Zawirowań z kotem ciąg dalszy. Wizyta u weterynarza najpierw rozwiała nasze obawy co do stanu zdrowia malucha, jednak wczoraj wpadłam w panike, bo w pyszczku pojawila sie krew. Po zbadaniu malego (co bylo nie do konca mozliwe) okazalo sie ze krew wyplywa z malutkich ranek na podniebieniu i dziaslach...prawdopodobnie to kocia opryszczka. Dodatkowo Kicia jest oslabiona, ma jasnorozowe dziasla, co wskazuje na brak witamin i oslabiony uklad odpornosciowy. Jest glodny, ale nie moze za bardzo jesc, na razie przepada za parowkami, co skrzetnie wykorzystuje (np pakujac w nie antybiotyk). Jutro rano wet go obejrzy i sprawdzi co mu jest. Oby sie to juz wygoiło... zapowiada sie tez etap karmienia kota strzykawka.
Mam syndrom nadopiekunczej matki. Wszystko sie kreci wokol kota, moje mysli i dzialania, nawet jak chodze po sklepach to patrze na kocie jedzenie i przybory i tak caly czas.
Pies zazdrosny, ale sie powoli oswajaja ze soba. Jedno drugiemu z miski wyjada, wiec chyba w normie...
Ulubione miejsce Kota to monitor. Cieplo mu i blisko mnie siedzi, czasem skoczy na klawiature i cos napisze, wlaczy, wylaczy albo internet odetnie.. ostatnio mi reset wlaczyl akurat jak pisalam cos waznego. Kochane malenstwo :) dba zebym sie nie uzaleznila od komputera :)


Poproszę o zdjęcia tego maleństwa!! Uwielbiam kotki :)