Tak jak zapowiadałam wczoraj- BOJKOTUJĘ TŁUSTY CZWARTEK!
Idzie mi całkiem nieźle, bo jest godzina 16.09, a ja nie tknęłam nawet palcem ani jednego pączka. I do końca dnia nie mam zamiaru.
Szłam dziś obok cukierni przy ul. Krupniczej i jak w każdy Tłusty, kolejka kończyła się przy wejściu do kolejnej cukierni (tej na rogu). Słyszałam, że ta z Krupniczej ma najlepsze pączki, ale raz kupiłam i muszę powiedzieć, nie wyniósł mnie w niebiosa, nawet nie zachwycił, więc nie rozumiem szału wokół tego lokalu (jak i tego dnia).
Przyszłam do redakcji MMKraków, a tu "szatan" pod postacią koleżanki z działu handlowego przyniósł nam do pokoju talerz z pączkami. Jakby tego było mało- postawił go na moim biurku (tak właściwie to jest biurko Olka, ale ja sobie je wydzierżawiłam). Teraz mi te pączki stoją i pachną...Andrzej skusił się na jednego, a ruch zabierania rarytasu z tacki wprawił w ruch cząsteczki powietrza, które z większą intensywnością wepchały zapach pączka do mojego nosa.
Mam silna wolę, a raczej niewolę zjedzenia dziś pączka, więc na nic się zdadzą te kuszenia ;) Pączki jem prawie codziennie, więc dziś tak świętuję dzień pączka, że go nie zjem.
Zdjęcie jest dowodem na to, że do redakcji przyszła pokusa. W tle Andrzej dyżuruje :)
Skuś baba dziada
Aleksandra Parz...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 743
- Wpisów na blogu: 85
- Komentarzy: 400
- Miejsc na mapie: 206


szybki ruch ręką i już jest Twój !
Pomyśl,taki słodziutki,pachnący,świeżutki...
Nikt nie zauważy...Mniam !
że pączek z Krupniczej nie trafił w Twój gust. Gdyby były złe, to tam nie stałyby takie kolejki. Pod Awiteksem nie ma takich kolejek, a pączki są, ale tylko z nazwy. To najgorsze gnioty, jakie może wyprodukować człowiek i do tego pudrowane i z byle jakim dżemem, feee! Może jest coś nie tak z Twoimi kubkami smakowymi, a może w ogóle jesteś nastawiona, że wszystko jest bee? By unieść się w niebiosa, potrzebny byłby balon, ale ten o którym myślę, akurat zabrali do przeglądu. :)))
Jakaś paranoja w ogóle , bo co roku musiałam wciąć co najmniej 4 , od tak, dla zasady bo ja ogólnie za takimi specjałami nie przepadam, a tu masz ci, że tłusty czwartek, dowiedziałam się dopiero o 17stej :) jakoś zapomniałam,,, i dobrze,,,nadrobiłam ciasteczkami owsianymi w czekoladzie, i na chrust upieczony przez moją mamę jakoś już nie mam smaka :)
tradycyjnie zjadłam jednego i starczy.
pączusie mniam mniam, zjadłem je w ilości 9 szt a faworki zrobione przez mojego tatę wsuwam od wczoraj:)i oprzeć się nie mogę mykam do kuchni po kolejne:):)
Tłusty czwartek bo wspaniały dzień! Przecież ja jem jednego pączka w całym roku, właśnie w tłusty czwartek, aby tradycji stało się zadość. A jak smakuje! Nawet ten z awiteksu - takie są zresztą bezpieczne, bo nie kusi kolejny :-)
Nie skusił dziad baby, nie zjadłam pączka ;)
Nawet na koncercie w Lizard King po 21.00 serwowali za darmo pączki, a ja nieugięta nie tknęłam palcem ;)
Dziś już mogę zjeść jednego.
To tak,jakby ktoś w każdy dzień jadł karpia a w wigilię Bożego Narodzenia powiedział nie!
Ja się najadłem na cały rok i teraz długo,długo nic słodkiego.
W tym roku karpia nie jadłam :) Nie lubię tłustych ryb, a już na pewno nie lubię jeść "bo trzeba, bo taka jest tradycja" ;D
Przecież gdyby nie my,to żadnej tradycji by nie było.To my przez pamięć danego dnia ją ustanowiliśmy.Boże Narodzenie,Wielkanoc,Lany Poniedziałek,Lajkonik na krakowskim rynku,Wianki.Mógłbym wymieniać do us..... śmierci.
Wniosek jest jeden,albo tradycję podtrzymujemy,albo...?
Co nam pozostanie,gdy wszyscy zaczną kolejno bojkotować rocznice ,święta i narodowe tradycje ?
Ale ja nikogo nie namawiam do porzucenia tradycji, po prostu JA, jednostka nie zwracam uwagi na tradycje. Nie mam ochoty na pączki, więc ich nie jem, nie lubię karpia, więc go nie jem, nie lubię być mokra, więc się nie oblewam wodą w Lany Poniedziałek.
Spokojnie, jestem w mniejszości, więc zanik tradycji na pewno nam nie grozi ;)
Już myślałem że większość tak myśli.
Ja jednak wolę pozostać tradycjonalistą!
Jak umrę, to przestanę, słowo! Jest tylko kilka rzeczy, których nie włożę do ust. Płuca, serca, żołądki, mózg, gryf, czyli gotowane wymiona krowie oraz nie tykam się darów morza w postaci małż, krewetek, krabów, homarów, choć wszystkich, bez homara, już w swoim życiu próbowałem. Nie jadam również mięska, które samo przypełzło. Unikam również parówek, które same uciekają z garnka podczas gotowania. Reszta jest jak najbardziej jadalna. Uwielbiam ryby pod każdą postacią, ale obecnie są zbyt drogie i raczej ich nie kupuję. Jak mam kupić kilo ryb za 30 złotych, to wolę w to miejsce kupić dwa kilo schabu z kością, bo z kości ugotuję zupę, a mięso przygotuję w różnej postaci. Uwielbiam gotować, piec i kombinować w kuchni, przyrządzając różne smakowitości. Pomaga mi przy tym internet, w którym jest pełno przepisów kulinarnych, z których czasem korzystam, gdy braknie mi już własnych koncepcji.
Odnośnie karpia, który koleżanka wymieniła jako tłustą rybę, uśmiałem się po pachy. Tłusta, to jest, makrela, sardynka, łosoś, tuńczyk, śledź wędzony, węgorz, ale karp?! Karp należy do gatunku ryb półtłustych, a rybi tłuszcz jest niezwykle zdrowy i wręcz niezbędny w naszym organizmie.
Żywieniowcy i lekarze doradzają ograniczenie tłustych pokarmów w diecie, jednak to zalecenie absolutnie nie dotyczy tłustych gatunków ryb morskich. Zawierają one bowiem niezwykle ważne dla naszego zdrowia niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3, które jeść się powinno.
Niestety wyrosło nam pokolenie chips-owo-cocacolowe, a fast foody, biją rekordy w dbałości o nasze roztycie. Wystarczy spojrzeć, czym żywią się nasze dzieci w szkołach, by stwierdzić, że ta droga prowadzi do zguby.