Chłopak wytworzył sobie opinię silnego i odważnego. Ostrą i agresywną wypowiedzią uzyskiwał to, czego chciał. Wymuszał od 20 groszy do kilku złotych. W przypadku sprzeciwu przeszukiwał uczniom kieszenie. Grasował zwłaszcza wokół sklepiku szkolnego. Zdarzyły się przypadki, że dziewczynce zabrał coca-colę, gdy tylko sprzedawczyni położyła puszkę na ladzie, a innym razem z rąk chłopca zabrał wydaną mu resztę.
Uczniowie w końcu zdobyli się na odwagę i zawiadomili wychowawcę. Do akcji wkroczył dyrektor i policjanci. Chłopiec częściowo przyznał się do zarzucanych mu czynów. Akta sprawy policja przekazała do sądu dla nieletnich.
Czy dorośli mogli powstrzymać nastolatka przed krzywdzeniem młodszych? Co o tym sądzicie? Czekamy na wasze komentarze.



nikt nigdy nie widzi..
To kolejny smutny argument przemawiający za tym, że gimnazjum nie powinno istnieć. Pomijam już sam fakt żenującego poziomu nauczania i radykalnego zubożenia programu liceum. To też kwestia socjologiczna...8 klas podstawówki i 4 liceum widać lepiej spełniało swoje zadania wychowawcze.
Spadek efektywności nauczania jest proporcjonalny do wzrostu liczby ucznióww klasie. O wiele trudniej jest zwłaszcza w gimnazjum zainteresowac wszystkich materiałem w sytuacji, gdy uczy osoba z przypadku, a nie autorytet. Brakuje przy okazji przyjmowania na studia pedagogiczne testów osobowości, które by pomogły wybrac do naczuania w gimnazjach przyszłych nauczycieli o wysokim poczuciu własnej wartosci. Jednak przy tak niskich pensjach nawet po podwyżkach mało kto z ambicjami podejmie sie tej trudnej pracy w klasach 30 i więcej osobowych. Szczególnie mężczyznom nie opłaca się pracowac na państwowej posadzie.