Ano, powiekszyla. Wczoraj dolaczyl do naszej ferajny Kot.
Kot nie ma jeszcze imienia, na 99 procent to jest Pan Kot. Ma dwa miesiace, gora dwa i pol. Ktos wyrzucil go w lasku za budynkami w rejonie ul. Ksiecia Jozefa. A szukalam tam zaginionego psa, ktorego bezmyslna rodzina zgubila zaraz po adopcji. Fanta, bo o niej mowa, zginela w rejonie ul. Ksiecia Jozefa. Akurat w te koszmarne ulewy... Mialam watpliwa przyjemnosc rozmawiac z pania ktora adoptowala psa. Podobno syn zgubil psa, syn psa nie szuka, ona rowniez nie. Rodzina powiesila raptem dwa ogloszenia, podczas gdy wolontariusze powiesili setke... Dramat. Totalna nieodpowiedzialnosc i glupota. I brak slow na pretensje do psa ze schroniska,ze warczy i chce ugryzc...
Fanty nie udalo sie nam znalezc, ale za to przywiezlismy Kota. Jeszcze nie ma imienia, propozycje sa rozne; Pies jeszcze nie widzial Kota, bedziemy ich oswajac stopniowo. Jesli sie nie uda ich wspolnie zintegrowac, kot trafi do domu moich przyjaciol, ktorzy sa zapalonymi kociarzami. W kazdym razie do schroniska nie pojdzie. Ani do nieodpowiedzialnych ludzi.
Cala noc jakos przetrwalismy, choc na uporczywe miauczenie nie umialam byc dlugo glucha :) I tak oto zasnelismy wspolnie, kot i ja, kot wylozyl sie na mnie jak dlugi, caly szczesliwy, wytargal mnie za wlosy, wylizal i po dokonaniu roznych kocich czynnosci przyswajajacych wlasciciela, poszedl spac.
Ciag dalszy z pewnoscia nastapi :)
Rodzina sie powiekszyla...
- Nikt jeszcze nie skomentował

