-
lukaszm
-
Potrzeba więcej parkingów!
2009-12-09 16.04
Pierwsza kwestia to taka, że jakbym znalazł zdjęcie swojego pojazdu opublikowanego wraz z numerami rejestracyjnymi to na pewno sprawy bym tak nie pozostawił.
Taka sytuacja będzie trwała do momentu, kiedy nie zostanie zapewniona odpowiednia ilość miejsc do parkowania dla kierowców. W mieście samochodów z roku na rok przybywa, a parkingów wręcz przeciwnie, a w niektórych miejscach są one likwidowane. Jedna inwestycja dla miasta w postaci podziemnego parkingu na pl. Na Groblach sytuacji nie poprawi. Do tego jeszcze wykorzystując fakt, że polscy kierowcy to krowy dojne, próbowano okraść ich na kwotę siedmiuset złotych miesięcznie.
Z całym szacunkiem, ale Pana apel, aby odpowiednie służby pofatygowały się na os. Kurdwanów i zajęły się karaniem nieprawidłowo parkujących raczej pozostanie bez echa.
Pierwsza i najistotniejsza kwestia to taka, czy owe parkingi należą do zarządu dróg czy ich właścicielem jest spółdzielnia mieszkaniowa, wspólnota itp. W drugim przypadku jest to teren prywatny i policja czy straż miejska, nie ma obowiązku interweniować. Wyjątkiem są zdarzenia zagrażające bezpośrednio zdrowiu lub życiu. Uporządkowaniem kwestii parkowania powinien zająć się zarządca terenu i tylko i wyłącznie na jego wniosek i koszt może zostać, np. odholowany pojazd, który został porzucony.
Służby natomiast mogą się zająć dyscyplinowaniem kierowców i pieszych (na Nowosądeckiej, Witosa), o których Pan wspomniał w tekście. Coraz więcej z nich czuje się, jak święte krowy. Przechodzą przez jezdnie, gdzie chcą i jak chcą. Wystarczy przejechać się chociażby ulicą św. Filipa. Na niektórych wręcz zebra na jezdni działa, jak płachta na byka. Dochodząc do przejścia często można zaobserwować wtargnięcia, kiedy pojazd znajduje się niespełna kilka metrów od zebry. Na głupotę niestety najwięksi uczeni nie wynaleźli jeszcze lekarstwa. I pozostaje pytanie, na co liczą? Że samochód zatrzyma się w miejscu?
Pozdrawiam
-
Adam
-
Straż Miejska nie będzie karać kierowców,
2009-12-09 18.41
gdyż jest zbyt zajęta!
Pracując przez kilka dni na oś.Kurdwanów,zauważyłem że reagują momentalnie.Wystarczy że ktoś zadzwoni i powie że dokonuje się nielegalnej wycinki drzew,zjawiają się natychmiast.Jednak to wszystko co robią,raczący się alkoholem osobnicy,przebywający w zasięgu Ich wzroku,pozostają bezkarni.
-
albalonga
-
a kto daje zgody na budowe
2009-12-09 21.50
A kto daje zgody na budowe bloków bez miejsc parkingowych ? A potem dziki zachód w rejonie nowych bloków.
Koło mnie jeszcze ostatnio 2 duże auta DHL zrobiły sobie "noclegownię" - bazy nie mają ? Sporo miejsca zajmują :( i blokują dojście do "dzwonków".
-
Myszkosia
-
:)
2009-12-10 00.28
,,, już nie powiem o kobitkach z wózkami, niemal że co dziennie jestem na spacerze z moją małą podopieczną i nie raz miałam ochotę w takich sytuacjach lusterko urwać,,, bo albo po krzakach albo ulica - z małym dzieckiem :/ porażka
-
obserwator51
-
Czyżbym coś przeoczył?
2009-12-10 07.07
Dziękuję za komentarz. W nawiązaniu do mojego artykułu o parkowaniu pojazdów, chciałem zapytać o pierwsze zdanie komentarza. Co Pan Łukasz miał na myśli pisząc, "że jakby znalazł zdjęcie swojego auta z numerami rejestracyjnymi, to by tej sprawy tak nie pozostawił"? Rejestracje samochodów źle parkujących mają zamazane rejestracje. O co więc chodzi z tymi numerami? Wydaje mi się, że wszystko jest w porządku, jeśli chodzi o stronę prawną artykułu. Uważam, że ująłem surową opinią obie strony, tak kierowców, jak i pieszych.
Myślę, że wszyscy wyciągną z tego swoje wnioski i każdy napisze coś od siebie. Po to właśnie jest to forum o Krakowie, by sygnalizować nieprawidłowości. Myślę również, że artykuł nie jest tendencyjny, odnoszący się jedynie do samych właścicieli pojazdów, ale również odnosi się do łamiących przepisy pieszych. Wyraża Pan ubolewanie nad brakiem miejsc parkingowych, ale jak jest każdy widzi i wie. Nie znaczy to, że gdy przybędzie samochodów w mieście trzykrotnie, to można ludziom wjechać na głowę, lub łamać z tego tytułu przepisy ruchu drogowego. Po opuszczeniu pojazdu, każdy kierujący staje się takim samym pieszym, jak inni. W chwili prowadzenia pojazdu, kierowca widzi pieszego i krzyczy, "jak leziesz baranie", ale gdy tylko opuści swoje ciepłe miejsce za kierownicą i staje się pieszym wrzeszczy, "jak jedziesz kretynie, ślepy jesteś"?!
Czy gdybym ja chodził wzdłuż, po pasie drogowym jezdni, wyrażałby Pan swoje zadowolenie??? Podejrzewam, że złorzecząc, używałby Pan nadmiernie sygnału dźwiękowego, nie zdejmując nogi z pedału gazu i nie zastanawiając się nawet, jaki jest powód, że idę środkiem jezdni. Kierowcy mają swoje prawo, a piesi swoje i dobrze by było, gdyby było ono przestrzegane. W przypadku łamania przepisów przez obie strony, powinno się wyciągać z tego surowe konsekwencje. Drogi i chodniki, to nie średniowieczny folwark i porządek musi być, wtedy wszyscy będą zadowoleni.
Pozdrawiam serdecznie
-
phi
-
auta na chodniku
2009-12-10 09.49
Pozwole się nie zgodzić na opinie o potrzebie wybudownia większej ilości parkingów. Nie jestem pewien że całe miasto się rozrasta a tylko parkingi nie są budowane- oczywiście pewności tej mieć nie będę dopóki nie zamieszkam poza Kazimierzem- wydaje mi się że miasto się nie rozwija tylko budowane są kolejne bloki. Wspomniany parking przy placu na Groblach oraz inne które mam nadzieje powstaną w najbliższej przyszłości mają za zadanie wyłacznie rozładownia ruchu samodowego w centrum miasta. Centrum spełnia bowiem poza turystyczną, funkcję administracyjną czy edukacyjną co powoduje większe natężenie ruchu. Nie chodzi więc o zbudowanie miejsca do parkowania tylko o zapewnienie możliwości pozostawienia swojego samochodu, przy czym usługa ta powinna być jak najdroższa żeby ograniczyć ruch samochodów prywatnych.
Odnoszę wrażenie, że miasto nie podejmując żadnych działań w kwestii budowy parkingów również w odległych dzielnicach- poza planowanymi mającymi służyć za miejsce przesiadkowe, skąd dalej poruszać się będziemy komunikacją publiczną- przy jednoczesnym zapewnieniu dobrze rozbudowanej i bezpiecznej komunikacji miejskiej, odstraszy kolejne osoby przed kupnem samochodu. Główne arterie komunikacyjne miasta już się nie poszerzą żeby zwiększać przelotowość mniejszych ulic konieczne byłoby wyburzanie całych bloków/kamienic. Jestem świadomy, że posiadanie własnego środka lokomocji jest ogromnie wygodne ale obawiam się że więcej to miasto nie jest w stanie przyjąć. Rozwiązniem mogą okazać się wyłącznie wysokie ceny wjazdu do centrum, które spowodują iż posiadanie auta po prostu nie będzie się opłacało- przynajmniej jakieś części osób.
Odnośnie efektu końcowego, czyli aut zagradzających chodniki i przejścia dla pieszych, nie wydaje mi się żeby kierowcy nie byli świadomi że utrudniają poruszanie się innym. Rozumiem że ciężko jest znaleźć miejsce do parkowania, jednak zmuszając innych do chodzenia po ścianach- jak to ma często miejsce w mojej dzielnicy, kierowca musi się liczyć z uszkodzeniem własnego pojazdu, tak jak zmusza innych do niszczenia ubrań, urywanie siat na zakupy czy obchodzenia jego auta jezdnią.
Pozdrawiam
-
obserwator51
-
Phi
2009-12-10 11.12
Bardzo dobry artykuł. Zgadzam się z Tobą w 100%. W Hiszpanii, a mianowicie w Madrycie, infrastruktura jest lepiej rozwinięta niż u nas. Tam każda dzielnica przed centrum, posiada piętrowe parkingi przy dworcach metra i pociągu, gdzie ludzie zostawiają swoje pojazdy, a do miasta jadą pociągiem, lub metrem. Powracając z centrum, jadą pociągiem na dworzec swojej dzielnicy, siadają w samochód i jadą dopiero do domu. Madryt, choć duże miasto, wcale nie było tak zakorkowane jak Kraków.
Tylko wysokie ceny za wjazd do centrum, są w stanie odkorkować miasto. Samochodów przybywa, a wygodniccy wciąż się wożą w pojedynkę. Ilu jest takich, którzy bez celu przemierzają centrum tylko dlatego, że im się nie chce jechać tramwajem. Z roku na rok sytuacja staje się coraz gorsza. Wystarczy wyjść na miasto, by się o tym przekonać. Ustalone strefy też nic nie dały, gdyż widzę w mieście mnóstwo pojazdów bez identyfikatorów z wyznaczonym terenem, po którym wolno mu jeździć. Na samej Dunajewskiego, 90% samochodów, to takie, których tam nie powinno być.
-
AnnaKraków
-
Auta
2009-12-10 16.00
Ja myślę, że nie potrzeba więcej parkingów ani nowych ulic, nie możemy zachęcać ludzi do jeżdżenia samochodami i do kupowania nowych aut, bo będzie ich jeszcze więcej, tak samo jak korków i spalin. Zobaczcie jak wygląda nasze miasto? Same samochody.
Potrzeba więcej bezpiecznych ścieżek rowerowych i specjalnych pasów jezdni tylko dla MPK, aby jazda rowerem lub autobusem była szybsza niż autem.
Wtedy więcej osób będzie jeździło MPK, więc MPK będą jeździły częściej. I wtedy jeszcze wygodniej będzie MPK.
Ps. I nie mówcie, że rowerem nie da się jeździć zimą. Da się, jest grudzień, a ja nadal jeżdżę.
-
lukaszm
-
...
2009-12-10 17.28
Drogi Autorze niniejszego artykułu swoim stwierdzeniem: "Pierwsza kwestia to taka, że jakbym znalazł zdjęcie swojego pojazdu opublikowanego wraz z numerami rejestracyjnymi to na pewno sprawy bym tak nie pozostawił."- miałem na myśli miniaturkę pierwszego zdjęcia z opisem: "Co mówi ten znak?" Po powiększeniu można bez problemu odczytać nr rejestracyjny czerwonego Volkswagena Passata.
Odnosząc się do niektórych komentarzy w pierwszej kolejności należałoby stwierdzić, że kierowcy będą psioczyć na pieszych i vice wersa.
Jakby Pan chodził po pasie jezdni to w pierwszej kolejności zmniejszyłbym prędkość i sprawdził czy jest Pan trzeźwy i w pełni zrównoważony- proszę nie odebrać tego, jak przytyk do Pańskiej osoby, podaję tylko przykład zachowania w takiej sytuacji.
"W przypadku łamania przepisów przez obie strony, powinno się wyciągać z tego surowe konsekwencje."- owszem, ale nie sądzi Pan, że w większości przypadków są karani tylko kierowcy? Czy była przeprowadzona jakakolwiek akcja w mieście na rzecz bezpieczeństwa pieszych? Czy patrole kontrolowały poruszających się pieszych po ulicach naszego miasta, czy zostają oni karani za przechodzenie przez jezdnie w miejscach do tego nie przeznaczonych lub na czerwonym świetle? Przykładów lekceważenia przez pieszych elementarnych zasad ruchu drogowego nie trzeba daleko szukać. W Krakowie w ostatnim czasie miało miejsce kilka śmiertelnych wypadków, m. in. na ul. Mogilskiej piesza pokonująca przejście na czerwonym świetle została potrącona przez TIR-a-poniosła śmierć na miejscu, na ul. Lubicz kobieta przechodząc za kładką przez łańcuchy została potrącona przez tramwaj.
"Nie chodzi więc o zbudowanie miejsca do parkowania tylko o zapewnienie możliwości pozostawienia swojego samochodu, przy czym usługa ta powinna być jak najdroższa żeby ograniczyć ruch samochodów prywatnych."- bzdura. Należy zadać sobie pytanie: Dla kogo jest miasto, dla turystów czy mieszkańców? Dla biednych czy bogatych?
Na razie w Polsce nie mamy, tak, jak w Hiszpanii, ani nie mamy drugiej Irlandii.
Aby tak było, jak w Hiszpanii, potrzeba przede wszystkim sprawnie działającej komunikacji. Po za tym, jakbym chciał podróżować komunikacją miejską to nie kupowałbym samochodu, w którym mam własną przestrzeń, nie ograniczaną przez osoby dłubiące w nosie i przez osobników, dla których deficytowym towarem jest kostka mydła.
"Ustalone strefy też nic nie dały, gdyż widzę w mieście mnóstwo pojazdów bez identyfikatorów z wyznaczonym terenem, po którym wolno mu jeździć. Na samej Dunajewskiego, 90% samochodów, to takie, których tam nie powinno być."- myślę, że jest to nieudolność tych, którzy prawo powinni egzekwować.
"Ja myślę, że nie potrzeba więcej parkingów ani nowych ulic, nie możemy zachęcać ludzi do jeżdżenia samochodami i do kupowania nowych aut, bo będzie ich jeszcze więcej, tak samo jak korków i spalin. Zobaczcie jak wygląda nasze miasto? Same samochody." – żenada i zapewne słowa te wypowiada osoba, która z prowadzeniem samochodu ma niewiele wspólnego. Co Pani proponuje? Może pozamykajmy salony, komisy, fabryki samochodowe, bo to samo zło, zlikwidujmy miejsca pracy. Wszyscy będą jeździć komunikacją miejską, albo na rowerach niezależnie od pory roku i będą happy- heh. Brak słów.
Pozdrawiam
-
AnnaKraków
-
Do łukaszm
2009-12-11 08.13
Gdzie ja napisałam, że auto to zło i że wszyscy mają zrezygnować z aut? Proszę czytać uważnie.
Proszę też nie pisać demagogi o zamknięciu fabryk, bo tak samo powinniśmy zachęcać ludzi do palenia papierosów żeby biedne firmy tytoniowe nie zbankrutowały i ludzie pracy nie potracili.
Skoro Pan kpi z idei zrównoważonego transportu, proszę napisać jak wyobraża Pan sobie milionowe miasto, po odjęciu dzieci i dodaniu turystów, milion aut na ulicach.
I zanim Pan napisze ciętą ripostę w stylu "żenada", proszę policzyć ile godzin miesięcznie spędza Pan w korkach lub szukając parkingu, no chyba, że to Pan ma niewiele z jazdą pojazdami.
-
obserwator51
-
Odpowiedź z cytatem
2009-12-11 09.26
"Po powiększeniu można bez problemu odczytać nr rejestracyjny czerwonego Volkswagena Passata".
I co z tego, że można odczytać numer Passata? Samochód stoi prawidłowo, jak nakazuje znak informacyjny, a nikt przecież na czole nie ma wytatuowanego numeru auta, by go po tym rozpoznać. By dowiedzieć się kto jest właścicielem samochodu, (ale w jakim celu?), trzeba mieć dostęp do danych osobowych. Nikt tego właściciela nie będzie ścigał z tytułu prawidłowego parkowania.
"Jakby Pan chodził po pasie jezdni to w pierwszej kolejności zmniejszyłbym prędkość i sprawdził czy jest Pan trzeźwy i w pełni zrównoważony"
Nie odbieram tego jako przytyk do mojej osoby, ale z tym zwolnieniem jazdy, to bym się nie zgodził. Właściciele aut, nie mają zwyczaju zwalniać w przypadku zagrożenia, tylko cisną na klakson ile sił w nadziei, że pieszy uleci w powietrze. Efekt hamowania jest ostatnią rzeczą, jaką robi kierowca. Już kiedyś napisałem, że powinno się zsynchronizować klakson z pedałem hamulca, bo to mogłoby niejednemu uratować życie.
"W przypadku łamania przepisów przez obie strony, powinno się wyciągać z tego surowe konsekwencje."- owszem, ale nie sądzi Pan, że w większości przypadków są karani tylko kierowcy?"
I tu się zgodzę, że piesi traktowani są łagodniej, a tak być nie powinno. Jest tak dlatego, że służby odpowiedzialne za porządek, też są zmotoryzowane i zbyt leniwe by chodzić pieszo. Łatwiej jest złapać kierowcę przez radiowóz niż biegnąc za samochodem. Po za tym mobilność w tym przypadku, działa na minus zmotoryzowanych.
"Czy była przeprowadzona jakakolwiek akcja w mieście na rzecz bezpieczeństwa pieszych? Czy patrole kontrolowały poruszających się pieszych po ulicach naszego miasta, czy zostają oni karani za przechodzenie przez jezdnie w miejscach do tego nie przeznaczonych lub na czerwonym świetle? Przykładów lekceważenia przez pieszych elementarnych zasad ruchu drogowego nie trzeba daleko szukać. W Krakowie w ostatnim czasie miało miejsce kilka śmiertelnych wypadków, m. in. na ul. Mogilskiej piesza pokonująca przejście na czerwonym świetle została potrącona przez TIR-a-poniosła śmierć na miejscu, na ul. Lubicz kobieta przechodząc za kładką przez łańcuchy została potrącona przez tramwaj".
I tu ponownie się zgodzę. Mało jest kontroli ruchu pieszego i to powinno być zmienione, przez zwiększenie służb mundurowych w miejscach krytycznych.
"Nie chodzi więc o zbudowanie miejsca do parkowania tylko o zapewnienie możliwości pozostawienia swojego samochodu, przy czym usługa ta powinna być jak najdroższa żeby ograniczyć ruch samochodów prywatnych.- bzdura. Należy zadać sobie pytanie: Dla kogo jest miasto, dla turystów czy mieszkańców? Dla biednych czy bogatych?"
Miasto jest dla ludzi z trasami ulic dla zaopatrzenia, a nie wożenia się bez potrzeby. Samochód, to wynalazek dla zapewnienia rekreacji, wyjazdów na weekend, wczasy oraz w celu dostarczania towarów do sklepów. To komunikacja miejska służy do tego, by z niej korzystać w mieście. Znam wielu takich, którzy po papierosy do kiosku jeżdżą samochodem, bo tak zostali zdominowani przez własny środek transportu, że bez niego nigdzie się ruszyć nie potrafią.
"Na razie w Polsce nie mamy, tak, jak w Hiszpanii, ani nie mamy drugiej Irlandii. Aby tak było, jak w Hiszpanii, potrzeba przede wszystkim sprawnie działającej komunikacji."
Komunikacja jest, tylko ludzie uzależnili się od swoich samochodów.
"Po za tym, jakbym chciał podróżować komunikacją miejską to nie kupowałbym samochodu, w którym mam własną przestrzeń, nie ograniczaną przez osoby dłubiące w nosie i przez osobników, dla których deficytowym towarem jest kostka mydła."
Bez urazy, ale to mi wychodzi na, solipsyzm i egotyzm. Oczywiście, że lepiej samemu dłubać w nosie, stojąc godzinami w kilometrowym korku i jeździć samochodem po kostkę mydła, dusząc się spalinami sąsiada. Co to za przyjemność, cisnąć się w gąszcz samochodów, które w ślimaczym tempie suną do przodu? Samochód, jak Pan sam wskazał, służy do jeżdżenia i wożenia własnej osoby, ale Pan nie jedzie, tylko stoi w korkach i to Pan nazywa jeżdżeniem? Ja tam wolę publiczną przestrzeń i dłubiących w nosie w tramwaju, bo ich widzę jedynie przez moment. Później wysiadam i jestem wolny. Nie martwię się, że gdybym jechał samochodem, to jeszcze bym tkwił gdzieś w centrum miasta.
"Ustalone strefy też nic nie dały, gdyż widzę w mieście mnóstwo pojazdów bez identyfikatorów z wyznaczonym terenem, po którym wolno mu jeździć. Na samej Dunajewskiego, 90% samochodów, to takie, których tam nie powinno być. - myślę, że jest to nieudolność tych, którzy prawo powinni egzekwować."
I tu się zgodzę, straż miejska ściga właścicieli psów bez kagańca, lub wmurowała się w stałe punkty miasta, gdzie utarg jest największy.
Ja z kolei myślę, że władze miasta powinny czerpać pomysły z już sprawdzonych scenariuszy innych miast, gdzie rozsądnie zostało to rozwiązane, a nie wymyślać od nowa, jak rozwiązać ten problem. Zamiast trwonić pieniądze na zbytki i rzeczy niepotrzebne, należałoby zainwestować w infrastrukturę miasta z poważnym ograniczeniem ruchu w obrębie centrum. Hiszpanie już dawno to zrozumieli, Niemcy wprowadzają teraz, a u nas nawet się o tym nie myśli. Do centrum Berlina, będzie można wjechać jedynie za słoną opłatą i siłą rzeczy ludzie będą się ograniczać do komunikacji miejskiej. Oni to już zrozumieli, a my zrozumiemy wtedy, gdy ruch w mieście całkowicie ustanie.
Pozdrawiam
-
Adam
-
Ja to mam dobrze,
2009-12-11 12.44
jeżdżę sobie autkiem po rynku,bulwarami wiślanymi.
Jeżdżę po chodnikach np.Nowohucką by przebrnąć przez korki!
Zazdrościcie?
-
obserwator51
-
Adam
2009-12-11 13.30
Ja Ci zazdroszczę, ale nie mam samochodu, a gdyby mnie było na niego stać, to bym go nie kupił. Wszędzie można dojechać bez własnego środka transportu i na jedno wychodzi, a może dużo taniej. Gdy się jeździ obecnie po mieście, to zazwyczaj od stacji benzynowej do stacji. Dziś zrobić sto kilometrów po mieście nie jest sztuką i wciąż trzeba się trzymać za portfel. Minimum 50 złotych dziennie, gdy ktoś dużo jeździ.
Nie będę przesadzał, ale nawet 50 złotych co drugi dzień, daje 750 złotych miesięcznie. Trzeba w to wliczyć amortyzację wozu, bo przecież wiemy, jakie mamy drogi. A ja, nie będąc na rencie, mogę dziś kupić bilet na wszystkie linie za 90 złotych na miesiąc. To siedmiokrotnie mniej i o wiele szybciej niż swoim samochodem. Za miasto, proszę bardzo. Busik za 5 złotych, pociąg, autobus, a w komunikacji zbiorowej płacę mniej za bilet.
Do Zakopanego z Krakowa busikiem 17 złotych i o nic się martwić nie muszę. Mogę sobie nawet wypić piwko i jechać bez stresu. W obie strony to 200 km. Jeżeli samochód spala 8 litrów na 100 km, to rachunek jest prosty. 40 złotych jak nic w jedną stronę. Nawet przy spalaniu 6 litrów, to kwota za paliwo przekracza kwotę biletu. Po co mi więc samochód, żeby spać z głową za oknem i wciąż sprawdzać, czy jeszcze stoi?
Ludzie bez samochodów też żyją i mają się całkiem dobrze. Posiadacze, niestety już są uzależnieni.
-
Adam
-
Obserwatorze,
2009-12-11 19.14
ja jeżdżę służbowym i uprzywilejowanym.Swoje ,prywatne autko używam wyłącznie z konieczności i gnije pod blokiem.Do pracy naginam komunikacją miejską i jak na razie nie narzekam .
-
lukaszm
-
---------------
2009-12-12 00.49
Pani Hanko, a ja proponuję czytać między wierszami i ze zrozumieniem.
Co do reszty pozwoli Pani, że się nie ustosunkuje, bo nie widzę w tym najmniejszego sensu. Powiem tylko, tyle, że chyba Pani ma niewiele wspólnego z samochodem, bo jazda nim to nie tylko poruszanie się w miejskich arteriach i korkach. Życzę zdrowia i miłego pedałowania.
Drogi Autorze, bądź konsekwentny skoro maskuje Pan tablice to na wszystkich zdjęciach, ale zresztą decyzja należy do Pana. Wspomniałem, o tym bowiem była pewna problematyczna sytuacja z kierowcą, który powiedzmy miał grubszy portfel, narobił szumu i kolokwialnie pisząc beknął wydawca.
"(…)z tym zwolnieniem jazdy, to bym się nie zgodził. Właściciele aut, nie mają zwyczaju zwalniać w przypadku zagrożenia, tylko cisną na klakson ile sił w nadziei, że pieszy uleci w powietrze." – mierzy Pan wszystkich kierowców swoją miarą i proszę mi wierzyć, że nie każdy kierowca to cham. Na szczęście są jeszcze kierowcy, którzy mają odrobinę pohamowania i przyzwoitości.
"Miasto jest dla ludzi z trasami ulic dla zaopatrzenia, a nie wożenia się bez potrzeby." – a na jakiej podstawie, takie konkluzje, że zmotoryzowani w centrum miasta wożą się bez potrzeby?
Komunikacja miejska dawniej była, dla tych, którzy nie posiadali własnych czterech kółek. Obecnie próbuje się do niej usilnie przekonywać. Podobnym chwytem-przynajmniej ja odnoszę, takie wrażenie jest bezsensowne płacenie Krakowską Kartą Miejską za parkowanie w strefach płatnego parkowania. I kuriozalna wręcz sytuacja wykupienia biletu miesięcznego, aby móc z niej korzystać. Po co mi bilet miesięczny skoro nie korzystam z komunikacji? A może, któryś z urzędników wyszedł z założenia, że skoro ma bilet miesięczny to przesiądzie się na publiczny transport? Tylko nie przewidział, chyba jednego, że polowanie na jelenia może być chybione.
Egotyzmem kierują się niektórzy pasażerowie publicznego transportu. I proszę mi wierzyć, że nie należę do osób, które potrzebują być w centrum uwagi i adoracji.
"(…)Samochód, jak Pan sam wskazał, służy do jeżdżenia i wożenia własnej osoby, ale Pan nie jedzie, tylko stoi w korkach i to Pan nazywa jeżdżeniem?(…)" – jak wspomniałem powyżej - jazda nim to nie tylko poruszanie się w miejskich arteriach i korkach.
Pozdrawiam
-
Wojtek z Krakowa
-
To dwie sprawy...
2009-12-27 11.08
To co jest opisane w artykule to dwie zupełnie różne sprawy. Powinniśmy je rozpatrywać różnie mimo tego że są z sobą powiązane.
Pierwszą sprawą jest brak miejsc parkingowych. Wiele osiedli jest zbudowane w latach dawniejszych, gdy samochód nie był dobrem tak powszednim. Powodowało to to że liczba miejsc parkingowych jest w proporcji 1 do 10. Czyli jedno miejsce na 10 lokali użytkowych... co dziś jest proporcją śmieszną. Znam przypadki takie, gdy spółdzielnie, na prośby lokatorów, próbowały powiększyć parking lub zbudować kolejny... lecz miejscowi "ekolodzy" (najczęściej jakaś niezmotoryzowana babcia) oprotestowali to jako okrajanie trawników i niszczenie zieleni. No cóż, przy całym szacunku dla tego typu działań, ja wolę gdy parking jest większy niż gdy na alejkach przeznaczonych dla pieszych jest "dziki parking".
Wiem, że miasto mało robi dla zmotoryzowanych, a nawet czasami mam wrażenie, ze tak jakby trochę na złość, lecz to nie jest powodem by łamać prawo drogowe...
I to już ta druga strona medalu...
Ja mieszkam w śródmieściu i to tym w obrębie Plant (posiadam odpowiedni identyfikator). I naprawdę szlag mnie trafia gdy muszę zrobić 10 kółek po okolicznych uliczkach by znaleźć miejsce do zaparkowania wśród samochodów, które nie powinny się tu w ogóle znajdować. Ale nigdy z tego powodu nie wpadłem na pomysł by np. zaparkować na chodniku lub, co się coraz częściej niektórym zdarza, na Plantach.
To właśnie jest kluczową sprawą że posiadanie auta nie zwalnia od myślenia i popełniania wykroczeń drogowych dlatego że parkingów brak. Bo jak ktoś chce to miejsce znajdzie... tylko trzeba chcieć.
-
obserwator51
-
Popieram kolegę Wojtka
2009-12-27 14.05
Jest dokładnie tak, jak to opisałeś. Mnie też szlag trafia, gdy widzę w centrum samochody, które w ogóle nie powinny się tam znajdować, choć nie mam samochodu. Współczuję mieszkańcom, którzy je posiadają, a nie mają się gdzie wcisnąć, bo nowobogaccy uważają, że jak mają samochód, to mogą nim wjechać wszędzie. Kontrola w centrum powinna być ściślejsza, by nie dochodziło do takich przypadków. Niestety straż miejska stoi tam, gdzie ma największy utarg, bo to kasa większa i punkty za efektywność w pracy. Może ktoś, to kiedyś zmieni?
-
Kacper
-
UWOLNIĆ CHODNIKI
2010-01-30 17.20
Wszystkich zainteresowanych tematem chodników i zastawiających je samochodów zapraszam do grupy na Facebooku: http://www.facebook.com/home.php?#/group.php?gid=275580003279&ref=ts
Pierwsza kwestia to taka, że jakbym znalazł zdjęcie swojego pojazdu opublikowanego wraz z numerami rejestracyjnymi to na pewno sprawy bym tak nie pozostawił.
Taka sytuacja będzie trwała do momentu, kiedy nie zostanie zapewniona odpowiednia ilość miejsc do parkowania dla kierowców. W mieście samochodów z roku na rok przybywa, a parkingów wręcz przeciwnie, a w niektórych miejscach są one likwidowane. Jedna inwestycja dla miasta w postaci podziemnego parkingu na pl. Na Groblach sytuacji nie poprawi. Do tego jeszcze wykorzystując fakt, że polscy kierowcy to krowy dojne, próbowano okraść ich na kwotę siedmiuset złotych miesięcznie.
Z całym szacunkiem, ale Pana apel, aby odpowiednie służby pofatygowały się na os. Kurdwanów i zajęły się karaniem nieprawidłowo parkujących raczej pozostanie bez echa.
Pierwsza i najistotniejsza kwestia to taka, czy owe parkingi należą do zarządu dróg czy ich właścicielem jest spółdzielnia mieszkaniowa, wspólnota itp. W drugim przypadku jest to teren prywatny i policja czy straż miejska, nie ma obowiązku interweniować. Wyjątkiem są zdarzenia zagrażające bezpośrednio zdrowiu lub życiu. Uporządkowaniem kwestii parkowania powinien zająć się zarządca terenu i tylko i wyłącznie na jego wniosek i koszt może zostać, np. odholowany pojazd, który został porzucony.
Służby natomiast mogą się zająć dyscyplinowaniem kierowców i pieszych (na Nowosądeckiej, Witosa), o których Pan wspomniał w tekście. Coraz więcej z nich czuje się, jak święte krowy. Przechodzą przez jezdnie, gdzie chcą i jak chcą. Wystarczy przejechać się chociażby ulicą św. Filipa. Na niektórych wręcz zebra na jezdni działa, jak płachta na byka. Dochodząc do przejścia często można zaobserwować wtargnięcia, kiedy pojazd znajduje się niespełna kilka metrów od zebry. Na głupotę niestety najwięksi uczeni nie wynaleźli jeszcze lekarstwa. I pozostaje pytanie, na co liczą? Że samochód zatrzyma się w miejscu?
Pozdrawiam
gdyż jest zbyt zajęta!
Pracując przez kilka dni na oś.Kurdwanów,zauważyłem że reagują momentalnie.Wystarczy że ktoś zadzwoni i powie że dokonuje się nielegalnej wycinki drzew,zjawiają się natychmiast.Jednak to wszystko co robią,raczący się alkoholem osobnicy,przebywający w zasięgu Ich wzroku,pozostają bezkarni.
A kto daje zgody na budowe bloków bez miejsc parkingowych ? A potem dziki zachód w rejonie nowych bloków.
Koło mnie jeszcze ostatnio 2 duże auta DHL zrobiły sobie "noclegownię" - bazy nie mają ? Sporo miejsca zajmują :( i blokują dojście do "dzwonków".
,,, już nie powiem o kobitkach z wózkami, niemal że co dziennie jestem na spacerze z moją małą podopieczną i nie raz miałam ochotę w takich sytuacjach lusterko urwać,,, bo albo po krzakach albo ulica - z małym dzieckiem :/ porażka
Dziękuję za komentarz. W nawiązaniu do mojego artykułu o parkowaniu pojazdów, chciałem zapytać o pierwsze zdanie komentarza. Co Pan Łukasz miał na myśli pisząc, "że jakby znalazł zdjęcie swojego auta z numerami rejestracyjnymi, to by tej sprawy tak nie pozostawił"? Rejestracje samochodów źle parkujących mają zamazane rejestracje. O co więc chodzi z tymi numerami? Wydaje mi się, że wszystko jest w porządku, jeśli chodzi o stronę prawną artykułu. Uważam, że ująłem surową opinią obie strony, tak kierowców, jak i pieszych.
Myślę, że wszyscy wyciągną z tego swoje wnioski i każdy napisze coś od siebie. Po to właśnie jest to forum o Krakowie, by sygnalizować nieprawidłowości. Myślę również, że artykuł nie jest tendencyjny, odnoszący się jedynie do samych właścicieli pojazdów, ale również odnosi się do łamiących przepisy pieszych. Wyraża Pan ubolewanie nad brakiem miejsc parkingowych, ale jak jest każdy widzi i wie. Nie znaczy to, że gdy przybędzie samochodów w mieście trzykrotnie, to można ludziom wjechać na głowę, lub łamać z tego tytułu przepisy ruchu drogowego. Po opuszczeniu pojazdu, każdy kierujący staje się takim samym pieszym, jak inni. W chwili prowadzenia pojazdu, kierowca widzi pieszego i krzyczy, "jak leziesz baranie", ale gdy tylko opuści swoje ciepłe miejsce za kierownicą i staje się pieszym wrzeszczy, "jak jedziesz kretynie, ślepy jesteś"?!
Czy gdybym ja chodził wzdłuż, po pasie drogowym jezdni, wyrażałby Pan swoje zadowolenie??? Podejrzewam, że złorzecząc, używałby Pan nadmiernie sygnału dźwiękowego, nie zdejmując nogi z pedału gazu i nie zastanawiając się nawet, jaki jest powód, że idę środkiem jezdni. Kierowcy mają swoje prawo, a piesi swoje i dobrze by było, gdyby było ono przestrzegane. W przypadku łamania przepisów przez obie strony, powinno się wyciągać z tego surowe konsekwencje. Drogi i chodniki, to nie średniowieczny folwark i porządek musi być, wtedy wszyscy będą zadowoleni.
Pozdrawiam serdecznie
Pozwole się nie zgodzić na opinie o potrzebie wybudownia większej ilości parkingów. Nie jestem pewien że całe miasto się rozrasta a tylko parkingi nie są budowane- oczywiście pewności tej mieć nie będę dopóki nie zamieszkam poza Kazimierzem- wydaje mi się że miasto się nie rozwija tylko budowane są kolejne bloki. Wspomniany parking przy placu na Groblach oraz inne które mam nadzieje powstaną w najbliższej przyszłości mają za zadanie wyłacznie rozładownia ruchu samodowego w centrum miasta. Centrum spełnia bowiem poza turystyczną, funkcję administracyjną czy edukacyjną co powoduje większe natężenie ruchu. Nie chodzi więc o zbudowanie miejsca do parkowania tylko o zapewnienie możliwości pozostawienia swojego samochodu, przy czym usługa ta powinna być jak najdroższa żeby ograniczyć ruch samochodów prywatnych.
Odnoszę wrażenie, że miasto nie podejmując żadnych działań w kwestii budowy parkingów również w odległych dzielnicach- poza planowanymi mającymi służyć za miejsce przesiadkowe, skąd dalej poruszać się będziemy komunikacją publiczną- przy jednoczesnym zapewnieniu dobrze rozbudowanej i bezpiecznej komunikacji miejskiej, odstraszy kolejne osoby przed kupnem samochodu. Główne arterie komunikacyjne miasta już się nie poszerzą żeby zwiększać przelotowość mniejszych ulic konieczne byłoby wyburzanie całych bloków/kamienic. Jestem świadomy, że posiadanie własnego środka lokomocji jest ogromnie wygodne ale obawiam się że więcej to miasto nie jest w stanie przyjąć. Rozwiązniem mogą okazać się wyłącznie wysokie ceny wjazdu do centrum, które spowodują iż posiadanie auta po prostu nie będzie się opłacało- przynajmniej jakieś części osób.
Odnośnie efektu końcowego, czyli aut zagradzających chodniki i przejścia dla pieszych, nie wydaje mi się żeby kierowcy nie byli świadomi że utrudniają poruszanie się innym. Rozumiem że ciężko jest znaleźć miejsce do parkowania, jednak zmuszając innych do chodzenia po ścianach- jak to ma często miejsce w mojej dzielnicy, kierowca musi się liczyć z uszkodzeniem własnego pojazdu, tak jak zmusza innych do niszczenia ubrań, urywanie siat na zakupy czy obchodzenia jego auta jezdnią.
Pozdrawiam
Bardzo dobry artykuł. Zgadzam się z Tobą w 100%. W Hiszpanii, a mianowicie w Madrycie, infrastruktura jest lepiej rozwinięta niż u nas. Tam każda dzielnica przed centrum, posiada piętrowe parkingi przy dworcach metra i pociągu, gdzie ludzie zostawiają swoje pojazdy, a do miasta jadą pociągiem, lub metrem. Powracając z centrum, jadą pociągiem na dworzec swojej dzielnicy, siadają w samochód i jadą dopiero do domu. Madryt, choć duże miasto, wcale nie było tak zakorkowane jak Kraków.
Tylko wysokie ceny za wjazd do centrum, są w stanie odkorkować miasto. Samochodów przybywa, a wygodniccy wciąż się wożą w pojedynkę. Ilu jest takich, którzy bez celu przemierzają centrum tylko dlatego, że im się nie chce jechać tramwajem. Z roku na rok sytuacja staje się coraz gorsza. Wystarczy wyjść na miasto, by się o tym przekonać. Ustalone strefy też nic nie dały, gdyż widzę w mieście mnóstwo pojazdów bez identyfikatorów z wyznaczonym terenem, po którym wolno mu jeździć. Na samej Dunajewskiego, 90% samochodów, to takie, których tam nie powinno być.
Ja myślę, że nie potrzeba więcej parkingów ani nowych ulic, nie możemy zachęcać ludzi do jeżdżenia samochodami i do kupowania nowych aut, bo będzie ich jeszcze więcej, tak samo jak korków i spalin. Zobaczcie jak wygląda nasze miasto? Same samochody.
Potrzeba więcej bezpiecznych ścieżek rowerowych i specjalnych pasów jezdni tylko dla MPK, aby jazda rowerem lub autobusem była szybsza niż autem.
Wtedy więcej osób będzie jeździło MPK, więc MPK będą jeździły częściej. I wtedy jeszcze wygodniej będzie MPK.
Ps. I nie mówcie, że rowerem nie da się jeździć zimą. Da się, jest grudzień, a ja nadal jeżdżę.
Drogi Autorze niniejszego artykułu swoim stwierdzeniem: "Pierwsza kwestia to taka, że jakbym znalazł zdjęcie swojego pojazdu opublikowanego wraz z numerami rejestracyjnymi to na pewno sprawy bym tak nie pozostawił."- miałem na myśli miniaturkę pierwszego zdjęcia z opisem: "Co mówi ten znak?" Po powiększeniu można bez problemu odczytać nr rejestracyjny czerwonego Volkswagena Passata.
Odnosząc się do niektórych komentarzy w pierwszej kolejności należałoby stwierdzić, że kierowcy będą psioczyć na pieszych i vice wersa.
Jakby Pan chodził po pasie jezdni to w pierwszej kolejności zmniejszyłbym prędkość i sprawdził czy jest Pan trzeźwy i w pełni zrównoważony- proszę nie odebrać tego, jak przytyk do Pańskiej osoby, podaję tylko przykład zachowania w takiej sytuacji.
"W przypadku łamania przepisów przez obie strony, powinno się wyciągać z tego surowe konsekwencje."- owszem, ale nie sądzi Pan, że w większości przypadków są karani tylko kierowcy? Czy była przeprowadzona jakakolwiek akcja w mieście na rzecz bezpieczeństwa pieszych? Czy patrole kontrolowały poruszających się pieszych po ulicach naszego miasta, czy zostają oni karani za przechodzenie przez jezdnie w miejscach do tego nie przeznaczonych lub na czerwonym świetle? Przykładów lekceważenia przez pieszych elementarnych zasad ruchu drogowego nie trzeba daleko szukać. W Krakowie w ostatnim czasie miało miejsce kilka śmiertelnych wypadków, m. in. na ul. Mogilskiej piesza pokonująca przejście na czerwonym świetle została potrącona przez TIR-a-poniosła śmierć na miejscu, na ul. Lubicz kobieta przechodząc za kładką przez łańcuchy została potrącona przez tramwaj.
"Nie chodzi więc o zbudowanie miejsca do parkowania tylko o zapewnienie możliwości pozostawienia swojego samochodu, przy czym usługa ta powinna być jak najdroższa żeby ograniczyć ruch samochodów prywatnych."- bzdura. Należy zadać sobie pytanie: Dla kogo jest miasto, dla turystów czy mieszkańców? Dla biednych czy bogatych?
Na razie w Polsce nie mamy, tak, jak w Hiszpanii, ani nie mamy drugiej Irlandii.
Aby tak było, jak w Hiszpanii, potrzeba przede wszystkim sprawnie działającej komunikacji. Po za tym, jakbym chciał podróżować komunikacją miejską to nie kupowałbym samochodu, w którym mam własną przestrzeń, nie ograniczaną przez osoby dłubiące w nosie i przez osobników, dla których deficytowym towarem jest kostka mydła.
"Ustalone strefy też nic nie dały, gdyż widzę w mieście mnóstwo pojazdów bez identyfikatorów z wyznaczonym terenem, po którym wolno mu jeździć. Na samej Dunajewskiego, 90% samochodów, to takie, których tam nie powinno być."- myślę, że jest to nieudolność tych, którzy prawo powinni egzekwować.
"Ja myślę, że nie potrzeba więcej parkingów ani nowych ulic, nie możemy zachęcać ludzi do jeżdżenia samochodami i do kupowania nowych aut, bo będzie ich jeszcze więcej, tak samo jak korków i spalin. Zobaczcie jak wygląda nasze miasto? Same samochody." – żenada i zapewne słowa te wypowiada osoba, która z prowadzeniem samochodu ma niewiele wspólnego. Co Pani proponuje? Może pozamykajmy salony, komisy, fabryki samochodowe, bo to samo zło, zlikwidujmy miejsca pracy. Wszyscy będą jeździć komunikacją miejską, albo na rowerach niezależnie od pory roku i będą happy- heh. Brak słów.
Pozdrawiam
Gdzie ja napisałam, że auto to zło i że wszyscy mają zrezygnować z aut? Proszę czytać uważnie.
Proszę też nie pisać demagogi o zamknięciu fabryk, bo tak samo powinniśmy zachęcać ludzi do palenia papierosów żeby biedne firmy tytoniowe nie zbankrutowały i ludzie pracy nie potracili.
Skoro Pan kpi z idei zrównoważonego transportu, proszę napisać jak wyobraża Pan sobie milionowe miasto, po odjęciu dzieci i dodaniu turystów, milion aut na ulicach.
I zanim Pan napisze ciętą ripostę w stylu "żenada", proszę policzyć ile godzin miesięcznie spędza Pan w korkach lub szukając parkingu, no chyba, że to Pan ma niewiele z jazdą pojazdami.
"Po powiększeniu można bez problemu odczytać nr rejestracyjny czerwonego Volkswagena Passata".
I co z tego, że można odczytać numer Passata? Samochód stoi prawidłowo, jak nakazuje znak informacyjny, a nikt przecież na czole nie ma wytatuowanego numeru auta, by go po tym rozpoznać. By dowiedzieć się kto jest właścicielem samochodu, (ale w jakim celu?), trzeba mieć dostęp do danych osobowych. Nikt tego właściciela nie będzie ścigał z tytułu prawidłowego parkowania.
"Jakby Pan chodził po pasie jezdni to w pierwszej kolejności zmniejszyłbym prędkość i sprawdził czy jest Pan trzeźwy i w pełni zrównoważony"
Nie odbieram tego jako przytyk do mojej osoby, ale z tym zwolnieniem jazdy, to bym się nie zgodził. Właściciele aut, nie mają zwyczaju zwalniać w przypadku zagrożenia, tylko cisną na klakson ile sił w nadziei, że pieszy uleci w powietrze. Efekt hamowania jest ostatnią rzeczą, jaką robi kierowca. Już kiedyś napisałem, że powinno się zsynchronizować klakson z pedałem hamulca, bo to mogłoby niejednemu uratować życie.
"W przypadku łamania przepisów przez obie strony, powinno się wyciągać z tego surowe konsekwencje."- owszem, ale nie sądzi Pan, że w większości przypadków są karani tylko kierowcy?"
I tu się zgodzę, że piesi traktowani są łagodniej, a tak być nie powinno. Jest tak dlatego, że służby odpowiedzialne za porządek, też są zmotoryzowane i zbyt leniwe by chodzić pieszo. Łatwiej jest złapać kierowcę przez radiowóz niż biegnąc za samochodem. Po za tym mobilność w tym przypadku, działa na minus zmotoryzowanych.
"Czy była przeprowadzona jakakolwiek akcja w mieście na rzecz bezpieczeństwa pieszych? Czy patrole kontrolowały poruszających się pieszych po ulicach naszego miasta, czy zostają oni karani za przechodzenie przez jezdnie w miejscach do tego nie przeznaczonych lub na czerwonym świetle? Przykładów lekceważenia przez pieszych elementarnych zasad ruchu drogowego nie trzeba daleko szukać. W Krakowie w ostatnim czasie miało miejsce kilka śmiertelnych wypadków, m. in. na ul. Mogilskiej piesza pokonująca przejście na czerwonym świetle została potrącona przez TIR-a-poniosła śmierć na miejscu, na ul. Lubicz kobieta przechodząc za kładką przez łańcuchy została potrącona przez tramwaj".
I tu ponownie się zgodzę. Mało jest kontroli ruchu pieszego i to powinno być zmienione, przez zwiększenie służb mundurowych w miejscach krytycznych.
"Nie chodzi więc o zbudowanie miejsca do parkowania tylko o zapewnienie możliwości pozostawienia swojego samochodu, przy czym usługa ta powinna być jak najdroższa żeby ograniczyć ruch samochodów prywatnych.- bzdura. Należy zadać sobie pytanie: Dla kogo jest miasto, dla turystów czy mieszkańców? Dla biednych czy bogatych?"
Miasto jest dla ludzi z trasami ulic dla zaopatrzenia, a nie wożenia się bez potrzeby. Samochód, to wynalazek dla zapewnienia rekreacji, wyjazdów na weekend, wczasy oraz w celu dostarczania towarów do sklepów. To komunikacja miejska służy do tego, by z niej korzystać w mieście. Znam wielu takich, którzy po papierosy do kiosku jeżdżą samochodem, bo tak zostali zdominowani przez własny środek transportu, że bez niego nigdzie się ruszyć nie potrafią.
"Na razie w Polsce nie mamy, tak, jak w Hiszpanii, ani nie mamy drugiej Irlandii. Aby tak było, jak w Hiszpanii, potrzeba przede wszystkim sprawnie działającej komunikacji."
Komunikacja jest, tylko ludzie uzależnili się od swoich samochodów.
"Po za tym, jakbym chciał podróżować komunikacją miejską to nie kupowałbym samochodu, w którym mam własną przestrzeń, nie ograniczaną przez osoby dłubiące w nosie i przez osobników, dla których deficytowym towarem jest kostka mydła."
Bez urazy, ale to mi wychodzi na, solipsyzm i egotyzm. Oczywiście, że lepiej samemu dłubać w nosie, stojąc godzinami w kilometrowym korku i jeździć samochodem po kostkę mydła, dusząc się spalinami sąsiada. Co to za przyjemność, cisnąć się w gąszcz samochodów, które w ślimaczym tempie suną do przodu? Samochód, jak Pan sam wskazał, służy do jeżdżenia i wożenia własnej osoby, ale Pan nie jedzie, tylko stoi w korkach i to Pan nazywa jeżdżeniem? Ja tam wolę publiczną przestrzeń i dłubiących w nosie w tramwaju, bo ich widzę jedynie przez moment. Później wysiadam i jestem wolny. Nie martwię się, że gdybym jechał samochodem, to jeszcze bym tkwił gdzieś w centrum miasta.
"Ustalone strefy też nic nie dały, gdyż widzę w mieście mnóstwo pojazdów bez identyfikatorów z wyznaczonym terenem, po którym wolno mu jeździć. Na samej Dunajewskiego, 90% samochodów, to takie, których tam nie powinno być. - myślę, że jest to nieudolność tych, którzy prawo powinni egzekwować."
I tu się zgodzę, straż miejska ściga właścicieli psów bez kagańca, lub wmurowała się w stałe punkty miasta, gdzie utarg jest największy.
Ja z kolei myślę, że władze miasta powinny czerpać pomysły z już sprawdzonych scenariuszy innych miast, gdzie rozsądnie zostało to rozwiązane, a nie wymyślać od nowa, jak rozwiązać ten problem. Zamiast trwonić pieniądze na zbytki i rzeczy niepotrzebne, należałoby zainwestować w infrastrukturę miasta z poważnym ograniczeniem ruchu w obrębie centrum. Hiszpanie już dawno to zrozumieli, Niemcy wprowadzają teraz, a u nas nawet się o tym nie myśli. Do centrum Berlina, będzie można wjechać jedynie za słoną opłatą i siłą rzeczy ludzie będą się ograniczać do komunikacji miejskiej. Oni to już zrozumieli, a my zrozumiemy wtedy, gdy ruch w mieście całkowicie ustanie.
Pozdrawiam
jeżdżę sobie autkiem po rynku,bulwarami wiślanymi.
Jeżdżę po chodnikach np.Nowohucką by przebrnąć przez korki!
Zazdrościcie?
Ja Ci zazdroszczę, ale nie mam samochodu, a gdyby mnie było na niego stać, to bym go nie kupił. Wszędzie można dojechać bez własnego środka transportu i na jedno wychodzi, a może dużo taniej. Gdy się jeździ obecnie po mieście, to zazwyczaj od stacji benzynowej do stacji. Dziś zrobić sto kilometrów po mieście nie jest sztuką i wciąż trzeba się trzymać za portfel. Minimum 50 złotych dziennie, gdy ktoś dużo jeździ.
Nie będę przesadzał, ale nawet 50 złotych co drugi dzień, daje 750 złotych miesięcznie. Trzeba w to wliczyć amortyzację wozu, bo przecież wiemy, jakie mamy drogi. A ja, nie będąc na rencie, mogę dziś kupić bilet na wszystkie linie za 90 złotych na miesiąc. To siedmiokrotnie mniej i o wiele szybciej niż swoim samochodem. Za miasto, proszę bardzo. Busik za 5 złotych, pociąg, autobus, a w komunikacji zbiorowej płacę mniej za bilet.
Do Zakopanego z Krakowa busikiem 17 złotych i o nic się martwić nie muszę. Mogę sobie nawet wypić piwko i jechać bez stresu. W obie strony to 200 km. Jeżeli samochód spala 8 litrów na 100 km, to rachunek jest prosty. 40 złotych jak nic w jedną stronę. Nawet przy spalaniu 6 litrów, to kwota za paliwo przekracza kwotę biletu. Po co mi więc samochód, żeby spać z głową za oknem i wciąż sprawdzać, czy jeszcze stoi?
Ludzie bez samochodów też żyją i mają się całkiem dobrze. Posiadacze, niestety już są uzależnieni.
ja jeżdżę służbowym i uprzywilejowanym.Swoje ,prywatne autko używam wyłącznie z konieczności i gnije pod blokiem.Do pracy naginam komunikacją miejską i jak na razie nie narzekam .
Pani Hanko, a ja proponuję czytać między wierszami i ze zrozumieniem.
Co do reszty pozwoli Pani, że się nie ustosunkuje, bo nie widzę w tym najmniejszego sensu. Powiem tylko, tyle, że chyba Pani ma niewiele wspólnego z samochodem, bo jazda nim to nie tylko poruszanie się w miejskich arteriach i korkach. Życzę zdrowia i miłego pedałowania.
Drogi Autorze, bądź konsekwentny skoro maskuje Pan tablice to na wszystkich zdjęciach, ale zresztą decyzja należy do Pana. Wspomniałem, o tym bowiem była pewna problematyczna sytuacja z kierowcą, który powiedzmy miał grubszy portfel, narobił szumu i kolokwialnie pisząc beknął wydawca.
"(…)z tym zwolnieniem jazdy, to bym się nie zgodził. Właściciele aut, nie mają zwyczaju zwalniać w przypadku zagrożenia, tylko cisną na klakson ile sił w nadziei, że pieszy uleci w powietrze." – mierzy Pan wszystkich kierowców swoją miarą i proszę mi wierzyć, że nie każdy kierowca to cham. Na szczęście są jeszcze kierowcy, którzy mają odrobinę pohamowania i przyzwoitości.
"Miasto jest dla ludzi z trasami ulic dla zaopatrzenia, a nie wożenia się bez potrzeby." – a na jakiej podstawie, takie konkluzje, że zmotoryzowani w centrum miasta wożą się bez potrzeby?
Komunikacja miejska dawniej była, dla tych, którzy nie posiadali własnych czterech kółek. Obecnie próbuje się do niej usilnie przekonywać. Podobnym chwytem-przynajmniej ja odnoszę, takie wrażenie jest bezsensowne płacenie Krakowską Kartą Miejską za parkowanie w strefach płatnego parkowania. I kuriozalna wręcz sytuacja wykupienia biletu miesięcznego, aby móc z niej korzystać. Po co mi bilet miesięczny skoro nie korzystam z komunikacji? A może, któryś z urzędników wyszedł z założenia, że skoro ma bilet miesięczny to przesiądzie się na publiczny transport? Tylko nie przewidział, chyba jednego, że polowanie na jelenia może być chybione.
Egotyzmem kierują się niektórzy pasażerowie publicznego transportu. I proszę mi wierzyć, że nie należę do osób, które potrzebują być w centrum uwagi i adoracji.
"(…)Samochód, jak Pan sam wskazał, służy do jeżdżenia i wożenia własnej osoby, ale Pan nie jedzie, tylko stoi w korkach i to Pan nazywa jeżdżeniem?(…)" – jak wspomniałem powyżej - jazda nim to nie tylko poruszanie się w miejskich arteriach i korkach.
Pozdrawiam
To co jest opisane w artykule to dwie zupełnie różne sprawy. Powinniśmy je rozpatrywać różnie mimo tego że są z sobą powiązane.
Pierwszą sprawą jest brak miejsc parkingowych. Wiele osiedli jest zbudowane w latach dawniejszych, gdy samochód nie był dobrem tak powszednim. Powodowało to to że liczba miejsc parkingowych jest w proporcji 1 do 10. Czyli jedno miejsce na 10 lokali użytkowych... co dziś jest proporcją śmieszną. Znam przypadki takie, gdy spółdzielnie, na prośby lokatorów, próbowały powiększyć parking lub zbudować kolejny... lecz miejscowi "ekolodzy" (najczęściej jakaś niezmotoryzowana babcia) oprotestowali to jako okrajanie trawników i niszczenie zieleni. No cóż, przy całym szacunku dla tego typu działań, ja wolę gdy parking jest większy niż gdy na alejkach przeznaczonych dla pieszych jest "dziki parking".
Wiem, że miasto mało robi dla zmotoryzowanych, a nawet czasami mam wrażenie, ze tak jakby trochę na złość, lecz to nie jest powodem by łamać prawo drogowe...
I to już ta druga strona medalu...
Ja mieszkam w śródmieściu i to tym w obrębie Plant (posiadam odpowiedni identyfikator). I naprawdę szlag mnie trafia gdy muszę zrobić 10 kółek po okolicznych uliczkach by znaleźć miejsce do zaparkowania wśród samochodów, które nie powinny się tu w ogóle znajdować. Ale nigdy z tego powodu nie wpadłem na pomysł by np. zaparkować na chodniku lub, co się coraz częściej niektórym zdarza, na Plantach.
To właśnie jest kluczową sprawą że posiadanie auta nie zwalnia od myślenia i popełniania wykroczeń drogowych dlatego że parkingów brak. Bo jak ktoś chce to miejsce znajdzie... tylko trzeba chcieć.
Jest dokładnie tak, jak to opisałeś. Mnie też szlag trafia, gdy widzę w centrum samochody, które w ogóle nie powinny się tam znajdować, choć nie mam samochodu. Współczuję mieszkańcom, którzy je posiadają, a nie mają się gdzie wcisnąć, bo nowobogaccy uważają, że jak mają samochód, to mogą nim wjechać wszędzie. Kontrola w centrum powinna być ściślejsza, by nie dochodziło do takich przypadków. Niestety straż miejska stoi tam, gdzie ma największy utarg, bo to kasa większa i punkty za efektywność w pracy. Może ktoś, to kiedyś zmieni?
Wszystkich zainteresowanych tematem chodników i zastawiających je samochodów zapraszam do grupy na Facebooku: http://www.facebook.com/home.php?#/group.php?gid=275580003279&ref=ts