*

WIETNAM: Quy Nhon > Da Lat

Dodane 2009-10-20 00.17, komentarzy 0 - dodaj komentarz Miejsce: Kraków Tagi: azja podroze

Quy Nhon


Kolejnym krajem który odwiedziliśmy po Laosie był Wietnam, a pierwszy przystanek tam to nadmorskie Quy Nhon (Kin-Hon). Dotarliśmy tutaj po 19 godzinach jazdy autokarem z Pakxe, o 3.00 nad ranem.
Hostel mieliśmy już wyszukany wcześniej i na szczęście ktoś zadzwonił nam po taksówkę, bo miasto wydawało się o tej porze wymarte, a reszta pasażerów ulotniła się błyskawicznie. Pokój nie był za przyjemny, strasznie przesiąknięty papierosami, ale co tam, mieliśmy zostać tu tylko 2 noce.
Quy Nhon jest miejscowością wczasową na środkowym wybrzeżu. Ma bardzo ładną plażę i zadbaną promenadę nad morzem, przy której wznoszą się wysokie hotele. Wewnątrz miasto jest powiedzielibyśmy dość zwyczajne, ruchliwe ulice z wysokimi, bardzo wąskimi kamienicami. W tle duża góra. Starsza część nie jest zbyt zachwycająca, raczej szara i zapuszczona. Trochę dalej za miastem jest przyjemny port rybacki.
Nie wiele skorzystaliśmy z plaży, jako że co chwilę lał deszcz. Ale spacery po mieście i okolicach były bardzo przyjemne. Szczególnie piękne są plaże oddalone nieco od miasta: ustronne, trochę mniejsze, a przez to bardziej urokliwe, z jasnym piaskiem i błękitną wodą, z zielono porośniętymi skałami wyrastającymi wysoko tu i ówdzie z morskich fal. Najładniej wygląda to z góry, z okolicznych pagórków i wzniesień. Naprawdę śliczny widok! No i prawie wolny od tłumów turystycznych. W te okolice przyjeżdżają w większości wietnamscy plażowicze, zagranicznych jest mało.
Trzeciego dnia wyjechaliśmy z Quy Nhon o świcie do Da Lat.


Da Lat


Da Lat jest kurortem w południowej części kraju, w Regionie Płaskowyżu Centralnego, położonym na wysokości 1500 m. n.p.m. To co cudowne w tym miejscu, to jego urocze górzyste okolice i chłód. Nie ma tu upałów a i wilgoć aż tak nie doskwiera. W sezonie deszczowym na pogodę zawsze można liczyć: jest przyjemnie, a pada każdego dnia tylko po południu. Niezawodnie. Także wypady poza miasto można sobie łatwo zaplanować rano i do południa i ma się gwarancję dobrej aury. A jest gdzie sobie powędrować. Da Lat otaczają góry porośnięte lasem iglastym, pięknie pachnącym wilgotnym mchem i sosnami, przechodzącym gdzie niegdzie w mieszany, przypominający dżunglę. W dolinach dookoła ulokowały się wioski różnych mniejszości etnicznych, takich jak Lat, żyjących według swych starych tradycji. Większość mieszkańców miasta i wiosek para się uprawą kawy, warzyw, kwiatów lub herbaty. Pozyskuje się tu także kawę luwak (kopi luwak), wytwarzaną z ziaren wydobytych z odchodów zwierzątka zwanego luwak (łaszowate), wartą nawet tysiąc Euro za kilogram (najdroższa kawa świata)!.
Okolice Da Lat tak nam się spodobały, że zamiast dwóch dni, zostaliśmy tu ponad tydzień. Zwiedziliśmy pieszo miasto, choć przyznamy szczerze, że pełne jest ono bardzo kiczowatych atrakcji, takich jak tzw. ‘Zwariowany Dom’ – betonowe monstrum mające przypominać domek na drzewie, letnia rezydencja ostatniego cesarza Wietnamu Bao Dạia, reklamowana jako ‘pałac’, a będąca w rzeczywistości willą w złym guście, czy też rowerki wodne w kształcie wielkich łabędzi na jeziorze Xuan Huong, na którego środku stoi też duże serce ozdobione sztucznymi kwiatami. Dodatkowo wszędzie kręci się pełno przebierańców namawiających do zrobienia sobie z nimi zdjęcia: cowboyów, supermanów, niedźwiedzi itp.
Poza tym kiczem są tu także inne ciekawe miejsca. Na wielkim targu w centrum miasta można kupić dosłownie wszystko. Liczne cukiernie sprzedają smakołyki w tak szerokiej ofercie, że może w głowie zawrócić. Z ulicznych straganów sprzedawane są też pyszne zupy, tj. nasz ulubiony rosół oraz bagietki. Warte odwiedzenia są też galerie ręcznie wyszywanych obrazów, można nawet czasem zaglądnąć do warsztatu i przypatrzeć się jak zręcznie są wyszywane te misterne, pełne detali istne dzieła sztuki.
Tutejsi studenci są bardzo aktywni. Organizują wiele imprez, a ich styl uważany jest w Wietnamie za awangardowy. Przez Couch Surfing poznaliśmy Trang, z którą spędziliśmy kilka wieczorów. Pracuje ona i studiuje na uniwersytecie, dzięki czemu mogliśmy zobaczyć kampus i zapoznać się nieco z życiem wietnamskiego żaka.
To co najbardziej nam się jednak podobało w Da Lat, to spacery po górach i dolinach. Widoki na plantacje kawy i tarasy uprawne na zboczach wzniesień są przepiękne z wysokości.
W środku tygodnia wybraliśmy się na wycieczkę po okolicznych farmach. Zobaczyliśmy plantację kwiatów, kawy, wytwórnię makaronu ryżowego, jedwabiu, wina ryżowego (które nie wiadomo dlaczego nazywa się ‘winem’, bo ma w rzeczywistości ok. 70% alkoholu i aż pali na ustach) i Wodospad Słonia. Było to bardzo ciekawe doświadczenie. Kiedy wreszcie udało nam się zebrać w dalszą drogę z Da Lat, pożegnaliśmy przemiłą rodzinę, w której hoteliku się zatrzymaliśmy i udaliśmy się autokarem do Sajgonu.

ZAPRASZAMY NA NASZĄ STRONĘ:

http://www.mclong.webs.com/

zgłoś nadużycie
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował
Dodaj swój komentarz:

MCLong

MCLong

X Miejsce w rankingu

Od dwóch lat jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. Pasjonują nas podróże, góry, lasy, jeziora i kultury świata. Wkrótce wyruszamy w podróż naszych marzeń: dookoła świata. W 5 miesięcy odwiedzimy 5 kontynentów: Europę, Afrykę, Azję, Oceanię i Amerykę Północną. Dzięki tej wyprawie chcielibyśmy poznać inne spojrzenie na świat, dotknąć, poczuć i zasmakować życia w najdalszych zakątkach świata. Ukłonić się różnorodności kultur i natury, jak i odbyć trekking każdą możliwą trasą przez wszelkie napotkane po drodze góry, wzniesienia i kaniony oraz wykąpać się we wszystkich trzech oceanach. Zapraszamy do odwiedzania naszego bloga i strony internetowej: www.mclong.webs.com