Jednocześnie prowadzono remont trzeciej obwodnicy (autostrady), drugiej obwodnicy (Rondo Grunwaldzkie) oraz pierwszej obwodnicy (rejon Poczty Głównej), a także wielu innych kluczowych dróg (Aleje, Rondo Mateczny, Bora Komorowskiego itd.), co skutkowało totalnym paraliżem Krakowa.
Sam remont tego odcinka drogi (przy szpitalu na Prokocimiu) był niewątpliwie konieczny - koleiny były jednymi z największych w mieście, a droga bardzo ważna. Podczas prac nie pomyślano naturalnie należycie o ruchu wahadłowym (wspólnym jednym z trzech pasów, zależnym od natężenia ruchu i zarządzanym sygnalizacją świetlną). Skutek: korki, ogromne korki... Gdy już domyślono się, że ruch wahadłowy się może opłacić, stosowano jadąc z Krakowa dwa pasy z rana i jeden po południu.
Po zakończeniu prac trzeba przyznać sprawiedliwie, że asfalt wygląda na wysokiej klasy zlepek. Gdzie jednak ten diabeł? Ano, na przystankach. Rozkopano je i w zasadzie zostawiono samym sobie, nie kładąc na nich asfaltu, czy płytek chodnikowych. Przy okazji zniszczono drogi piesze wzdłuż remontowanego odcinka.
Ja się pytam: czy tak wygląda zakończony remont? Ostatni robotnicy opuścili teren kilka misięcy temu. Co po sobie zostawili, pokazują zdjęcia...



Znam te przystanki i chodniki na Wielickiej. Zdecydowanie są nie komfortowe. Miejmy nadzieję je kiedyś naprawią.
Sęk w tym, że przed remontem to było w lepszym stanie. Ścieżki też wymagały remontu, ale na przystankach był z jednej strony ulicy asfalt, a z drugiej - płytki. Teraz po obu jest błoto :/