*

No to popłynęłyśmy...

Dodane 2008-06-17 05.59, komentarzy 2 - dodaj komentarz Miejsce: Kraków Tagi: wisła kaczki katamaran

Jak zwykle nasze standardowe wyjcie do sklepu zakończyło się przygodą.
Wczoraj o 13.00 pojechałyśmy z Alą do Galerii Krakowskiej, aby zakupić niezbędną do domu rzecz jaką jest waga łazienkowa. Piszę "niezbędną", gdyż w domu panuje obecnie moda na odchudzanie (wierzcie mi, jest z czego!). Po zakupie wagi miałyśmy jeszcze iść na planty pokarmić gołębie, no ale że gołębi jakoś nie było to wylądowałyśmy nad Wisłą, gdzie wygłodniałe kaczki już na nas czekały. Karmiąc głodomory spotkałyśmy koleżankę z mojej klasy, która przechadzała się z mamą. Nie widziałyśmy się kilka lat no i rozmowa jakoś się nam nie kleiła, na szczęście sytuację uratował pan w stroju marynarskim (a raczej kapitańskim) zapraszając nas na przejażdżkę katamaranem po Wiśle. W zasadzie nie zastanawiałyśmy się długo, kupiłyśmy bilety (15zł/os.) no i popłynęłyśmy. Rejs trwał 30 minut od mostu Grunwaldzkiego do Salwatora i z powrotem.

zgłoś nadużycie
Komentarze
Michał Prucnal Michał Prucnal
No to popłynęłyśmy... Dodane

Bliskie spotkania z Kaczką super, reszta jak najbardziej też.Pierwsze zdjęcie nawet takie podobne tematycznie do mojego :-).

Pozdrawiam.

Marcin T Marcin T
...odpływanie... Dodane

W banalnie prosty sposób można popłynąć, często bezwiednie, bez kontroli. Wystarczy jedno spojżenie....

Dodaj swój komentarz: