Codziennie, przez okrągły rok, mam okazję oglądać sikoreczki na okiennym karmiku. Tym razem śniadanie, serwowane jest u obserwatora51, za kuchennym oknem. Jadłospis jest ściśle określony, gdyż serwuję tylko ziarno łuskanego słonecznika i czasem pokruszone orzechy włoskie. W nagrodę za stałą opiekę, mam zaokienny koncert śpiewu i program artystyczny, tych sympatycznych ptaszków. Czasem za oknem jest tłok i walka o wolne miejsce przy zastawionym stole. Nie jest tu ważna aura za oknem. W określonych godzinach, zjawiają się sikorki, raz mokre i rozczochrane, a w słoneczne dni suche i ładnie uczesane. Nie są bardzo płochliwe, bo plecami do okna siedzę sobie swobodnie, a one się tym nie przejmują. Jedynie nieufność wśród tych sympatycznych stworzeń stwarza otwarte okno i wywiewana przez wiatr firanka, choć i wtedy podlatują, ale zaraz uciekają, gdy atakuje je biała płachta.
Te sympatyczne i kolorowe ptaszki, mają swoje nawyki. Kiedy zjawią się na śniadaniu, robią najpierw porządek na swoim "stole", wyrzucając puste ziarna poza obręb karmika, a później zabierają się do jedzenia. Gdy w karmiku jest mało ziarna, robią za oknem hałas, ale od strony balkonu, gdzie spędzam większość czasu, lub pukają dzióbkami w szybę od pokoju, jakby robiły mi awanturę, że o nich zapomniałem. Wtedy jest to sygnał, żeby im dosypać ziarna. To bardzo sympatyczne, tak móc je obserwować, gdy nawet we trzy, lądują na karmiku.
Zdjęcia robione przez szybę, więc może trochę mało ostre, ale to da się przeżyć.
Śniadanie, nie u Tiffaniego
obserwator51
72 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 185
- Wpisów na blogu: 322
- Komentarzy: 1709
- Miejsc na mapie: 134


Ja też dokarmiam ptactwo ale robię to wyłącznie w zimie kiedy dostęp do pokarmu jest dla nich znacznie utrudniony.
Miło jest podglądać takie prawie oswojone ptaszęta.
Sikorki odżywiają się w zasadzie owadami. Ziarno słonecznika to jedynie suplement ich diety. Jak leje deszcz, to też nie jest im łatwo o pożywienie, więc krzywda im się nie dzieje. Każdy z nas ludzi jest w zasadzie mięsożerny (oprócz wegetarian), a też lubimy czekoladki, które są dla nas smakołykiem. To ziarno, to taki deser dla nich, po tłustym posiłku z owada :))
Okres ogórkowy nawet wśród tak aktywnych użytkowników?
Ogarnął mnie totalny zwisizm. Pisałem kontrowersyjnie, źle, pisałem pozytywnie, źle, nie piszę prawie nic, też źle, to i nuuuudy. Teraz gorączkowy okres przygotowań do istnej patelni, jaka panuje na Cyprze i mało czasu na ślęczenie przed monitorem. Czas zebrać myśli, co zabrać, by bez sensu nie dźwigać, logicznie to poukładać, gdyż część wakacji na Cyprze, a reszta w Londynie. Jak wiadomo, klimaty są tam zupełnie odmienne. Można by rzec, na Cypr tylko stringi, a do Londynu gumiaki, płaszcz przeciwdeszczowy i parasol :))