Do działania natchnął mnie artykuł o podobnych rozwiązaniach w Gdańsku, gdzie ma nastąpić kompleksowe otwarcie Śródmieścia dla ruchu rowerowego - wszystkie ulice jednokierunkowe oraz ulice objęte zakazem ruchu zostaną udostępnione rowerzystom w obu kierunkach. Udogodnienia takie obejmą w pierwszej kolejności Główne Miasto, następnie Stare i Dolne Miasto, i pojawią się najpóźniej do końca lata 2010. Następnym krokiem będzie wprowadzenie podobnych udogodnień we Wrzeszczu, Oliwie, a w przyszłości na całym obszarze Gdańska.
"W większości przypadków wprowadzenie nowej organizacji ruchu nie będzie wymagało wytyczania specjalnych kontrapasów. Pojawi się za to odpowiednie oznakowanie, wyłączające rowerzystów spod znaków zakazu. Na takich ulicach rowerzyści powinni poruszać się tak, jak ma to miejsce na typowych ulicach dwukierunkowych, czyli przy prawej krawędzi jezdni" - czytamy w artykule.
Pomyślałem - czemu nie w Krakowie?
By nie porywać się z motyką na słońce, postanowiłem zacząć od mało uczęszczanej uliczki w Płaszowie - Szczecińskiej. Zobacz na mapie.
Napisałem do ZIKiT-u pismo z prośbą o rozważenie dopuszczenia dwukierunkowego ruchu rowerowego na tej ulicy. Prośbę tą argumentowałem następująco:
Ciąg: Bagry - Klasztor oo. Trynitarzy - Łanowa - Józefa Rzebika - Przewóz - Szczecińska - Myśliwska - Lasówka - bloki Osiedla Lasówka - ścieżka w kierunku wałów Wisły - wały Wisły - most Nowohucki - Nowohucka - jest obecnie najlepszym dostępnym połączeniem rowerowym między Czyżynami/Łęgiem a stawem Bagry.
Połączenie to ma duże walory rekreacyjne, bowiem prowadzi przez tereny w dużej mierze zielone, bądź o niewielkim natężeniu ruchu kołowego. Niestety, w tym ciągu niekorzystnie oznakowana jest ulica Szczecińska - jest ona jednokierunkowa (kierunek z ul. Przewóz w kierunku ul. Myśliwskiej), co utrudnia ruch rowerowy w tym rejonie.
Jest to ulica o niskim natężeniu ruchu, a prędkości uzyskiwane przez samochody są niewielkie z powodu progów zwalniających i bliskości szkoły podstawowej. Stojące tu domy jednorodzinne także nie generują ruchu samochodowego. Poza tym, droga ta jest przez większość czasu i tak pusta - widziałem przypadki, w których mieszkańcy ul. Szczecińskiej jeździli pod prąd od strony ul. Myśliwskiej, by skrócić sobie drogę do domu. Podobnie zachowuje się wielu rowerzystów.
Ponieważ ul. Szczecińska jest raczej za wąska na oznaczony na jezdni kontrapas (ma tylko 4 metry szerokości), zaproponowałem umożliwienie jazdy pod prąd rowerzystom bez wyznaczania takiego pasa na jezdni - takie rozwiązanie jest obecnie praktykowane w całej Europie Zachodniej.
Samochody i tak jeżdżą obecnie na tej ulicy ok. 20 km/h, więc są w stanie bezpiecznie minąć się z rowerem. W przypadku większych aut zawsze istnieje możliwość zejścia z roweru i przejścia na chodnik, który znajduje się po zachodniej części drogi (a więc korzystnie z punktu widzenia bezpieczeństwa rowerzystów). Na Szczecińskiej nie jeżdżą też samochody ciężarowe o masie większej niż 7 ton (znak na ul. Przewóz) i jest to ulica pozbawiona zakrętów, więc kierowca od początku może widzieć, że naprzeciwko jedzie rowerzysta.
Wkrótce dostałem pismo od Karoliny Cichońskiej z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, w którym ZIKiT odmawia umożliwienia dwukierunkowego ruchu rowerowego na tej drodze:
"Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu uprzejmie informuje, że szerokość ulicy Szczecińskiej nie umożliwia wydzielenia na niej kontrapasa. Zgodnie z zasadami określonymi w Rozporządzeniu Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie, szerokość ścieżki rowerowej powinna wynosić nie mniej niż 1,5 m, gdy jest ona jednokierunkowa. Szerokość ul. Szczecińskiej wynosi ok 4,0 m, więc w sytuacji wydzielenia kontrapasa dla samochodów, pozostawałby pas ruchu szerokości 2,5 m. Rozwiązanie takie stanowiłoby zagrożenie bezpieczeństwa ruchu zarówno samochodom, jak i korzystającym z wydzielonego kontrapasa rowerzystom.
Zezwolenie rowerzystom na jazdę "pod prąd" po ulicach jednokierunkowych, bez odpowiedniego oznakowania wlotów i wylotów dróg, jest rozwiązaniem prawnie niedopuszczalnym i bardzo niebezpiecznym, zwłaszcza w przypadku wąskich ulic, na których dozwolone jest obustronne parkowanie.
Biorąc pod uwagę fakt, iż ul. Szczecińska znajduje się na atrakcyjnej turystycznie trasie, łączącej wały wiślane z zalewem Bagry, Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu proponuje rozwiązanie alternatywne - dopuszczenie - podobnie jak ma to miejsce np. na al. Pokoju - jazdy rowerów po chodniku ul. Szczecińskiej, którego szerokość wynosi ok. 2,0 m. Dzięki zastosowaniu kombinacji znaków C-16 - droga dla pieszych z tabliczką nie dotyczy rowerów - umożliwiona byłaby jazda rowerzystów po chodniku jednokierunkowej ulicy, bez konieczności korzystania z dalekich objazdów. Oczywiście, nadal będzie to przede wszystkim ciąg pieszy z dopuszczonym ruchem rowerów, zatem kierujący rowerem, korzystający z takiego ciągu, będzie obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustąpić miejsca pieszym (Prawo o ruchu drogowym Oddział 11, Art. 33, ust. 6). Tutejszy Zarząd rozważy zatem możliwość zaproponowanego oznakowania ww. ciągu."
Niestety, po raz kolejny przestrzeń dla rowerzystów wydziela jest z przestrzeni pieszych, nie naruszając tym samym świętej przestrzeni samochodów.
W odpowiedzi na moje kolejne pismo, dotyczące wprowadzenia nie wydzielonych z jezdni kontrapasów w całym mieście (czyli tak, jak w Gdańsku), dostałem kolejne pismo od Andrzeja Olewicza - Zastępcy Dyrektora ds. Dróg i Zarządzania Ruchem w ZIKiT:
"Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie informuje, że zgodnie z przepisami Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. z późniejszymi zmianami w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach - załącznik nr 1, punkt 3.2.2 i punkt 5.2.3 oraz załącznik nr 2 punkt 7.11 (Dz. U. nr 220 poz. 2181) ruch rowerowy pod prąd ulic jednokierunkowych można dopuścić tylko wtedy, gdy wyznaczono na jezdni jednokierunkowej pas dla rowerów oraz oznakowano go w sposób odpowiedni.
Już w miesiącu sierpniu 2009 roku, tutejszy Zarząd podjął działania zmierzające do wprowadzenia rozwiązań, do jakich przymierza się miasto Gdańsk, dopuszczających ruch rowerowy na ulicach jednokierunkowych bez wyznaczania specjalnych kontrapasów.
Jednakże Ministerstwo Infrastruktury - właściwe do spraw transportu - nie znalazło podstaw do udzielenia zgody na odstępstwo od przepisów wyżej wymienionego Rozporządzenia. W związku z powyższym, nie przewiduje się żadnych działań w przedmiotowym temacie do czasu zmiany przepisów przez ustawodawcę."
Czy w Polsce każda dobra inicjatywa musi się w końcu rozbić o przestarzałe przepisy?
Dobre rozwiązania
Dla krakowskich urzędników jezdnia o szerokości 4 metrów jest za wąska dla rowerzysty i samochodu, tymczasem zachodnie przepisy są znacznie liberalniejsze. Niezbędna szerokość jezdni na drodze jednokierunkowej z kontrapasem dla rowerów wg Forschungsgesellschaft für Straßen- und Verkehrswese (dla drogi o dopuszczalnej prędkości mniejszej lub równej 40km/h) wynosi 3,25 m dla roweru i samochodu osobowego, 3,6 m dla roweru i samochodu dostawczego oraz 4 m dla roweru i samochodu ciężarowego.
Fragment dokumentu:
Te niemieckie przepisy techniczne (wytyczne, instrukcje) opracowywane są przez Forschungsgesellschaft für Straßen- und Verkehrswesen (FGSV - Stowarzyszenie Badawcze Drogownictwa i Transportu), a następnie zalecane do stosowania przez właściwe ministerstwo federalne.
Jeszcze korzystniejsze dla rowerzystów są przepisy belgijskie, gdzie przy szerokości jezdni ulicy jednokierunkowej, wynoszącej mniej niż 2,6 m, dopuszczenie ruchu rowerów pod prąd jest zabronione, przy szerokościach w granicach 2,6-3,0 m ruch rowerzystów w obu kierunkach jest dopuszczalny, a przy szerokości większej niż 3 m dopuszczenie ruchu rowerów pod prąd jest obowiązkowe.
Artykuł o belgijskich kontrapasach
Rysunki techniczne dobrych rozwiązań - większość rysunków z książki "Postaw na Rower".
Urzędnicze absurdy
Czytając pisma otrzymane z ZIKiT-u, nie mogłem powstrzymać się od polemiki:
1. Jak pokazałem w przytoczonych dokumentach, większość ulic jednokierunkowych jest tak naprawdę wystarczająco szeroka, by dopuścić na nich ruch rowerowy w obydwu kierunkach, tylko polskie przepisy są przestarzałe i nie nadążają za zachodnimi trendami. Takie rozwiązanie jest rozpowszechnione w krajach Europy Zachodniej, a chyba możemy czerpać z dobrych, sprawdzonych wzorców?
2. Analogiczne rozwiązania chcą wprowadzać w Gdańsku. Zapytany przeze mnie gdański urzędnik, na pytanie: "Jakim sposobem w Gdańsku udało się Wam wprowadzić tak nowatorskie przepisy?", odpowiedział: - Decydującą rolę odgrywa tu tzw. dobra lub zła wola. W Gdańsku udało się doprowadzić do sytuacji, w której wola, w kwestiach rowerowych, jest coraz lepsza.
Z kolei na pytanie, czy Ministerstwo Infrastruktury robiło im przy tym jakieś problemy, odpowiedział: - Zarządca drogi zmienia organizację ruchu. Tylko tyle i aż tyle.
3. To, że na jakiejś ulicy dozwolone jest parkowanie samochodów z obydwu stron jezdni, nie może być wyznacznikiem tego, że na tej ulicy może się minąć samochód z rowerem. Jest wiele osiedlowych uliczek w Krakowie, w których dozwolony jest ruch w obydwie strony, mimo że parkujące samochody uniemożliwiają płynność takiego ruchu (takim przykładem są tutaj chociażby uliczki na Osiedlu Lipska).
By na takich ulicach ruch był płynny, jeden samochód musi się skryć w wolnej przestrzeni jezdni, żeby w tym samym czasie drugi samochód mógł go minąć. Takie mijanie się jest rozpowszechnionym zachowaniem wśród kierowców i nic nie stoi na przeszkodzie, by analogicznie mijać się mogli rowerzyści z kierowcami.
Gdyby ZIKiT chciał być konsekwentny, musiałby uczynić wszystkie drogi na takich osiedlach jednokierunkowymi, a przecież nie decyduje się na tak drastyczne kroki.
4. W Krakowie istnieje wiele dróg o podobnej szerokości, jak 4-metrowa i jednokierunkowa Szczecińska - ulica Lasówka na Płaszowie, ulica Żaglowa i Stare Wiślisko w Mogile, czy ulica Księżycowa i Pustynna na Klinach (to tylko kilka przykładów z wielu w Krakowie).
Wszystkie te ulice są dwukierunkowe, zarówno dla ruchu samochodowego, jak i rowerowego, nie ma na nich żadnych ograniczeń co do parkowania po obu stronach drogi. Szerokość tych dróg zapewne niewiele odbiega od 4 metrów (powiedziałbym nawet, że są w niektórych miejscach węższe), by mogły się na nich minąć samochody - jedno z mijających się aut musi się schować w jakimś wjeździe na posesję.
Odnoszę wrażenie, że urzędnikom nie przeszkadza mijający się samochód i rowerzysta na drodze o szerokości 4 metrów, która jest dwukierunkowa. Natomiast analogiczna sytuacja na drodze jednokierunkowej to dla nich olbrzymi problem. Nie rozumiem dlaczego? Przecież szerokość jedni jest identyczna, więc analogia nasuwa się sama.
Nie zapominajmy, że na takich ulicach, jak Żaglowa, jest pełno rowerzystów - w końcu po Żaglowej przebiega szlak rowerowy, a brakuje tam jakiejkolwiek linii rozgraniczającej między jednym kierunkiem drogi, a drugim. Nie możemy traktować kierowców i rowerzystów jak robotów, które nie umieją się minąć na wąskiej drodze, na której brak jest pasów rozgraniczających kierunki ruchu. Dla jednych i drugich jest oczywiste, że muszą się przesunąć maksymalnie do prawej krawędzi jezdni, a jeśli równoczesny przejazd jest niemożliwy (bo uniemożliwia go zaparkowany samochód), to jedna ze stron musi poczekać (kierowcy radzą sobie z tą sytuacją doskonale).
Urzędnicza niewiedza
Najśmieszniejsze jest jednak to, że urzędnicy sami nie wiedzą, że na ulicach przylegających do Rynku Głównego istnieją już takie rozwiązania (zakazy wjazdu ze znakiem T-22, bez wyznaczonego na jezdni kontrapasa), m.in. na ul. Grodzkiej - między ulicą Poselską a placem Wszystkich Świętych (zdjęcie ilustrujące artykuł).
Jak to się ma do pism, które mi przesłano? Jeśli to rozwiązanie na Grodzkiej jest nielegalne, to jakim cudem przeszło prace projektowe, a później odbiór w ZIKiT? A może jest dokładnie odwrotnie - takie rozwiązanie jest jak najbardziej dopuszczalne (jak przedstawił mi to urzędnik z Gdańska), tylko w Krakowie jest zbyt dużo złej woli, by wprowadzić taką rewolucję w całym mieście? Niestety przeraża mnie to, ile zadano sobie w tym przypadku trudu, by udowodnić mi, że przysłowiowo "nie da się", zamiast podjąć działania, które coś dla miasta przyniosą. Gdański urzędnik odpisał mi na maila w ciągu godziny. Ciekaw jestem, czy w ZIKiT zadali sobie trud i popytali, jak to rozwiązano w innych miastach?
W kontekście całej Polski
Potrzeba tylko trochę dobrej woli ze strony krakowskich urzędników, by podobne rozwiązania mogły funkcjonować w naszym mieście. W końcu rozwiązania te są dużo tańsze od budowy wydzielonej ścieżki rowerowej, a każdy kilometr takich nie wydzielonych z jezdni kontrapasów poprawi statystyki rowerowe w Krakowie. Jeśli urzędnicy obawiają się, że na takie rozwiązania nie są gotowi krakowscy kierowcy, to zadajmy sobie pytanie: za ile lat będą gotowi? Za 10? Za 20? Co takiego się stanie za 20 lat, że kierowcy nagle zaczną być przygotowani na podobne kontrapasy?
ZIKiT musi się odważyć wprowadzać innowacyjne rozwiązania z dziedziny transportu miejskiego. W Polsce trwa przecież nieustanny wyścig miast o drugie miejsce w kraju po Warszawie, a krakowscy urzędnicy zdają się nie zauważać, że konkurenci czają się tuż za naszymi plecami i w każdej chwili mogą nas wyprzedzić. Wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań dla transportu rowerowego w mieście może w niewielkim stopniu poprawi ogólną sytuację rowerzystów, ale z pewnością będzie świetnym powodem, by media zaczęły pozytywnie pisać o Krakowie. Jeśli Gdańsk i Wrocław potrafią, to dlaczego Kraków ma być gorszy?
| Informator MM: Teatry | Policja | Noclegi | Kościoły | Lotto | Baseny | Hot spoty | Mapa |



Ktoś już dodał na wykop:
http://www.wykop.pl/link/336335/kontrapasy-rowerowe-a-krakowscy-urzednicy/
Proszę o wykopywanie.
http://www.wykop.pl/ramka/336335/kontrapasy-rowerowe-a-krakowscy-urzednicy/
~kornik
Oficer odpisał ci w ciągu godziny, a ile czekałeś na odpowiedź ZIKiT-u?
~samochody są wygodne, ale śmierdzą
Parafrazując - urzędnicy urzędnikom zgotowali ten los. Święcie jestem przekonana, że pracownicy ZIKiT chcieliby wprowadzać nowe, lepsze rozwiązania, ale poprzednie pokolenia urzędnicze wprowadziły chaos biurokratyczny i teraz jest strach cokolwiek z tym robić. Trzymam kciuki za mądre i dobre dla wszystkich rozwiązanie.
A swoją drogą może nie chodzi tylko o szerokość jezdni? Ulica Wawrzyńca jest bardzo szeroka, a jest jednokierunkowa (fragment). A równocześnie kawałek dalej: ul Paulińska ma ruch dwukierunkowy w miejscu gdzie 2 pojazdy się nie mieszczą - wjeżdżający czeka aż inny uczestnik ruchu opuści ulicę. Dlaczego? :)
~kubaaa
Infrastrukture w tym miescie projektuja, wykonuja, zatwierdzaja ludzie ktorzy nie poruszaja sie autobusami/tramwajami, rowerami czy pieszo. Robią to kieorwcy samochodów i to widać.
Jestem kierowcą samochodu, pieszym od czasu do czasu, motocyklistą od święta i przede wszystkim rowerzystą. Mam szerokie spojrzenie, znam po części bolączki każdej ze stron. I wiem jedno: wyrzucanie rowerzystów z jezdni na chodniki lub pseudo-drogi rowerowe (kostka brukowa, krzywe wysokie krawezniki, idiotyczne przeplatanki z chodnikiem itp.) to najwieksze zło tego miasta.
Idealny przykład: trasa z placu Centralnego w Nowej Hucie do ul.Lubicz. Jadąc rowerem po jezdni pokonujemy zaledwie trzy duże skrzyżowania:
- rondo Czyzynskie
- Jana Pawła z Meissnera
- rondo Mogilskie
ale jesteśmy cały czas widoczni (jako rowerzyści) dla kierowców, cały czas mają nas z prawej i cały czas nas widzą. Droga naszego przejazdu jest cały czas na wprost, nie musimy nigdzie kluczyć, po prostu trzymamy się prawej strony i jedziemy.
Jadąc rowerem od pl.Centralnego do ul.Lubicz zaprojektowanymi drogami rowerowymi wydłużymy sobie trasę przejazdu liczoną w odległości o jakieś 1/5 a może 1/4 jej długości. Nie mówiąc już o znarnowanym czasie. Kilometrów nadrobimy/czas zmarnujemy tu:
- wszystkie skrzyżowania z wyjazdami z osiedli od pl.Centralnego do r.Czyzynskiego (na oko 5) z ogromnymi, krzywymi krawężnikami przed którymi trzeba zwalniać praktycznie do zera
- rondo Czyzynskie na którym to ścieżka rowerowa prowadzi do tunelu pod rondem, niestety do którego trzeba zejść SCHODAMI ! (tak ścieżka tam prowadzi rowerzystę do schodów - widocznie to jakaś trasa extreme-mtb)
- super nieczytelne oznakowanie ścieżki w okolicach stacji paliw Carrefour (brak znaków poziomych, kostka czerwona raz jest dla pieszych, raz dla rowerów)
- brak znaku P-11 (przejazd dla rowerów) na skrzyzowaniu JP2 z M.Dąbrowskiej (pisałem do ZIKITu z rok temu - brak reakcji)
- później wydaje się gładko, wzdłuż II Pułku Lotniczego, ale... co to? Na estakadzie nad ul.Stella-Sawickiego niespodzianka. Szlak rowerowy i droga rowerowa idą po przeciwnych stronach ulicy. Tak, szlak rowerowy (północna strona wiaduktu) na którym jest zakaz jazdy rowerem (przejścia dla pieszych). Droga rowerowa jest po stronie południowej, więc musimy czekać na światłach (pierwsze przez jednię, drugie przez tory tram., trzecie przez jednię) żeby przejechać ze strony północnej na południową, potem przejechać na wiadukt (czwarte światła), potem za wiaduktem przejechać przez jezdnię (piąte światła) i możemy już swobodnie przejechać spowrotem na północną stronę, bo po stronie AWFu drogi dla rowerow nie ma (szóste światła przez jednię, siódme przez tory, ósme przez jednię)
A no i oczywście wszystkie światła na PRZYCISK (którego nie wolno instalować na przejazdach dla rowerów w myśl ustawy o znakach i sygnałach drogowych).
tutaj to jest zobrazowane: http://img199.imageshack.us/img199/9417/rajdlarowera.jpg
- a potem, wzdłuż Parku Lotników czeka nas stanie przy wjeździe do Krakowskiej Parku Technologicznego (światła oczywiście z guzikiem), ciąg hopów na krawężnikach, bo przeciez przejazd rowerowy to wg ZIKITu nie jest część drogi rowerowej więc prawo budowlane (krawężniki poniżej 1 cm) tam nie obowiązuje
- później skrzyżowanie z ul.Ułanów. Oooo dla odważnych jest tam wjeżdzanie rozpędzonym rowerem, który ma pierwszeństwo zgodnie z Konwencją Wiedeńską przez pojazdami skręcającymi z ul.Jana Pawła. Ale konwencja konkwecją, a kierowcy i tak wiedzą swoje - w końcu oni uczą się jedynie PoRDu, który przeczy międzynarodowej umowie (wązniejszej od prawa krajowego w myśl konstytucji) i mówi o pierwszeństwie rowerzysty dopiero po wjechaniu na przejazd dla rowerów
- skrzyżowanie z Meissnera to znowu karkołomne zatrzymanie roweru przy zółtym guziku, który jest tak usytuowany, że koło wystaje nam na jezdnię
- później stacja Orlen z finezyjnie zakręcającą drogą dla rowerów, powodującą możłiwość najechania rowerzysty przez auta wjezdzajace na stację, możliwosć czołowego zderzenia z rowerzystą z naprzeciwka (łuk), a dodatkowo od czasu do czasu Orlen stawia tam reklamę powodującą że rowerzysta znika z pola widzenia kierowcy, by za chwilę pojawić się tuż przed jego maską
Zobrazowane tu: http://www.flickr.com/photos/przybek/3720583915/
- natępnie jedziemy koło byłego salonu Mercedesa, obecnie lokalu m.in firmy Morele.pl, która powiesiła sobie reklamę zasłaniającą rowerzyście auta wyjeżdzające z tej posesji, autom wyjeżdzającym rowerzystę jadącego wzdłuż budynku. Znów więc zwalniamy
- i tak byśmy się zresztą nie mieli gdzie rozpędzić, bo tuż vis a vis Komendy Wojewódzkiej Policji mamy światełka z ulubionym zółtym guziczkiem (którego naciskanie notabene g*wno daje)
- później małe lawirowanko pomiędzy pieszymi i już wyskakujemy sobie na alfalcik. Jedziemy jezdnią i może prócz dziur przy prawej krawędzi i baardzo rozpędzonych samochodów (mimo ograniczenia do 50) świat wydaje się piękny. Niestety na krótko, bo już przed rondem Mogilskiem organizator ruchu postanowił zadbać oto aby rowerzysta czasem się nie pomylił i prócz znaku "droga dla rowerów" wmontował tam znak "zakaz jazdy rowerem" powodując tym samym, że riksza, rower trójkołowy, rower cargo, velo-taxi czy inne ustrojstwo wielokołowe napędzane siłą ludzkich mięśni musi się w tym miejscu unicestwić. Bowiem znak droga dla rowerów mówi że jedynie rowery JEDNOŚLADOWE mogą nią jechać, zaś zakaz jazdy rowerem obejmuje rowery JEDNO- i WIELOŚLADOWE. Dzięki temu że na torach tram. przez rondem jest barierka, kierujący rowerem wielośladowym nie może zrobić absolutnie nic. NIC! jedynie stać przez rondem i zapłakać rzewnymi łzami.
- a potem to już z górki pod rondo oczywiście mijając tabuny pieszych na drodze. Piesi pod rondem Mogilskim mają ciekawą cechę wspólną - prócz tego że nie widzą wymalowanego znaku rowera na drodze dla rowerów, to jeszcze na wszystkim jak jeden mąż rzuca się pod rondem Mogilskim DALTONIZM i przestają rozróżniać czerwony jak cegła kolor czerwony na DDR.
- jak już uda nam się nie przejechać pieszego przy filarze który zasłania nam widok pod rondem, a później nie zderzyć czołowo z rowerzystą, zasłoniętym na łuku przez naroniżnik konstrukcji, wjeżdzajacym pod rondo od strony ul.Lubicz, okazuje się że znaleźliśmy się po lewej stronie ul.Lubicz NA CHODNIKU i nijak nie mamy możliwości kontynuowania jazdy, o czym słono się przekonałem: http://www.flickr.com/photos/przybek/3576095825/
A tu infastruktura z ul.Andersa: http://img90.imageshack.us/img90/1464/sciezka.jpg
~rowerzysta
tylko ten styl pisania....troche nie po polsku
Z odpowiedzi jakie Pan uzyskał od urzędniów cytowanych w [świetnym:)] artykule wnioskuje, że zaraz po otrzymaniu Pana pytania urządzili oni naradę pod tytułem "jaki przepis pozwoli nam nic w tej sprawie nie robić?" Na pewno wkrótce taka sytuacja będzie musiała ulec zmianie, choćby dzięki takiej jak ta świetnej dokumentumentacji impotencji urzędników.
ps. Jaką odpowiedź uzyskał Pan od wyższych instancji po zaprezentowniu im takiej niekonsekwencji w działaniu?
Pozdrawiam
Na razie wysłałem im zdjęcia z Grodzkiej i czekam na odpowiedz. Muszą odpowiedzieć w ciągu miesiąca.
Niestety nie jestem polonistą ani w ogóle humanistą.
Zaliczam się do inteligencji technicznej więc piszę jak pokraka :)
Gdyby byli inni piszący lepiej to bym nie pisał, ale że za ten temat nie chcą się wziąć inni to muszę Was katowac swoimi wypocinami :) A tak na poważnie to smutne to dla mnie, że muszę wyręczac tradycyjne media. O sprawie węzła Bieżanów napisałem do wszystkich krakowskich mediów i odezwał się JEDEN dziennikarz z Radia Kraków. Dalej już zrezygnowałem z podsyłania im tematów. Niestety ale w Krakowie rządzą układziki.
Twój post to temat na cały artykuł :)
Temat znam bo dojeżdżałem kiedyś sporo na trasie Rondo Mogilskie - SSE Czyżyny, niestety obecnie nie jeżdżę tam zbyt często więc zdjęc pod artykuł nie porobię.
Może warto byś przelał to we własny artykuł ?
Słuszna uwaga. Takich ulic jest więcej. Często jednokierunkowe są szersze niż te dwukierunkowe :) Nie wiem z czego to wynika.
Tutaj bym się nie sugerował czasem odpowiedzi. To wynika z innego obiegu dokumentów. Do Gdańska napisałem bezpośrednio do oficera. a do ZIKiT na ich mail ogólny sekretariat@... Zanim cały mail się przemieli przez maszynkę administracyjną to trochę mija. Czas mają do 1 miesiąca. W ZIKiT nie mogą odpowiadac na maila skierowane bezpośrednio do urzędników z pominięciem głównego adresu. Taka procedura. Pewnie sprzyja to zmniejszaniu nadużyc. Także daleki jestem od krytyki ZIKiT w tym kontekście.
~samochody są wygodne, ale śmierdzą
Łaku - może nie chodzi o Twoje pisanie, ale niepoprawność językową w przytoczonych przez Ciebie wypowiedziach urzędników :)
ps. dzięki za odpowiedź
~kornik
To nie miała być uszczypliwość. Pisałem do MZDiZ w Rzeszowie i też odpisywali w ciągu ok. miesiąca. Po prostu chciałem się dowiedzieć, czy ty też tyle czekałeś.
Swoją drogą, jaka jest procedura odbioru listu i dlaczego trwa aż miesiąc?
~Zielona smoczyca
Bardzo mi się podoba, że wreszcie pojawił się ktoś, kto nie tylko pisze jak to jest źle w jego okolicy, ale działa! Wysyła listy, maile i dzięki temu może wreszcie parę rzeczy się zmieni. Ten rodzaj działalności należy nazwać dziennikarstwem obywatelskim.
~Juicy36
no dobra, urzędnicy są be, nic nie wiedzą itp. ale ulica Grodzka przecież ma więcej niż 4m szerokości i nie ma niej ruchu drogowego(poza wyjątkami), natomiast Szczecińska(...) patrz - artykuł.
Ja jestem jak najbardziej za rowerami, ostatnio nawet przejechałem się do szkoły rowerem (a szkołę mam koło Wawelu). jechałem oczywiście chodnikiem. jest szybciej niż tramwajem!
budujcie ścieżki! jest kasa na kładkę i inne takie, czemu nie ma na ścieżki rowerowe?
~kubaaa
Bo sciezki w Krakowie to zlo - czytaj moj komentarz powyzej
Na Szczecińskiej ruch jest mniejszy niż na Grodzkiej :)
Tak wygląda większośc jednokierunkowych w Krakowie.
Mała uwaga: Skoro 4 metry starczają w Brukseli, czy Berlinie to czemu nie starczają w Krakowie? Mamy tu jakieś większe pojazdy ?
~ull
nie większe pojazdy, tylko większą głupotę urzędniczą. do tego mamy straż miejską, która cieszy się, że nie musi się specjalnie napracować, żeby złapać rowerzystę jadącego chodnikiem pod prąd...
~sixtomatoes
Czasami mam wrażenie, że strażnicy pełnią rolę parkingowych, ale ponieważ noszą mundury, nie obcy im jest kompleks policjanta.