*

Ta dzisiejsza młodzież

Dodane 2010-01-16 14.00, komentarzy 5 - dodaj komentarz Miejsce: Kraków Tagi: parzyszek alexa

Chyba się starzeję, bo zaczynam narzekać na młodzież, choć sama jedną noga jeszcze jestem w tej grupie. Na starszych też narzekam, ale o tym kiedy indziej.

Teraz muszę "pojechać" po młodzieży, szczególnie tej przemieszczającej się komunikacją miejską. Ja wiem, że młodość, energia, siły witalne i nie koniecznie intelektualne muszą mieć ujście...ale dlaczego akurat w tramwajach i autobusach? Można się popisać, pokazać na co mnie stać w wielu innych miejscach. Ale nie, tramwaj i autobus doskonale się do tego nadają, jest publika, która nie wyjdzie, bo musi dojechać do celu. Teatrzyk idealny.

Do czego zmierzam? Do dziwnego zachowania młodocianych w wyżej wymienionych środkach transportu. Wczoraj w tramwaju nr 50 jechała grupka 4 dziewcząt gimnazjalnych. Młódki porozbierane, jakby to była wiosna- kurteczki cienkie, rozpięte do pępka, pod spodem zielone i różowe bluzeczki z jaskrawymi napisami, spodnie nisko opuszczone, że prawie łono widać, jak na dłoni, na nogach trapkopodobne buty, w uszach wielkie koła, albo kolczyki przypominające choinkowe ozdoby, a na głowie oczywiście nic (bo przecież to obciach, żen i nie będzie widać mojej misternie przygotowanej fryzury).

Już sam wygląd tych dziewcząt wywołał we mnie drgawki i wzdrgawki, ale to, co one robiły i O CZYM MÓWIŁY, nie mogło zostać nie zauważone- nie usłyszane. Otóż te cztery młode damy, prężyły swe wygimnastykowane ciała na poczwórnym siedzeniu, pijąc napoje energetyzujące, opierając trampkobuty na oknach lub kolanach koleżanek. Śmiały się przy tym głośno, a śmiech przerywały wyrazami "przecinkowymi", których tu nie zacytuję, bo musiałabym sama siebie, jako moderator, przywołać do porządku.

Między śmiechem a bluzgami, wymieniały się opiniami i spostrzeżeniami na temat konkretnych chłopaków z osiedla, których wymieniały, bez obaw, z imienia i nazwiska i dokładnie opisały. Opinie te wcale nie dotyczyły intelektu, ani "fajności" chłopców, ale szczegółów ich anatomicznej budowy. Po 25 minutach jazdy, wiedziałam już kto ma jakiego i co z nim potrafi zrobić. Wymieniały się też radami dotyczącymi "obsługi" tego czy tego chłopaka, dzieliły się wzajemnie ich preferencjami. "Krzysiek lubi jak mu [...], ale Bartkowi nie rób [...]".

Pasażerowie patrzyli znad książek, spod oka, a co niektórzy uśmiechali się pod nosem. Ja nie ukrywałam zainteresowania tematem, tak głośno i obrazowo wałkowanym przez dziewczyny. Siedziałam obok, bokiem, nie-skrycie słuchałam i patrzyłam na kolejne wypowiadające się. Mój świdrujący wzrok wcale je nie peszył, a wręcz cieszył i napawał dumą.

Wysiadając z tramwaju, powiedziałam do brunetki siedzącej z brzegu- "Dziwne, ale ten Bartek, o którym mówiłaś, dziś właśnie jechał rano tym tramwajem i dokładnie opisał koledze, jak cię "obsłużyć". Dziewczę spojrzało na mnie, jak na ducha i zdążyłam tylko usłyszeć- "Jak to, kur**?!"


*imiona chłopaków zostały zmienione.


zgłoś nadużycie
Komentarze
Piotr Kubic Piotr Kubic
gratuluję zwrócenia uwagi Dodane

Witaj!

Temat dotknięty przez Ciebie nie jest wprost jednoznaczny, bo przecież nikt nie przekraczał prawa. Zgodnie z prawem każdy może się ubierać, wyrażać i być takim, jakim chce, o ile nie koliduje to z prawem.

Z drugiej strony istnieje również prawo każdego człowieka do wyrażania swojej opinii o innych, oczywiście w granicach wolności słowa :-) I tutaj jest nadzieja na to, że nie będziemy równać w dół, tylko - choć trochę - w górę. Ludzie zbyt rzadko dają wyrazy niezadowolenia z prymitywnych postaw innych. "Mądrzejszy głupszemu ustępuje" - to zdanie chyba ma jednak pewne granice zastosowania :-))

Pozdrawiam!

Piotr

Aleksandra Parzyszek Aleksandra Parzyszek
. Dodane

Dzięki za poklepanie po ramieniu ;)
Ludzka znieczulica na takie akty ma swoje źródło w strachu.

"A co ja się będę udzielać, nikt się nie wtrąci, to po co mam wyskakiwać przed szereg? Poza tym, boję się odezwać, zwrócić uwagę, bo mogę zapłacić za to komórką, portfelem, zdrowiem, a może nawet życiem, bo to ostatnio popularne. Poza tym, zwrócę uwagę takim szczylom, to mnie wyśmieją publicznie, przy ludziach, przy sąsiadach, to dopiero będzie wstyd na całe osiedle. Potem pewnie i tak mnie znajdą i okradną, włamią się do mieszkania, zabiją psa itp. Lepiej się nie będę odzywać, ale mężowi/żonie w domu opowiem jaka ta młodzież dziś bezczelna jest." - to siedzi w głowach większości.

Ja już raz przetrąciłam czapki małolatom z podstawówki, które rzucały się śnieżkami w tramwaju i kopały automat z biletami. Ze starszymi bywa gorzej, bo jak zwróciłam uwagę chłopakom pijącym piwo i rozlewającym je po siedzeniach, to mnie zbluzgali i zaczynali być agresywni, ale jakiś gentleman zameldował motorniczemu, a ten zatrzymał tramwaj i kazał młodym chojrakom polubownie opuścić pojazd, bo wezwie straż miejską. Na szczęście skończyło się bez szkód, ale nie powiem- miałam w pewnym momencie serce w gardle...

Rozumiem zatem też postawy wycofujących się.


Piotr Kubic Piotr Kubic
Zwracanie uwagi Dodane

Tak, kiedy może być niebezpiecznie, to rozumiem, że niewielu próbuje interweniować.

Ale są też sytuacje bardziej zwykłe, w których Polacy nie są skłonni do zwrócenia uwagi. Chociażby w sklepach, w których brak cen na półkach. W hipermarketach, gdzie obsługa jest prawie nieobecna, a na hali bałagan w artykułach. Ostatnio coraz większe zdenerwowanie powodują u mnie sklepy typu Saturn, Media Markt, Praktiker. Widziałem sytuacje, w których obsługa wysługuje się klientami, a ci pokornie - biegają po całym sklepie, żeby np. sprawdzić cenę. Kiedy zwracam uwagę, to zdarza się, że nie tylko obsługa patrzy na mnie jak na dziwaka, ale i sami klienci.

Życzę powodzenia!

Piotr

obserwator51 obserwator51
Nawiązując do artykułu Dodane

mógłbym na ten temat napisać powieść. Z takimi przejawami złego zachowania się, spotkałem się już nie raz. Muszę jednak wtrącić swoje trzy grosze, odnośnie strachu innych, wobec odmieńców, spotykanych na każdym kroku. Niestety byłem świadkiem wielu sytuacji, gdzie zwracający uwagę człowiek, mógł czuć się zagrożony. Nie jest to przypadek odosobniony i wcale się nie dziwię niektórym ludziom, że nie chcą mieć problemów. Świat zdziczał i wielu z nas boi się zdziczałej młodzieży. Dla nich zabić za drobiazg, to jak splunąć. Oni nie liczą się z niczym i z nikim. Brak autorytetu. Dźgnąć kogoś nożem, to w umysłach młodych ludzi scena z niejednej agresywnej gry komputerowej, w której można mieć setki żyć. Później przychodzi lament i zgrzytanie zębów, lub brak jakiejkolwiek reakcji. Ucieszyło mnie zdanie, cytat: "Rozumiem zatem też postawy wycofujących się". Koniec cytatu.

Gdy miałem trzydzieści lat, wyglądało to zupełnie inaczej, a inaczej wygląda dziś, gdy mam prawie sześćdziesiąt. Obawy innych o swoje życie i zdrowie, to chyba dobry objaw?

Z Twojego komentarza do własnego artykułu wynika, że masz żal do społeczeństwa o to, że nie zwraca uwagi na patologiczne zachowanie innych. Cytat" "A co ja się będę udzielać, nikt się nie wtrąci, to po co mam wyskakiwać przed szereg? Poza tym, boję się odezwać, zwrócić uwagę, bo mogę zapłacić za to komórką, portfelem, zdrowiem, a może nawet życiem, bo to ostatnio popularne. Poza tym, zwrócę uwagę takim szczylom, to mnie wyśmieją publicznie, przy ludziach, przy sąsiadach, to dopiero będzie wstyd na całe osiedle. Potem pewnie i tak mnie znajdą i okradną, włamią się do mieszkania, zabiją psa itp. Lepiej się nie będę odzywać, ale mężowi/żonie w domu opowiem jaka ta młodzież dziś bezczelna jest." - to siedzi w głowach większości". Koniec cytatu.

To, co zamieszczone jest w cytacie, to szczera prawda, bo taka jest rzeczywistość i nie ma się co nabijać z ludzi, którzy nie chcą interweniować. Zwróciłaś uwagę i szczęśliwie skończyło się to tylko na obelgach ze strony wystrojonych siks. Dziś jednak są takie czasy, że małolaty mordują! Są nawet bandy utworzone z młodocianych dziewcząt, które nie ukończyły jeszcze czternastego roku życia. My, jako społeczeństwo, nie naprawimy błędów wychowawczych rodziców, którzy wiecznie zapracowani nie mają czasu na wychowywanie własnych dzieci. Pogoń za pieniądzem i dążenie do kariery zawodowej, wygasiło w społeczeństwie potrzebę zajmowania się swoim potomstwem. Nie oduczymy ich typowych zachowań dla półświatka, które nabyły w długiej drodze deprawacji. Takie małolaty nie mają szacunku do samych siebie, a co dopiero do obcych.

W stosunku do władz, mają identyczny szacunek. To nie komuna, która za gardło trzymała w ryzach społeczeństwo. Psy, gliny, szmaciarze i inne przydomki stróżów prawa, to charakterystyczne odzywki naśladowców, amerykańskiego stylu życia. Wszystko zło przyszło wraz ze zmianą ustroju na kapitalistyczny. Często pieniądz jest wykładnikiem potęgi i nawet wśród dorosłych istnieje przekonanie, że dziś wszystko można kupić, a pieniądze rozwiążą każdy problem.

Gdy kiedyś wracałem do domu od mamy, która mieszkała w innej części miasta, siedziałem spokojnie w autobusie. Za mną usiadło dwóch żartownisiów, którzy bez przerwy podrzucali mi pompon w czapce. Nic się nie odzywałem, bo widziałem, że prowokowali mnie do bójki. Wysiedli na górce, przy ulicy Łużyckiej, a ja pojechałem przystanek dalej do Piasków Nowych, by tam przesiąść się na inny autobus do ulicy Witosa. Tramwaje wtedy jeszcze nie jeździły. Byłem miesiąc po poważnej operacji brzucha z niezagojoną jeszcze blizną. Żartownisiom mało było zaczepek w autobusie, więc biegli za autobusem do następnego przystanku, by jednak mnie dopaść. Na szczęście na postoju taksówek stała grupka dorosłych mężczyzn i poprosiłem ich o pomoc. Zabrali mnie do taksówki i zawieźli pod dom. Gdybym tam jednak pozostał osamotniony, dziś nie pisałbym na tym portalu, bo jeden kopniak w brzuch mógł spowodować mój zgon.

A tak nawiasem mówiąc, w tramwajach i autobusach nie takie rzeczy się dzieją, ale kierowcy też wolą tego nie widzieć. Jest monitoring, oni mają połączenie z dyspozytornią i policją, ale on działa tylko w chwili, gdy tramwaj lub autobus podjeżdża na przystanek. Podczas jazdy system monitorujący jest nieczynny, więc co to za monitoring? Kierowca, czy motorniczy i tak nie wie, co się w tramwaju czy autobusie dzieje. Po przyjeździe na pętlę, nikt nie sprawdza stanu wozu, do czego jest zobowiązany. Mógłby w nim leżeć trupa, a i tak nikt by nie zauważył.

Karolina Karolina
racja Dodane

Nistety większośc młodych dziewczyn do których sama należe nie znają umiaruy w wypopwiadanym przez siebie tekscie . Ograniczają się tyl;ko do włąsnych doznań i ich aprobaty tego co mówią . Ni zwracają uwagi na innyych aczkolwiek może chcą zaistnieć swym nie pozronym jjęzykiem , mysląc że chwalą się czymś niesamowitym , może doświadczyły tego pierwszy raz .Ale ten temst i takie zachowanie dośwaidcza coraz więcej dziewczyn , czasem są dośc bezwzględne..

Dodaj swój komentarz:

Aleksandra Parz...

Aleksandra Parzyszek

X Miejsce w rankingu

Dzielę skórę na niedźwiedziu, łapię kilka srok za ogon, wywołuję burzę w szklance wody, rzucam perły przed wieprze i szukam igły w stogu siana.

21848225