Tegoroczne wianki, jak każdy wie, wyglądały nieco inaczej niż zawsze. Według mnie zdecydowanie lepiej. Przynajmniej można było spokojnie pospacerować, usiąść, wypić piwko opata ;-), zamiast przekraczać nawalonych ludzi uważając, by nie dostać butelką w głowę ;-)
Takich parę moich obrazków. Po zakończonym jarmarku piękne światełko zachodzącego słońca z dosyć groźnie wyglądającym niebem nas spotkało ;-) Ale burzy nie było ;-)
Na dokładkę (ostatnie dwa) zdjęcia Lubego przedstawiające najlepszą rozrywkę dla dzieci, czyli obrzucanie mnie sianem :-D było super ;-) pozdrawiam wszystkie walczące maluchy ;-)


Bo koncerty można urządzać z różnych powodów, ale z wiankami i całą "ludycznością" tej tradycji nigdy nic nie miały wspólnego. Więc ta, tegoroczna, forma jest bardziej wpasowana w to co może się z wiankami łączyć.
Dodatkowo jako mieszkaniec centrum uważam że dzięki temu było spokojniej i ciszej... a brak tabunów pijanych uczestników spowodował też że było bezpieczniej i czyściej.
Jedyny smutny motyw, to to że od nocy świętojańskiej idzie ku zimie...
...ale póki co cieszmy się latem!
Bardzo mi się podobają Twoje zdjęcia, na każdym jest wyraźny temat, ładnie skadrowany, miło się patrzy. Jakim aparatem robisz zdjęcia?
Co do idei, też uważam, że w tym roku lepiej to wypadło. Jakoś tak weszłam w nastrój słowiański, gdy spacerowałam wśród tych straganów :)
pozdrawiam
Wojtek - dokładnie. Ciszej, czyściej i bezpieczniej. A wianki to chyba jedyny taki koncert w Krakowie był, gdzie aż tylu pijanych ludzi się wylęgało ;-)
Auchoco -dziękuję, Canon 30d, ale czekam na nowy :-)
A co to za obiektyw?