*

Przyszła wrona do lekarza...

Dodane 2008-09-04 13.06, komentarzy 0 - dodaj komentarz Miejsce: Kraków Tagi: wrona nfz przychodnia

Przyszła wrona do lekarza
bo złamane skrzydło miała
i dreptała korytarzem
chociaż była obolała,
a że bardzo głodna była,
moja ręka ją karmiła.
W swojej teczce Grześka miałem,
więc kawałek ułamałem,
chętnie się z nią podzieliłem,
chociaż sam też głodny byłem.
Podkarmiłem trochę ptaka,
co pochodzi z rodu Kraka,
może kiedyś będzie rewanż
i ten ptak mnie nie "okaka"?
Głodne było tak ptaszysko,
że ze smakiem zjadło wszystko.
Dziób na boki układało,
bo się w kafle wbić nie dało.
Później wlokąc swoje skrzydło,
podreptało gdzieś straszydło.
Biedna wrona bez pomocy
może zginąć dzisiaj w nocy.
Jakaś pani była miła
i do TOZ-u zadzwoniła,
ta, schowała się pod stołek,
by nie trafić na rosołek.

W przychodni NFZ na placu Słowiańskim, miało dziś miejsce niezwykłe zdarzenie. Po korytarzu na drugim piętrze, pod drzwi laboratorium, przywędrowała wrona ze złamanym skrzydłem. Podzieliłem się z nią wafelkiem "Grześka", którego zjadła ze smakiem. Ptak miał złamane prawe skrzydło, które bezwładnie zwisało z ptasiego ramienia. Znając naszą służbę zdrowia, nikt nie udzielił jej pomocy. Jakaś pani zadzwoniła do TOZ-u i poinformowała o tym dziwnym zdarzeniu. Jak potoczyły się losy wrony nie wiem, gdyż wyszedłem z przychodni. Myślę, że dobrzy ludzie zajęli się odpowiednio ptakiem, który schował się za okratowane wejście na trzecie piętro. Zawsze mi żal skrzywdzonych zwierząt, a ludzie są tacy okrutni. Jeśli widzimy, że dzieje się im krzywda nie bądźmy obojętni. Wspólnie tworzymy całość wszechświata i powinniśmy być bardziej wrażliwi na krzywdę innych.

Ps. Dobrze, że to się nie stało za czasów PRL, bo wzięto by to za wrogą insynuację do organizacji WRON.


zgłoś nadużycie
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował
Dodaj swój komentarz: