W nawiązaniu do mojego artykułu "Graffiti - sztuka czy wandalizm?" odwiedziłem miejsce wskazane przez "Wojtka z Krakowa" i muszę powiedzieć, że smok wawelski bardzo mi się spodobał. Jest wspaniale wkomponowany w otoczenie. To jest rzeczywiście artyzm i sztuka jaką zaprezentowali grafficiarze. Oby takich przykładów było więcej.


To bez wątpienia jest sztuka i nic wspólnego niema z bohomazami na elewacjach.
Smok jest faktycznie ciekawy. Dodatkowym atutem jest jego krakowskość, oraz położenie... choć wiele fajnych detali zauważalnych jest dopiero gdy staniemy blisko, a nie z przeciwległego brzegu.
No tak tylko czy taka sztuka to jeszcze graffiti czy już mural... lub jeszcze inna?
Graffiti, jakie znamy i widzimy najczęściej, jest taką sztuką która kojarzy się jako powstająca na szybko, pod wpływem chwili. Równocześnie na ogół jest powstająca pod osłoną nocy lub w sposób skryty.
Niestety najczęściej, jako zupełnie nie przemyślana, jest ściśle powiązana z wandalizmem.
Druga strona medalu to to że za graffiti uważa się również zwykłe popapranie ściany sprayem... a to już na pewno jest przykład bezmyślności nie dający się podciągnąć pod żadną awangardową sztukę... lecz pod czysty wandalizm.