Taka sobie moja wizja.
Czy zastanawiało Was kiedyś, jakie niespodzianki ze strony wszechświata nas czekają? Żyjemy sobie spokojnie, śpimy, chodzimy, podróżujemy, a tak w sumie nic nie wiemy, co nas czeka w przyszłości. Każdy zajęty jest swoimi sprawami i nie myśli o tym, co ma nastąpić. Powstaje pytanie, jaka ona będzie, choć nikt na to pytanie, nie zna odpowiedzi? Coraz częstsze anomalia pogodowe, nasuwają jednak czarne myśli, czy życie na Ziemi, nie dobiega końca? Świat zwariował, narody są bardziej wojowniczo nastawione do siebie, trwają konflikty i wojny, a religie, które powinny jednoczyć ludzi, coraz bardziej ich dzielą. Na dodatek wisi nad nami wizja najczarniejsza z możliwych, totalna apokalipsa, czyli zagłada świata. Tysiące lat temu, Majowie ustalili długoterminowy kalendarz, w którym zapowiedzieli dokładną datę, zagłady Ziemi.
Daleki jestem od przesądów, ale co by było, gdyby mieli rację? Jak zareagowaliby ludzie na całym świecie na wieść, że oto nastał koniec ludzkości? Te i inne myśli, nie dają mi spokoju. Specjaliści od badania kosmosu uspokajają, lecz nie do końca im się to udaje. Internet pełen jest wiedzy, co stanie się feralnego dnia, 21.XII. 2012 roku. Mnogość filmów w tym temacie, ukazuje nam w futurystycznej wizji, koniec naszego żywota. Postanowiłem i ja dodać swoją, bo niby czemu mam być gorszy? Specjaliści od badania kosmosu, uspokajają, mówiąc, że nic nam nie zagraża, gdyż kosmos jest wciąż nadzorowany, przez różnego rodzaju obserwatoria, rozsiane po całym świecie.
Co z tego, że kosmos jest nadzorowany, skoro zdarzają się przypadki, że o nadlatującej z kosmosu asteroidzie, dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy wpadnie w ziemską atmosferę. Tak było już nie raz, a ostatni przypadek bodajże na Węgrzech. Czy ktoś, coś wspominał o tym, że oto z kosmosu nadleci obce ciało, które spłonie w atmosferze? Dopiero relacja naocznych świadków i rejestracja kamerą wideo, uświadomiła nam, że przed fruwającymi w kosmosie ciałami obcymi, nic i nikt tak naprawdę nas nie chroni. Jak wobec tego nadzorowany jest ten kosmos, skoro żadne obserwatorium nie wykryło, że do Ziemi zbliża się asteroida?
Tak samo będzie, gdy nadlecą kolejne. Nikt nas nawet nie powiadomi, bo i po co? Wywołałoby to niepotrzebny zamęt, a nie ma nic gorszego od paniki. Poinformowanie społeczności o tym, że nastąpi zagłada ludzkości, w pierwszej chwili spowodowałaby nagły wzrost przestępczości. Głupi ludzie, od razu rzuciliby się do sklepów po telewizory, pralki i inne dobra, choć i tak, na nic by się im przydały. Wystarczy jedno trzęsienie ziemi, by poznać ludzkie pragnienia, co można było zaobserwować na filmach z miejsca katastrofy sejsmicznej w Chile, czy na Haiti.
Jakoś sobie nie wyobrażam fali, wysokiej na kilometr, która takie miasto jak Kraków, w jednej chwili, zmiotłaby z powierzchni Ziemi. Pozostaje nam tylko czekać, bo i tak wcześniej nikt nam o zagrożeniu nie powie.
Co będzie 21.XII.2012?
obserwator51
X Miejsce w rankingu
- Artykuły: 167
- Wpisów na blogu: 229
- Komentarzy: 1144
- Miejsc na mapie: 128


Na pewno nie będzie choinki i świat. Nie trzeba będzie kupować prezentów i karpia. Z lepszych nowin nie będzie ZUSu, NFZtu, skarbówki, fiskusa..... więc chyba nie będzie tak źle.
Majowie "napisali" swój kalendarz na kamiennym kole. Może po prostu brakło im miejsca na kolejne daty i obliczenia, a do naszych czasów przetrwała tylko ta jedna tablica?
Dlaczego to akurat ich kalendarz miałby być tym najwłaściwszym i jedynym ("jedynym i wybranym", że się tak szyderczo wyrażę), skoro wiele innych cywilizacji prowadziło swoje kalendarze?
Jak dla mnie zbyt dużo pytań i wątpliwości, żeby się oprzeć na wynurzeniach opartych tym, że czyjś kalendarz się kończy.
Nasze kalendarze co roku kończą się na dacie 31 grudnia - czy to oznacza, że wydawcy regularnie wieszczą koniec świata?
Obserwatorze, internet pełen jest wiedzy, ale również (a może nawet przede wszystkim - niestety) bzur.
Ale tak sobie pogdybałem. Faktem jednak jest, że do apokalipsy dojść może w każdym, zupełnie innym dniu. Jak napisałem w swoim blogu, nikt tak na poważnie nie nadzoruje kosmosu, gdyż nie na całym świecie są obserwatoria, które mogłyby dostrzec zagrożenie. Co jakiś czas jednak słyszy się o faktach, których nie sposób podważyć, że kontakt z ziemską atmosferą, miało już kilka sporych obiektów. 75% Ziemi, to przecież oceany i na nich nie ma obserwatoriów. Oczywiście, że internet pełen jest bajek, ale jak to mówią w każdej bajce jest trochę prawdy. Wielkie, katastroficzne produkcje filmowe Amerykanów, ukazywały już różne zdarzenia, które miały później odzwierciedlenie w rzeczywistości. Wygląda to tak, jakby te ich wizje sprawdzały się w przyszłości, czyli jakby je ktoś realizował według scenariusza filmowego. Kosmos jest przepadlisty i niezbadany. W sumie nie wiadomo, jaka jest prawda? Jednak zderzenie asteroidy z Ziemią, pomimo tego, że to tylko domysły, jest jak najbardziej realne i każdy z nas zastanawiał się, co by było gdyby?
Według niektórych ludzi w 2012 roku ma nastąpić kataklizm który ma zniszczyć wszystkie cywilizjacje. Oparte jest to na przepowiedniach majów i Egipcjan, na żmudnych obliczeniach matematycznych, na wiedzy o cyklach zlodowaceń Ziemi, na raportach pentagonu, na obserwacjach słońca, na obserwacjach gwałtownie zmieniającej się pogody i wielu innych rzeczach i zjawiskach. W skrócie można powiedzieć, że ma nastąpić silny wybuch na Słońcu (powtarzany co 11,5 ty lat) który ma zmienić bieguny magnetyczne na Ziemi, wskutek czego wiele miliardów ludzi może zginąć.
Taką katastroficzą wizję przedstawia Patric Geryl w swojej książce "Proroctwo Oriona na rok 2012".
Są też ludzie, którzy myślą inaczej. Otóż wierzą, że w 2012 roku nastaną inne czasy. Ludzie się całkowicie zmienią i nastanie czas pokoju i jedności. Związane to jest z ruchem New Age.
Rok 2012 jest najczęstszą, przyjmowaną przez różne apokaliptyczne grupy (i teorie), datą "końca świata". Prawdopodobnie ma to swoje źródło w kalendarzu Majów (świeckim i religijnym), który podaje dzień 21 grudnia 2012 jako ostatni dzień historii. Sam "koniec" świata jest tutaj często rozumiany metaforycznie, ma to oznaczać bowiem wydarzenia, po których ludzie na Ziemi na zawsze zmienią swój sposób patrzenia na świat i na drugiego Człowieka. Również wg członków ruchu New Age w tym roku nastąpi koniec Ery Ryb i rozpocznie się pełna szczęścia Era Wodnika, co jednak ma poprzedzić seria kataklizmów i katastrof.Co tak naprawdę się wydarzy, tego nikt nie wie,ale pocieszę was faktem iż do 2012 już nie daleko, tak więc poczekamy i zobaczymy;)))
od samego czytania komentarza,włosy rosną mi na kolanach!
Dla wierzących w koniec ,proponuję modlitwę w pozycji krzyżowej w najbliższym kościele!
Nie należy zapominać o ofierze,czym hojniejsza,tym większa szansa na przeżycie !
Ludzie,żyjcie jak dotychczas,co ma być to będzie,nie zawracajcie sobie głowy pierdołami !