Z informacji MPK:
Przez trzy dni od poniedziałku do środy (28-30 września) pasażerowie krakowskiego MPK będą mogli pomóc chorej 11-letniej dziewczynce. Aby to zrobić wystarczy wsiąść do specjalnego tramwaju, kursującego na trasie linii nr 8, od godziny 8.00 do 19.00. Członkowie klubu Honorowych Dawców Krwi PCK funkcjonującego przy MPK w Krakowie będą w nim zbierać pieniądze dla chorej 11-letniej Magdalenki. Dziewczynka urodziła się z zespołem Downa. Wymaga codziennej rehabilitacji i specjalistycznych zabiegów.
Przejazd tramwajem jest bezpłatny, natomiast każda zebrana złotówka zostanie przekazana na pomoc dla chorej Magdalenki.
Kwesta w tramwaju dla chorej Magdalenki
Andrzej Zabiels...
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 1225
- Wpisów na blogu: 66
- Komentarzy: 520
- Miejsc na mapie: 1333


moim zdaniem to państwo w takich sytuacjach powinno pomagać.
co Adam. My wciąż bazujemy na społecznym żebractwie tak, jakby się naszym krajem nikt nie zajmował. Ja wiem, że to przykre, ale taka jest prawda. Dlaczego ludzie chorzy nie mają pomocy ze strony państwa, gdy Konstytucja RP im to gwarantuje? To samo jest z niedożywionymi dziećmi, którym zamiast dać na posiłek, państwo przepuszcza na inne bezsensowne cele. Zmiana ustroju nastąpiła tylko w nazwie, bo dalej bida aż piszczy!
tu nikt nie żebra o pieniądze. Chcesz to dasz nie chcesz nie dasz. Oni nie bedą Cię do tego namawiać a tylko zachęcać. Dobrze że są tacy ludzie. To jest moje zdanie i go nie zmienie. Sam to robie na codzień organizując zbiórkę krwi. Myślicie że zachęcanie ludzi do oddania krwi to żebractwo??
Sam oddaje krew bo chce. Nie bede nakłaniał ludzi żeby oddawali. ja próbuje ich zachęcić. Sami muszą się przekonać że jak my komuś nie pomożemy, to jak sami będziemy potrzebować pomocy to i dla nas może jej zabraknąć. Z drugiej strony jak będzie nam potrzebna pomoc i dostaniemy ją to później będziemy żałować ze nie pomogliśmy wtedy kiedy mogliśmy.
że ktoś, kogoś zmusza do dawania pieniędzy. Kwesta na to, na tamto i na wiele innych rzeczy, świadczy jedynie o tragicznej sytuacji w wielu polskich rodzinach, stanie posiadania całego Narodu i nieudolności państwa w zapewnieniu godziwych warunków życia. Dawanie krwi, jest zupełnie inną rzeczą, a dawanie pieniędzy na czyjąś chorobę, posiłki w szkołach, dofinansowanie do podręczników, itp., to wg mnie żebractwo. Kilka punktów z Konstytucji RP;
Art. 67.
1. Obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. Zakres i formy zabezpieczenia społecznego określa ustawa.
2. Obywatel pozostający bez pracy nie z własnej woli i nie mający innych środków utrzymania ma prawo do zabezpieczenia społecznego, którego zakres i formy określa ustawa.
Art. 68.
1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
3. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
-----------------------------------------------------------------------------------
W szczególności odwołałbym się do Art. 68, pkt 3, gdzie wyszczególnione jest, kto powinien zapewnić szczególną opiekę zdrowotną i komu. Niestety naszą narodową tradycją stało się, wyciąganie od ludzi pieniędzy, bazując na ludzkich sumieniach, uczuciach oraz litości w stosunku do pokrzywdzonych przez los.
Jesteśmy krajem błagającym o pomoc społeczeństwo, bo rząd jest tak nieudolny, że nie potrafi zapewnić nam godziwego życia, bez konieczności wyciągania ręki po cudze. Biorą w tym ogólnopolskim żebractwie udział, nawet środki masowego przekazu, które puszczają żebracze spoty w stylu; "podziel się posiłkiem", "raz, dwa, trzy, dziś obiadu nie zjesz ty" i podobnych. Chory to kraj, w którym piekarz, darczyńca chleba dla niezamożnych, podlega karze z tytułu niezapłacenia podatku od czerstwego pieczywa, które mógł wyrzucić, nie narażając się na karę ze strony fiskusa.
To taka trochę cygańska polityka, "daj pan parę groszy, bo mam dzieci", lub "jestem w trudnej sytuacji", "rusz człowieku swe sumienie, bo ja puste mam kieszenie", itd., itp. W 64 lata po II Wojnie Światowej, my wciąż siedzimy w okopach. Nikt nie bierze przykładu z innych krajów, w których chorzy i dzieci, otoczeni są szczególną opieką państwa, a emeryci na wakacje jeżdżą na Wyspy Kanaryjskie, bo ich na to stać. Ot, taka to Narodowa choroba, bazująca na ludzkiej litości i dobroci serca innych.
Wnioski wyciągnijcie sami.
Trafiłeś w sedno problemu!!!