Dawno nie narzekałam... bo nie było wielkich powodów ;)
Jestem zmarzluchem i nienawidzę zimy, więc pierwsze oznaki wiosny, czyli tzw. piątej pory roku- przedwiośnia, powitałam z szerokim uśmiechem nieschodzącym do dziś.
Idzie wiosna, idą zmiany. Właśnie zmieniłam mieszkanie (na lepsze, bo ze stałym dostępem do internetu), mam okno z widokiem na kopiec Krakusa i doskonałe trasy do biegania i pedałowania. I do tego to słońce i ciepły wiatr we włosach! Nawet śmierdzące chodniki mi nie przeszkadzają. Czuję wiosnę i tyle. Nic tylko się zakochać :D
Luty pożegnałam nietypowo (jak na mnie), bo w kościele. I to nie byle jakim, pierwszym lepszym, ale w Katedrze na Wawelu. Do kościołów zaglądam rzadko, prawie wcale, z powodów, których tu nie będę wam teraz wyjaśniać. Ale DZIŚ była nie mała okazja, bo inauguracja Roku Chopinowskiego, a w ramach obchodów- odsłonięcie medalionu, kopii z nagrobka kompozytora w Paryżu. Dotknęłam nawet oryginalnego (podobno!) fortepianu, na którym w XIX w grał Chopin.
Najciekawsze dla mnie, osoby małej wiary, było moje umiejscowienie, że się tak wyrażę. Koleżanka, która zajmowała się rozmieszczaniem dziennikarzy w Katedrze, wyznaczyła mi świetne miejsce. Otóż, wskazała mi krzesło w jednej z kaplic. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że oprócz mnie, w tej kaplicy (niewielkiej) siedziało ponad 20 młodych, przystojnych, bogobojnych kleryków i księży. A między nimi ja, katoliczka pożal się Boże.
Wyobraźcie sobie jak to musiało wyglądać- oni na czarno, część w sutannach, część w garniturach i ja JEDYNA KOBIETA W POMIESZCZENIU też na czarno, bo w czarnym płaszczu z czarnymi dodatkami typu torebka, rękawiczki, szalik. Na domiar złego (albo dobrego) posadzili mnie na froncie, na wylocie, a sami zajęli miejsca za mną. Czułam się jak w paszczy lwa (lwów), jak wisienka na torcie, jak rodzynek w cieście, jak hurysa. I jeszcze światło przez witraż padało prosto na moją głowę. Pewnie wyglądałam, jak święta, choć w rzeczywistości do świętości mi daleko. Dziwnie się czułam. Jakby los ze mnie zakpił. Gdybym wierzyła w znaki, pewnie bym to jakoś zinterpretowała ;)
No, ale jedno muszę przyznać, chłopcy śpiewali naprawdę bardzo ładnie, nawet się zadumałam, zamyśliłam i miałam dreszcze momentami, ale nie wiem, czy z zimna, czy z wrażenia.
Amen.
Młodzi klerycy i ja
Aleksandra Parz...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 743
- Wpisów na blogu: 85
- Komentarzy: 400
- Miejsc na mapie: 206


Jedno jest pewne,większość z nich miała nieskromne sny.
Prawie całą mszę się nad tym zastanawiałam ;)
Muszę przyznać, że patrząc na niektórych zadawałam sobie pytanie "dlaczego?!" "why?!", "warum?!" Kilku nawet dotknęłam przekazując sobie znak pokoju i na twarzach niektórych widać było zakłopotanie ;D