Mimo skutej lodem Wisły, odbyła się dziś impreza organizowana przez Krakowski Klub Morsów- "Kaloryfer". Jak co roku liczna grupa sympatyków zimowych kąpieli zebrała się pod wawelem, i z wielką radością wskoczyła do zimnej Wisły.Warunki atmosferyczne nieco zmieniły plan imprezy, pierwotnie uczestnicy mieli przeciągnąć "smoka" na drugi brzeg.Z powodu skutej lodem rzeki wyrąbano przerębel w którym z uśmiechem na twarzy uczestnicy imprezy delektowali się kąpielą.
Morsom zima nie straszna
Michał Prucnal
16 Miejsce w rankingu
- Artykuły: 10
- Wpisów na blogu: 111
- Komentarzy: 310
- Miejsc na mapie: 121


Podziwiam tych ludzi,brrr..
Miałem pojechać nad Wisłę,obejrzeć to wydarzenie ,ale lenistwo zwyciężyło.
Świetne foty, rewelacja! :) Wychodzi na to, że się minęliśmy ;)
BTW, podlinkowałem Twoją relację tu: http://www.mmkrakow.pl/8186/2010/1/31/krakowskie-morsy-w-lodowatej-wisle-fotowideo
Świetne kadry:)
Ładna głębia ostrości - czyżby jakiś nowy obiektyw? Jak uzyskałeś taką tonację zdjęć – zabawa nasyceniem kolorów, jakieś filtry lub może jeszcze coś innego?
A morsy podziwiam, bo moja mrozoodporność jest wyjątkowo niska.
Cieszę się że zdjęcia się podobają :)
Aleksander oglądałem również twoją relację również nic jej nie brakuje, szkoda że się nie spotkaliśmy...
Maryla, zdjęcia obrabiane w Lightroomie. Zdjęcia nadal Canon EF-S 55-250 mm f/4-5.6 IS już wkrótce pojawi się kultowa 50-tka :)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Miałem mówić, że suwaczki w Lightroomie działały ale mnie uprzedziłeś :)
świetna reporterka...
Pozdrawiam
Nie porównujmy tych zdjęć - moje wymiękają już na starcie ;)
W kwestii fotografii jestem mocno raczkujący ;)
to mi pękła "klisza" w aparacie cyfrowym, nie mówiąc już o innych przypadłościach. Kąpali się pewnie sami emeryci i renciści? :)) Zdjęcia super, aż mrozem powiało z ekranu. Tafla lodu na klacie, niczym facet w krawacie. :)) Ciekawy jestem, jak odbije się to na ich zdrowiu w przyszłości? Ja, jak nie muszę, nigdzie się z domu nie ruszę. U mnie przeziębienie, jak na zamówienie. Obecnie mam inną dolegliwość, która mnie uziemiła w domu. :(