*
Życie po przejściach Dodane 2011-05-02 17.11 , komentarzy 4

Ośrodek Monaru w Krakowie: Życie po przejściach

O ośrodkach Monaru spora część czytelników zapewne słyszała. Myślę jednak, że mało kto orientuje się co to jest, jak pomaga ludziom z problemami i dlaczego nie powinniśmy się obawiać jego sąsiedztwa.

w ośrodku MONARU

Autor: bd


Grzegorz: Zawsze ojciec to ojciec... [rozmowa z byłym narkomanem]


Postaram się przybliżyć problematykę w kilku artykułach. Materiał do artykułów zbierałem w jednym z ośrodków Monaru. W Krakowie ośrodek znajduje się w dzielnicy Kraków-Pleszów.

Ośrodek Monaru działa na zasadzie gospodarstwa, które w sporej części jest samowystarczalne, choć korzysta też z różnych subwencji. Leczący się prowadzą gospodarstwo. Pracują przemiennie w różnych częściach. Raz są w stajni opiekując się końmi, innym razem są przy trzodzie w chlewie, jeszcze innym razem zajmują się przygotowywaniem posiłków w kuchni, sprzątają dom, w którym mieszkają i podwórze. Obecnie prowadzą też prace wykończeniowe przy nowo wybudowanym skrzydle domu mieszkalnego.

Przebywający tu ludzie tworzą grupę, która sama pilnuje codziennego rytmu dnia i tego, aby wszyscy byli wobec siebie uczciwi i nie próbowali wykorzystywać swojego pobytu w ośrodku dla swoich, egoistycznych potrzeb. Grupą kieruje Zarząd, w skład którego wchodzi prezes, kierownicy SOM, pracy, jak również gospodarz domu, szef kuchni. Zarząd spotyka się codziennie i planuje zajęcia na kolejny dzień przydzielając poszczególnych leczących się do odpowiednich zajęć.

Na terenie ośrodka działa też, składający się 8-9 osób SOM, czyli Służba Ochrony
Monaru
. SOMici mają za zadanie sprawdzanie trzeźwości osób leczących się zarówno pod względem narkotyków, jak alkoholu. Muszą sprawdzić wszystkich w ciągu dnia kilkakrotnie. Robią to poprzez sprawdzanie reakcji źrenic, zapachu z ust, itd. SOMici sprawdzają także trzeźwość osób powracających z przepustek.

Oprócz wymienionych funkcji jest jeszcze tzw. egzekutor, który ma za zadanie pilnowanie wykonywania zleconych każdemu prac. Chodzi o to, aby praca była wykonywana rzetelnie. Gdy ktoś niezbyt przykłada się do swoich obowiązków, to nakładane jest na niego tzw. dociążenie, czyli oddziaływanie korekcyjne. To jest poniesienie naturalnych konsekwencji zaniedbań, nie wywiązywania się z zadań, powierzonych obowiązków, ról - konsekwencje, które w życiu potrafią być o wiele poważniejsze. Poprzez takie oddziaływanie uczymy po prostu pewnych norm społecznych i uadekwatnienia swojego miejsca w otaczającym świecie. Wykonywania dociążenia pilnuje również egzekutor.

Kolejną funkcją jest znany z ośrodków wczasowych KO-wiec. Ten ma zapewnić organizację zajęć związanych z rozrywką. Należy tu zaznaczyć, że wszelkie funkcje sprawują sami członkowie grupy. Również zarząd składa się z samych leczących się. Zawodowa kadra Ośrodka ma za zadanie sprawowania nadzoru i udzielania pomocy w przebiegu leczenia. Sprawowanie funkcji jest, jak wspomniałem, okresowe. Nie każda osoba może pełnić każdą funkcję. Prawo do pełnienia funkcji nabywa się wraz z okresem przebywania i postępów w leczeniu się. Właśnie z okresem pobytu w Ośrodku związany jest podział osób w nim przebywających.

Ktoś kto trafia na leczenie jest w nowicjacie, czyli jest nowicjuszem. Ten okres trwa z reguły przez 2 miesiące pobytu. Osoba ma ograniczone kontakty ze światem zewnętrznym, kontakt z bliskimi tylko listowny. Ma prawo (a nawet jest to dobrze widziane) zabierania głosu na zebraniach, ale jego głos nie liczy się w głosowaniach. Celem tego okresu jest integracja z grupą, w której ma przebywać minimum rok.

Kolejny etap to domownik, który trwa mniej więcej do dwunastego miesiąca. Przy końcu tego etapu osoba może stać się aspirantem, czyli aspirować do kolejnego etapu. Aspirować można od 9-10 miesiąca pobytu w Ośrodku. Monarowiec jest trzecim etapem, który następuje po 12-tym miesiącu leczenia. Osoba taka zaczyna wracać do życia w społeczeństwie pozamonarowskim; szuka pracy, ewentualnie mieszkania, jak ma takie możliwości.

Neofita jest etapem już po leczeniu. Zgodnie z przyjętą w Monarze zasadą, wyleczone osoby mogą przebywać w Ośrodku przez okres 12 miesięcy po zakończeniu leczenia.

Nadmienić trzeba, że zdecydowana większość opuszcza ośrodek po zakończeniu leczenia. W ośrodku jest mało miejsc hostelowych - tylko dla szczególnych przypadków, mogą z nich skorzystać: samotna matka z dzieckiem, osoba z ciężkimi deficytami funkcjonowania społecznego (np. długotrwałe uzależnienie), osoby z podwójną diagnozą (w uzasadnionych przypadkach) lub inne komplikacje losowe.

Neofici mieszkający w Ośrodku pracują na zewnątrz. Żyją już zgodnie ze swoim rytmem, ale zawsze mogą liczyć na pomoc kadry Ośrodka. Mieszkając w Ośrodku z leczącymi, należy przestrzegać panujących tam zasad, czyli np. nie ma mowy o znajdywaniu się pod wpływem alkoholu czy narkotyków.

Nad całością procesu leczenia i funkcjonowania Ośrodka czuwa wyspecjalizowana i doświadczona kadra psychologów, psychoterapeutów, lekarza. Ośrodkiem kieruje kierownik, który odpowiedzialny jest za całość. Na terenie ośrodka dopuszczalne jest stosowanie dwóch używek: tytoniu i kawy. Nie znaczy to, że każdy może z nich korzystać, kiedy tylko zechce.

Nie wolno natomiast słuchać hip-hopu i techno. Uznano, że ze względu na skojarzeniowy charakter narkomanii ta muzyka nie będzie dozwolona. Rodzaj muzyki kojarzonej z narkotykami zmienia się. Kiedyś była to muzyka zespołu Dżem.
Leczący się organizują co roku rocznicę, czyli weekendowy festyn o otwartym charakterze, na który może przyjść każdy o ile będzie przestrzegał zwyczajów panujących w ośrodku. Ponadto Ośrodek organizuje zajęcia z hipoterapii.

W ośrodku "działa" wspólny fundusz, który składa się z różnych składek. Przeznaczony jest na dofinansowanie np. biletów. O przeznaczeniu funduszu decydują wszyscy. Wszyscy, czyli najwyższa forma terapii, regulująca współżycie w grupie ośrodkowej. Forma ta nazywa się społecznością. Uczestniczyć w niej muszą wszyscy leczący się. Na czym polega ten ciekawy i sprawdzający się system napiszę w kolejnym artykule.

Zobacz też:




Zobacz na MM: Wywiady | Serwis motoryzacyjny | Photo Day - plenery fotograficzne |
Blogi | Zdrowie i uroda | Konkursy MM | MoDO
| Inwestycje | Recenzje | Rowery

113

Miejsce
w rankingu
bd

brak opisu

Autor ostatnio dodał:

Komentarze

emissss Gość
~emissss
Monar 2011-05-02 22.00

Każdy wie, że w Monarze nie ma szans na odwyk. To co się tam dzieje, to nieludzkie traktowanie. Artykuł stawia Monar w pięknym świetle, jednak prawda jest inna.

taggi Gość
~taggi
... 2011-11-06 21.02

A ja uważam, że artykuł jest bardzo dobry. Widać, że autor dobrze się orientuje w funkcjonowaniu MONARów. Te ośrodki dają szansę na życie w trzeźwości, ale korzystają z tych szans tylko Ci, którzy naprawdę chcą się leczyć. Nikt za nikogo życia nie przeżyje. Fakt, że dla osób "z zewnątrz" MONAR może sie wydawać dziwny, a osoby niezmotywowane do leczenia będą go postrzegały jako ściemę, czepialstwo itp. Jednak Ci, którzy chcą być trzeźwi i wytrzymają do końca leczenia, wychodzą z MONARU jako inni ludzie... i o to chodzi

beee Gość
~beee
:) 2012-01-30 22.11

Dokładnie jest tak jak pisze taggi. Jak ktoś przychodzi do ośrodka z własnej woli ma duże szanse na wyjście z nałogu. Jeżeli jednak jesteś tam tylko z powodu ucieczki przed więzieniem itp to rzeczywiście nie ma to sensu. A poza tym nie jeden człowiek chciałby być tak traktowany i mieć takie warunki na zewnątrz jakie pacjenci mają w ośrodku. "Nieludzkie traktowanie" ciekawe co masz na myśli ? to, że będąc w domu MONARU masz obowiązki z których musisz się rozliczyć, bo inaczej społeczność się z Tobą rozliczy ... (oczywiście słownie)

zelik Gość
~zelik
Zelik 2012-08-01 10.16

Monarowcy plyna najczesciej,i co ci koncza,same maja nieuczciwosci hehe

Dodaj swój komentarz: