Felietonem w kolejny antyrowerowy mit

Jazda pod prąd bez kontrapasa jest bezpieczna

Dodane 2010-06-23 16.44 , komentarzy 9 Kategorie: Wiadomości Miejsce: Kraków, Tagi: kraków, rower, pod prąd, legalnie, facebook, kontrapas,

Urzędnicy twierdzą, że jazda pod prąd bez wymalowanego na jezdni kontrapasa jest niebezpieczna. Rzeczywistość weryfikuje ich wizje.

Jazda bez kontrapasa jest bezpieczna

W Krakowie znajdziemy mnóstwo ulic, gdzie rowerzysta zmuszony jest do bliskiego mijania się z samochodem.

Zaglowa - 2,5 m zielony szlak rowerowy, ...

Autor: laku82

Przypomnijmy, Marcin Hyła w swoim opracowaniu wyraźnie stwierdza, że ruch rowerów pod prąd bez kontrapasa, powinien być dopuszczony na wszystkich ulicach jednokierunkowych stref zamieszkania i ulic z ograniczeniem prędkości do 30 km/godz. Jedynie dla ulic z dużym natężeniem ruchu samochodowego, lub ulic z dozwoloną prędkością większą niż 30 km/h powinno się projektować kontrapasy.

"Minimalna szerokość jezdni drogi publicznej, w której można dopuścić ruch rowerowy pod prąd to 3,75 m - niezależnie od tego, czy parkują na niej pojazdy czy nie. W strefach zamieszkania i na drogach wewnętrznych (centra miast) nie ma ograniczeń prawnych co do minimalnej szerokości jezdni. Można tu korzystać z doświadczeń belgijskich - szerokość jezdni powyżej 2,6 m w takiej sytuacji jest wystarczająca."

Tymczasem urzędnicy zgodnie twierdzą, jakoby manewr wymijania się rowerzysty i kierowcy bez wyznaczonej po środku linii rozgraniczającej jest niebezpieczny.
Tymczasem sam jeżdżę po Krakowie rowerem na co dzień i z takimi sytuacjami spotykam się właściwie codziennie.

W Krakowie istnieje wiele ulic dwukierunkowych bez oznakowania poziomego (bez pasów po środku). Przykładowo Klasztorna, Płaszowska, Grunwaldzka. Pewnie jest ich więcej, niż tych z oznakowaniem poziomym.

Urzędnicy twierdzą, że rowerzysta, nie mając linii rozgraniczającej kierunki ruchu, będzie jeździł po całej szerokości ulicy, jak w takim razie radzą sobie rowerzyści na ulicach dwukierunkowych, gdzie brakuje takiej linii?

Jeżdżę codziennie po takich drogach i rowerzyści zawsze poruszają się przy prawej krawędzi drogi. Gdybym sam jeździł tak, jak to sugerują urzędnicy, już dawno bym nie żył, a rowerzysta chce przede wszystkim żyć, dlatego nie ma powodów by wjechać na przeciwny pas i taranować nadjeżdżający samochód.

A teraz włączmy w to pojazd blokujący pas ruchu.
Ostatnio na ul Przewóz zepsuł się TIR. Kierowcy i rowerzyści byli zmuszeni jakoś zorganizować sobie ruch wahadłowy. O dziwo nikt nie zginął. Przyblokowany przez TIRa kierowca widząc na przeciwległym pasie rowerzystę nie taranował go i odwrotnie: rowerzysta ustąpił pierwszeństwa przejazdu kierowcy, jeśli TIR stał na pasie po którym poruszał się rowerzysta.

Analogiczne zachowania obserwowalibyśmy na drogach jednokierunkowych, gdzie dopuszczony byłby dwukierunkowy ruch dla rowerów. Nic nie wskazuje na to by było odwrotnie.

Inny wariant: Jadę dwukierunkową ulicą bez oznakowania poziomego, chcąc skręcić w lewo z tej ulicy ustawiam się rowerem przy środku drogi, gdzie brak pasa, a jednocześnie sygnalizuje ręką zamiar skrętu w lewo. Wymijają mnie samochody w stosunkowo niewielkiej odległości ode mnie. Nikt mnie nie taranuje, ale i ja - rowerzysta nie taranuje nadjeżdżających z naprzeciwka samochodów. To działa!

Problem z zaparkowanymi samochodami
Ulica Bohdana Zaleskiego - droga publiczna, dwukierunkowa. Jednak w godzinach 7-15 właściwie jednokierunkowa dla samochodów (co ciekawe kierunek ruchu zmieniają sami kierowcy wzajemnie sobie ustępując).

Wynika to z parkingowej specyfiki Zaleskiego - wąskie chodniki powodują, że parkujące samochody sporo wystają za obszar chodnika skutecznie blokując ruch 2 kierunkowy na tej ulicy.

Nadjeżdżający z naprzeciwka kierowcy muszą ze sobą współpracować i jeden drugiemu musi ustąpić chowając się w wolnej przestrzeni chodnika, czy wyjazdu z posesji. Co ciekawe, analogiczna współpraca występuje też na linii kierowca - rowerzysta, choć urzędnicy twierdzą, że to niemożliwe.

Dodatkowo w momencie, gdy zaparkowany samochód uniemożliwia jazdę 2 samochodów na raz, najczęściej w dalszym ciągu możliwe jest wyminięcie się rowerzysty i samochodu i jest to manewr bez żadnej linii rozgraniczającej, najczęściej z niewielką odległością między samochodem, a rowerzystą (często zapewne jest tam te 3,75 metra wolnej przestrzeni, o której pisał Marcin Hyła i jest to bezpieczne). Ulic takich jak Zaleskiego są w Krakowie dziesiątki.

Samochód wyprzedza rowerzystę

Policzmy: rower zajmuje ok. 0,5 metra szerokości jezdni, samochód zajmuje standardową szerokość pasa drogowego dla samochodu, a pomiędzy nimi przepisowy 1 metr odległości.

Jeśli zsumujemy znowu wyjdzie nam to 3,75 m szerokości o których pisał Marcin Hyła i brak jest tam jakiejkolwiek linii rozgraniczającej między pasem jaki zajmuje rower, a pasem zajętym przez samochód.

I teraz porównajmy:
Samochód wyprzedza rowerzystę:
- rowerzysta nie widzi samochodu więc widząc dziurę w drodze może wjechać tuż pod samochód
- dozwolona prędkość to np 70 km/h
- kierowca słabo widzi wyprzedzanego rowerzystę, ponieważ siedzi z przeciwnej strony samochodu.

Samochód wymija rowerzystę na drodze jednokierunkowej z dopuszczonym ruchem rowerów pod prąd bez wyznaczonego kontrpasa:
- rowerzysta widzi samochód, cały czas ma kontakt wzrokowy, więc nawet jeśli zauważy na swojej drodze dziurę to prędzej w nią wpadnie lub zahamuje niż wjedzie pod koła samochodu.
- dozwolona prędkość to np 30 km/h
- kierowca świetnie widzi wymijanego rowerzystę, ponieważ siedzi z tej strony samochodu z której wymija go rowerzysta.

W obu przypadkach samochód i rowerzysta są w identycznych odległościach i bez linii informującej o przeznaczonym dla poszczególnych uczestników ruchu pasie do jazdy!

Czemu więc, wyprzedzanie jest wg urzędników bezpieczne, a wymijanie już nie
? Moim zdaniem jest zgoła odwrotnie ! Dodajmy, że ta przepisowa odległość 1 metra przy wyprzedzaniu to często jedynie pobożne życzenie.

Wąskie drogi
W Krakowie istnieje wiele wąskich dróg dwukierunkowych, gdzie swobodnie nie miną się 2 samochody osobowe, np. ulica Lasówka i Żołnierska na Płaszowie, ulica Żaglowa i Stare Wiślisko w Mogile, czy ulica Księżycowa i Pustynna na Klinach (to tylko kilka przykładów z wielu w Krakowie).

Wszystkie te ulice są dwukierunkowe, zarówno dla ruchu samochodowego, jak i rowerowego, nie ma na nich żadnych ograniczeń co do parkowania po obu stronach drogi. Szerokość tych dróg sporo odbiega od standardów, więc by mogły się na nich minąć samochody - jedno z mijających się aut musi się schować w jakimś wjeździe na posesję lub na poboczu.

Ostatnio przebadałem kilka takich ulic pod względem ich szerokości i wyniki są interesujące:
Cichociemnych AK 2,93 m
Lasówka 3 m
Syrachowska 2,9 m
Michała Hutnika 2,55 m
Żaglowa 2,5 – 3,25 m

Żadna z tych ulic nie jest oznakowana jako droga wewnętrzna.

Dla porównania: jednokierunkowa Szczecińska ma szerokość 3,5 – 3,9 m i na niej ZIKiT nie zgodził się dopuścić ruchu pod prąd, mimo, że jest równie mało ruchliwa jak położona nieopodal, a węższa i dwukierunkowa ul. Lasówka – paradoks?

Odnoszę wrażenie, że urzędnikom nie przeszkadza mijający się samochód i rowerzysta na drodze o szerokości 4 metrów, która jest dwukierunkowa. Natomiast analogiczna sytuacja na drodze jednokierunkowej to dla ZIKiT olbrzymi problem. Nie rozumiem dlaczego? Przecież szerokość jedni jest identyczna, więc analogia nasuwa się sama.

Nie zapominajmy, że na takich ulicach, jak Żaglowa, jest pełno rowerzystów - w końcu po Żaglowej przebiega zielony szlak rowerowy, a brakuje tam jakiejkolwiek linii rozgraniczającej między jednym kierunkiem drogi, a drugim. Nie możemy traktować kierowców i rowerzystów jak robotów, które nie umieją się wyminąć na wąskiej drodze, na której brak jest pasów rozgraniczających kierunki ruchu. Dla jednych i drugich jest oczywiste, że muszą się przesunąć maksymalnie do prawej krawędzi jezdni, a jeśli równoczesny przejazd jest niemożliwy (bo uniemożliwia go zaparkowany samochód), to jedna ze stron musi poczekać (każdy radzi sobie z tą sytuacją doskonale).

Zwracam uwagę, że "chwilowe" pasy ruchu dla kierowcy i rowerzysty wcale nie są zorientowane względem symetrycznego środka jezdni (bo jezdnia jest za wąska)
Czemu 2,5 metrowa Żaglowa jest bezpieczna, a 4 czy 5 metrowa Mikołajska jest już niebezpieczna?

Co ciekawe zauważyłem dziwną taktykę organizatora ruchu, który czasami wąskie ulice oznacza jako ślepe, mimo że wcale ślepe nie są: tak jest na np. ul Cichociemnych AK i Żołnierskiej po której w ostatnim czasie jeżdżą nawet ciężarówki (ciekawe, że jakoś się tutaj wymijają z rowerzystą, albo innym samochodem), ale to już temat na inny tekst.

Konkluzja:
Ciężko wywnioskować z czego wynika ten urzędniczy opór. Strach? Niewiedza? Zabobony i uprzedzenia? Przekonanie o własnej nieomylności ? Warto podejść do sprawy z bardziej praktycznego punktu widzenia i zamiast siedzieć za biurkiem, można wybrać się rowerem na wycieczkę po Krakowie – wtedy na wiele spraw popatrzymy z innej perspektywy, a tym tekstem mam nadzieję, że obaliłem ten szkodliwy mit o niebezpieczeństwach wynikających z jazdy pod prąd na ulicach jednokierunkowych bez kontrapasa.



W czerwcu w Krakowie: Krakowski Festiwal Filmowy | Selector Festival | Art Boom Festival | Noc Teatrów | Wianki 2010 | Festiwal Kultury Żydowskiej
zgłoś nadużycie
Komentarze
Tato Gość
~Tato
Instruujmy początkujących rowerzystów! 2010-06-24 09.38

Codziennie jeżdżę ulicą Smoleńsk na której wyznaczony jest kontrapas rowerowy. Niestety niektórzy niedzielni rowerzyści poruszają się kontrapasem także JADĄC ZGODNIE Z KIERUNKIEM RUCHU SAMOCHODÓW, a więc pod prąd kontrapasu !!! Staram się zwracać uwagę jadącym niezgodnie z przepisami, ale najczęściej w ogóle nie rozumieją o co mi chodzi: "przecież jest ścieżka!"... Zdarzyło mi się również zostać obtrąbionym przez Panią, która jechała za mną, gdy jechałem prawidłowo prawą stroną; gdy zatrzymałem Panią i wytłumaczyłem jej, że na rowerzystów jadących prawidłowo się nie trąbi, powiedziała mi: "przecież jest ścieżka!"... Dlatego wydaje mi się, że BRAK OZNAKOWANIA POZIOMEGO PRZY DOPUSZCZENIU RUCHU POD PRĄD OZNAKOWANIEM PIONOWYM JEST LEPSZYM ROZWIĄZANIEM biorąc pod uwagę kulturę polskich rowerzystów i kierowców.

No i jeszcze apeluję do rowerzystów: jeżeli jedziecie chodnikiem (przy drogach z dopuszczalną prędkością 70 km/h jest to chyba dozwolone), to SZANUJCIE SŁABSZEGO, którym w tym wypadku jest pieszy!

Wojtek z Krakowa Wojtek z Krakowa
AD: Tato 2010-06-24 10.04

Zgadza się, ja też na to zwracałem uwagę...
Mniej więcej połowa użytkowników nie rozumie zupełnie o co chodzi.
Naprawdę wiele rowerzystów, jest zagrożeniem dla siebie i innych rowerzystów. Jazda pod prąd kontrapasa, traktowanego jako zwykła ścieżka rowerowa jest tak powszechna, że trudno przejechać Kopernika, Smoleńsk by nie kolidować z "jadącym inaczej". Jedynie na Grodzkiej jest bardziej bezpiecznie, ale tam z kolei piesi chodzą jak chcą i właściwie też trudno przejechać.
To że wymijamy rowerzystę jadącego pod prąd to jeszcze nic, ale najczęściej musimy to zrobić wtedy gdy równocześnie jedzie auto... bardzo często też jednym kołem już po kontrapasie.

Natomiast co do trąbienia na prawidłowo jadących rowerzystów, to widziałem to wielokrotnie. Samemu tego też doświadczyłem... mało tego kiedyś jakaś pani zajechała mi drogę na ul. Kopernika i najnormalniej zrobiła awanturę pod przewodnim hasłem "czemu nie jadę ścieżką rowerową tylko tarasuję jezdnię". Gdy próbowałem jej wytłumaczyć, że jadę jak najbardziej prawidłowo i zgodnie ze znakami... odpowiedziała mi "że ona na rowerowych znakach się nie zna bo ma prawo jazdy na samochód"... cóż dodać. Gdyby głupota mogła latać zdawała by pewnie na licencję lotniczą.

Tak więc uważam że powinny być jakieś kampanie informujące, "co to jest kontrapas", "jak bezpiecznie korzystać z drogi z kontrapasem". Wiem że to prawie śmieszne, ale widać potrzebne...

laku82 laku82
@Wojtek z Krakowa i Tato 2010-06-24 10.21

Popieram ! Pisałem o tym nawet do ZIKiTu, ale póki co bez rezultatu.
Chętnie włączę się w taką akcje informacyjną

Chester Gość
~Chester
Tato i Wojtek z Krakowa 2010-06-24 11.16

Zgadzam się, taka akcja informacyjna się by przydała. Przyznaję się że sam nie wiedziałem o definicji "kontrapasu", no ale nie jeździłem rowerem od kilkunastu lat, więc przepraszam za dyletanctwo w tej sprawie ;)

Malachiasz Gość
~Malachiasz
Ulicą czy kontrapasem pod prąd? 2010-06-25 09.03

Przyznam, że sam często korzystałem z kontrapasa na ul Kopernika... i to w oba kierunki. Ulica tam jest na tyle wąska (szczególnie po zmniejszeniu przez kontrapas), że jazda po niej wydaje mi się niebezpieczna. Dlaczego zatem nie skorzystać z już wydzielonego w niej obszaru dla rowerów? Zdaje sobie sprawę, że to niezgodne z przepisami, ale gdy na szali jest moje zdrowie i życie, to wole zaufać zdrowemu rozsądkowi niż przepisom urzędnika, który nigdy po tej drodze na rowerze nie przejechał.
Jak dla mnie rozwiązaniem byłaby zmiana kontrapasa na ścieżkę rowerową.

Jojek Gość
~Jojek
@ Malachiasz 2010-06-25 22.31

Pewnie że DDR na Kopernika byłaby najlepszym rozwiązaniem ale do tego trzeba by wyrąbać kawał trawnika, a miejscami chodnika co jest raczej nierealne. Co do bezpieczeństwa - zastanów się, bezpieczniej być wyprzedzanym przez samochody z prawej strony plus rowerzystów z lewej, będąc między młotem a kowadłem, czy "narażać" się na strąbienie przez smrodochody bo będziesz zawalidrogą przez całe 500 metrów ? Podkreślam że powinno się dla własnego bezpieczeństwa jeździć w stronę Mogilskiego środkiem drogi, tak żeby kierowcy nie byli w stanie Cię wyprzedzić.

Wojtek z Krakowa Wojtek z Krakowa
AD: Malachiasz 2010-06-25 23.28

Ze zdziwieniem przeczytałem Twoją wypowiedź, a zwłaszcza jej fragment "gdy na szali jest moje zdrowie i życie, to wole zaufać zdrowemu rozsądkowi". Bo mi się wydaje że bardzo łatwo stawiasz na szali nie swoje lecz czyjeś życie...

Dlatego zadam Ci konkretne pytanie, co robisz w sytuacji gdy Ty jedziesz pod prąd kontrapasa, z naprzeciwka jedzie prawidłowo inny rowerzysta natomiast za Twoimi plecami jadą auta? Bo znając takie przypadki (a jeżdżę tam dość często) to większość takich ja Ty, odruchowo dla własnego bezpieczeństwa przysuwa się do krawężnika... a rowerzyście zostaje przeciskanie się pomiędzy takim "cwaniaczkiem" z prawej a autem z lewej strony.
A nawet jeśli zaliczasz się do tej nielicznej grupy, która nie podjeżdża do krawężnika, to z kolei Ty możesz zaliczyć popchnięcie np. lusterkiem gdy będziesz wymijał, prawidłowo jadącego. Ale i to może skończyć się wywrotką pod koła aut.

Uwierz mi, lepiej jechać normalnie i najwyżej być narażonym na trąbienie (tam właściwie jest zakaz używania sygnałów dźwiękowych), niż zajeżdżać w ten sposób innym drogę, bo mimo bliskości wielu klinik, plaśniecie czółkiem w autko może być w skutkach tragiczne.

laku82 laku82
@Malachiasz 2010-06-28 07.16

Kontrapas to nie wymysł polskich urzędników, a europejskich :) Uwierz mi że cała Europa nie może się mylic i skoro tam działa to bezpiecznie to i u nas będzie.
Czy zdroworozsądkowe jest dla Ciebie wymijanie się z innym rowerzystom na przestrzeni 1,5 m ? Co daje w praktyce odległośc kilku centymetrów.
Zmiana kontrapasa na ścieżkę rowerową wiąże się ze zwiększeniem szerokości kontrapasa, a na to nie ma miejsca! Właśnie po to stosuje się kontrapasy, że w centrach miast nie ma miejsca na DDR i po to jest strefa Tempo 30 by jeździło się tam bezpiecznie

Abrat Gość
~Abrat
sensowny tekst 2010-06-28 22.59

Wpisałem się do grupy na facebook'u i popieram!
Odnośnie ulic wąskich albo zawężonych parkującymi autami i dwukierunkowych, po których auta muszą wymijać się zjeżdżając we wjazdy na np podwórka itp, bliżej centrum: dwukierunkowy fragment ul. Prusa (w godzinach pracy), ul. Salwatorska, dwukierunkowy fragment ul. Syrokomli, jak coś jeszcze sobie przypomnę to dopiszę
pozdr.

Dodaj swój komentarz:

laku82

laku82

15 Miejsce w rankingu

Mieszkam na Płaszowie. Piszę o zrównoważonym transporcie w mieście (rower, tramwaj, SKM), oraz o nowych inwestycjach.

217898