Czytam właśnie wypowiedź niedorzecznika Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, Jacka Bartlewicza. Ubolewa, że wpływy z biletów będą niższe, bo "kierowcy wolą stać w korkach we własnych samochodach niż pojechać autobusem lub tramwajem".
Panie Jacku... Komunikacją poruszają się tylko ludzie, którzy nie mają innego wyboru, bo Ty i cała reszta pożal się Boże specjalistów od krakowskiej Komunikacji Miejskiej, za przeproszeniem, dajecie dupy na całej linii.
Wprowadzenie linii 512 było dobrym posunięciem. Jest to jednak kropla w morzu potrzeb, a na litość boską, nie zamierzam o każdym problemie z komunikacją robić osobnej akcji, bo mam wiele lepszych rzeczy do roboty niż użeranie się z Wami.
Kto może, kupuje własny samochód i z niego korzysta. Powód jest, jak powiedziałem, prosty: w Krakowie nie ma dobrego systemu komunikacji, autobusy są niesłychanie zatłoczone, często pojawiają się duże opóźnienia.
Oczywiście jest to błędne koło. Tłok, opóźnienia i głupie linie powodują spadek zainteresowania komunikacją miejską. To z kolei zwiększa ruch samochodów prywatnych i zmniejsza wpływy z biletów. Wzmożony ruch zwiększa opóźnienia, mniejsze zyski Komunikacji Miejskiej prowadzą do zwiększenia ceny biletów. To powoduje zwiększoną niechęć do KM i tak dalej...
Aby z tego błędnego koła wyjść, ktoś musi się z niego wyłamać, zrobić pierwszy krok. I na pewno nie będą to pasażerowie; klienci nie kupią np. złego proszku do prania jeśli producent obieca im, że jeśli będą go kupować to jego jakość ulegnie polepszeniu; wybiorą inny proszek. Ta jakże podstawowa zasada obowiązująca w ekonomii nie jest najwidoczniej znana ZIKiT-owi. A szkoda, wielka szkoda...
O cenach biletów, jakości komunikacji i ZIKiT
- Nikt jeszcze nie skomentował
wojtekmaj
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 9
- Wpisów na blogu: 9
- Komentarzy: 45
- Miejsc na mapie: 12

