W kinie Miko graja "Wyspę" (Ostrov). Rosyjskie filmy to rzadkość w naszej TV i kinach. Gorąco polecam.
Wyspa to historia mnicha Anatolija pokutującego za grzech śmiertelny popełniony w czasie wojny. 30 lat zmaga się ze swoim sumiemiem. Jednocześnie jest uzdrowicielem, wizjonerem i ....psotnikiem zakonnym. Wiedzie bardzo ascetyczne życie, dając przykład nawet swojemu przełożonemu.
Mnisi żyją na wyspie, gdzieś na rosyjskiej pólnocy w bardzo surowych warunkach, jedynym luksusem jest centralne ogrzewanie, za które odpowiada główny bohater.
Piękne zdjęcia surowego krajobrazu i muzyka, a całość w plastyczny sposób oddaje to, co nazywa się " rosyjską duszą".


Film rzeczywiście świetny, podpisuję się ręcyma i nogyma...
W małych kinach, jak Mikro, jest jakiś specyficzny klimat, a nie ma śmierdzącego popcornu. A ten atakuje ostro - jest nawet w ARSie :(
Ostatnimi czasy w kinach pełno amerykańskiej sieczki, ale w małych kinach są dość często filmy czeskie... A rosyjskie jakoś niestety rzadziej...
Kino europejskie niestety w kinach prezentuje sie jak niemal kino niszowe.
W Mikro sa piatki z polskim kinem.
Przeglad kina rosyjskiego jest w Warszawie.
Dobrze, że na DVD pojawiło się wiecęj czeskich i "jugosławiańskich" filmów. Skandynawskich filmow nie widzialam od kilku lat.
Tez jestem juz zmeczona amerykanska papka.
Pamietam, ze jak w latach 80-tych w tv zapowiadali "film produkcji jugoslowianskiej" albo "film produkcji szwedzkiej", to mozna bylo byc pewnym, ze aktorzy beda chodzic z golymi dupami :DDD
A w polskim filmie - aktor zapala papierosa... i nic sie nie dzieje...