręcz przeciwnie optymistą. Być może moje teksty sugerują pesymizm, ale tak nie jest. Są może raczej kontrowersyjne, ale nie mają nic wspólnego z moim charakterem. Czyli krótko, w piśmie pesymista, w życiu zdecydowany optymista. :))
Jestem już w domu od czterech godzin, ale jestem zbyt zmęczony by siedzieć przed komputerem. Tak tylko na razie zaglądnąłem. Jak wypocznę, to napiszę trochę więcej.