Po 10,5 godzinach lotu z Kalifornii wyladowalismy w Londynie. Poczulismy sie niesamowicie: okrazylismy swiat. Hura! Udalo sie, spelnilo sie nasze marzenie. Odwiedzilismy 13 krajów na 5 kontynentach.
Bylismy bardzo szczesliwi i przekonani bardziej niz kiedykolwiek, ze wato jest marzyc, a to co niemozliwe, czasami moze stac sie mozliwym.
Spedzilismy niezliczona ilosc wspanialych chwil, poznalismy mnóstwo fantastycznych ludzi, od których tak wiele sie nauczylismy i zobaczylismy mase niesamowitych miejsc. Nigdy tego nie zapomnimy i zawsze bedziemy wracac pamiecia do tych wspomnien. Warte byly kazdego wyrzeczenia, kazdego grosza i kazdej minuty.
Poznalismy moze tylko mala czastke wielkiego swiata, ale odbylismy prawdziwie odkrywcza podróz w glab siebie samych. Przywiezlismy z niej, mamy nadzieje, pokore, wiekszy optymizm i otwartosc.
Ale nasz glód jeszcze nie zostal zaspokojony, to na pewno nie ;) .
Pobyt w Londynie spedzilismy na spotkaniach z naszymi przyjaciólmi.
Podobnie w Irlandii. Z powrotem w Limericku troche pospacerowalismy po miescie, bylismy w parku i nad rzeka, ale nie udalo nam sie wyrwac jeszcze raz nad ocean, lub gdzies w glab kraju. Innym razem.
W Krakowie wyladowalismy z mieszanymi uczuciami: jestesmy w domu, zobaczymy nasze rodziny i znajomych, ale to faktycznie koniec wyprawy. Jakbysmy dopiero wczoraj wylatywali z Balic.
Staralismy sie jednak nie popadac zbyt gleboko w melancholie. W koncu jestesmy wielkimi szczesciarzami, ze mielismy okazje okrazyc swiat, i to calo i zdrowo, a teraz bedziemy ogladac zdjecia, pokazywac je kazdemu, kto zechce ogladac i opowiadac. I wspominac, wspominac, wspominac…
Tylko ta pogoda, no…
Przymrozek? Jaki przymrozek? Jakie opony zimowe? Jaka kurtka?
Witaj Polsko, troche tesknilismy. ;)


Niesamowite! Tyyyle wrażeń! Jest czego zazdrościć! Od siebie dziękuję za wspaniałe relacje i cudowne zdjęcia! A po tej masie przygód, życzę wytchnienia i domowej sielanki! :)
A jak was dopadnie mglista i siąpiąca depresja, to ...zapraszam ;-)
Powrót z tak wspaniałej podróży w szarą, polską rzeczywistość, to cios bardziej niż poniżej pasa. My z żoną, gdy wyjeżdżaliśmy gdziekolwiek, byliśmy uśmiechnięci i szczęśliwi, że zobaczymy inny świat i względną normalność. Po powrocie, popadaliśmy w deprechę nie do opisania. Już po włączeniu telewizora następuje totalne załamanie, bo na ekranie wciąż to samo, czyli polityczne szambo plus reklamy. Szare i zimne dni, pogarszają sytuację. To jak wejście spod gorącego prysznica, pod lodowatą wodę. Pozostały tylko zdjęcia i filmy z podróży, które przypominają nam, że poza rodzinną Polską, życie toczy się normalnym trybem. Jesteście młodzi, to macie szansę jeszcze podbijać świat nie jeden raz. Nam pozostały jedynie krótkie wypady z fatalną myślą, czy dożyjemy jutra? Niestety czym dalej, tym gorzej. Tak więc korzystajcie z życia dopóki możecie, bo czas biegnie szybko i z każdym dniem starości przynosi nowe niespodzianki.
Pozdrawiam serdecznie
obserwator51
Niestety treść się nie ukazała po dodaniu komentarza i nie wiem dlaczego?
próbowałem rano odczytać treść Twojego komentarza Obserwatorze ale było to niemożliwe.Teraz jest o.k.
DO:
Livii - Anny Kowalskiej:
To my dziękujemy najserdeczniej, za czytanie i wirtualne podróżowanie z nami. Zdjęcia będziemy jeszcze dodawać, więc zapraszamy na odwiedziny bloga jeszcze kiedyś.
DO:
(Gabinetu Psychoterapii Wrocław Mariola Stadler -) DO: Białka:
A może! Choćby w odwiedziny jak będziemy we Wrocławiu :). Ale depresja mam nadzieję, że nas ominie. Może sobie wytapetujemy słonecznymi zdjęciami mieszkanie… ;) Czy jako ekspert sądzisz, że to pomoże? ;)
DO:
Obserwatora51
Dziękujemy za ciepłe słowa – jak zawsze :). Mam nadzieję, że to zdrowie będzie dopisywać, podobnie jak kolejne cudowne podróże - oby się jak najczęściej przytrafiały, a dobre samopoczucie i optymizm - nie opuszczały (nawet w naszej pokręconej rzeczywistości).
Co do powrotów – nasza recepta – oprócz tego co powyżej właśnie piszemy, dodatkowo: nie mamy na razie telewizji, odłączyliśmy na wyjazd, więc żadni politycy do nas nie krzyczą z monitora (kto wie, może nawet tak już zostaniemy bez tego niby-okna na świat), radia też nie włączamy – tylko nasza ulubiona muzyka z płyt, no i przeglądamy fotki i filmy raz po raz.
W drodze do pracy i z powrotem, stojąc w krakowskich korkach, próbujemy sobie przypomnieć odgłosy dżungli kambodżańskiej, albo szum morza przy zachodzie słońca na Wyspach Cooka, albo smak malezyjskich lodów z ziemniakami ;). No i jak na razie – nie dajemy się depresji po-powrotowej ;)
DO:
Adama
Dzięki wieeeeelkie za bycie z nami słowem i duchem.
No i wszytkim naszym czytającym i odwiedzającym bloga i nasz profil gorąco, serdecznie dziękujemy! Wasz doping nas motywował jeszcze bardziej.
Obiecujemy więcej zdjęć, wkrótce.
Życzymy powodzenia we wszystkim co sobie zakładacie. Spełniania Waszych podróżniczych (ale i innych) marzeń, które naprawdę mogą się spełniać. Warto robić wielkie plany, mierzyć daleko i odważyć się czasami na to co wydawałoby się jest nieosiągalne. :) My sami jeszcze 2 lata temu nie wierzyliśmy, że moglibyśmy okrążyć świat, a tu proszę…
Dziękujemy, że byliście z nami.
podróżowałem wraz z Wami.To ja dziękuję za pokazanie miejsc,w których nigdy nie będę.